Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"

Molly

Horrorarium - sam tytuł sugeruje, że będziemy mieli do czynienia z czymś pełnym okrucieństw i drastyczności, jest swoistym zaproszeniem do świata grozy. Na ile to przypuszczenie się potwierdzi, będziecie mogli dowiedzieć się już w grudniu, bo właśnie w tym miesiącu ukaże się omawiany zbiór opowiadań. Co ważne, jego autorami są nasi rodacy: Łukasz Śmigiel, Kazimierz Kyrcz Jr i Dawid Kain, z którymi miałam przyjemność przeprowadzić wywiad...


<b> - Molly: Witam serdecznie i na początku odniosę się do wstępu, czy faktycznie możemy liczyć na opowiadania pełne okropnych wydarzeń, epatujące krwawymi i nieprzyzwoitymi scenami? Jak bardzo przeraża ta książka? </b>

Kazimierz Kyrcz Jr: Ocenę stopnia "horrorowatości" pozostawiłbym czytelnikom, zwłaszcza, że to co jednych przeraża, innych często śmieszy. I na odwrót. A co do tzw. "scen"... ciężko stwierdzić czy są nieprzyzwoite... (śmiech) Kwestia gustu i preferencji.

Dawid Kain: Dla krwi i nieprzyzwoitości znajdzie się, owszem, miejsce w naszej książce, ale znacznie więcej przestrzeni poświęcamy tajemniczości, niesamowitości i... podświadomości. Wolimy horror psychologiczny od jego krwawszych odmian. Bardziej od flaków interesuje nas napięcie narastające pomiędzy poszczególnymi bohaterami, którzy zostawieni samym sobie w potwornym świecie sami zmieniają się w potwory.

Łukasz Śmigiel: Rzeczywiście niektóre opowiadania Horrorarium zawierają dość okrutne sceny, pytanie tylko, czy to właśnie one naprawdę przerażają...? Niektórych pewnie tak, ale mam nadzieję, że udało nam się uniknąć efekciarstwa, którego naoglądałem się ostatnio choćby w drugiej części "Piły"...

<b> - Molly: No i skąd właściwie pomysł na książkę grozy? </b>

DK: W Horrorarium postanowiliśmy zebrać teksty, które początkowo nie były pisane z myślą o publikacji książkowej. Od czasu wydania Pikniku w Piekle pracowaliśmy nad nowym materiałem, który okazał się na tyle dobry, że "zasłużył" sobie na wydanie w takiej właśnie formie. Wiele bardzo zróżnicowanych tematycznie opowiadań grozy stworzy w tej książce dość szaleńczą mozaikę, która - mamy taką nadzieję - spodoba się czytelnikom.

ŁŚ: Już pierwsze opowiadanie, które udało mi się opublikować dobrych kilka lat temu na łamach miesięcznika Magia i Miecz zahaczało o horror. Z każdym kolejnym było coraz "groźniej", ale dopiero Kazek i Dawid w pełni uświadomili mi, jak bardzo ciągnie mnie do horroru. Trudno wiec powiedzieć, aby Horrorarium było wynikiem realizacji pomysłu na książkę grozy. To raczej ta książka jest konsekwencją grozy, która gdzieś w nas siedzi…

<b> - Molly: Jak wiemy, w ubiegłym roku pojawiła się książką Piknik w Piekle autorstwa Dawida Kaina i Kazimierza Kyrcza Jr, w której znajdziemy m.in. opowiadanie Horrorarium - czy właśnie to opowiadanie stało się inspiracją do stworzenia nowych dzieł? </b>

DK: Można chyba pokusić się o stwierdzenie, że w tamtym opowiadaniu była pewna nieśmiała zajawka nowej książki. Bohaterowi Horrorarium w tworzeniu pomagają tajemnicze stwory z innych wymiarów. Nam - oprócz naszych własnych bestii - pomógł także nasz nowy kolega - Łukasz Śmigiel.

KKJ: Napisałem z Łukaszem kilka opowiadań, z których niestety (ze względu na ograniczoną objętość książki) tylko jedno znajdzie się w Horrorarium.

ŁŚ: Nadal pracujemy z Kazkiem nad kolejnymi wspólnymi tekstami. Mamy także nadzieję, że napisane przez nas teksty, które nie zmieściły się w Horrorarium, wkrótce pojawią się w prasie tradycyjnej lub w sieci. Ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że bestie, które na co dzień łażą za mną i podpowiadają różne szalone pomysły, świetnie dogadały się z tymi, które nie odstępują na krok Dawida i Kazka (szalony chichot z głębi trzewi...)

<b> - Molly: Wynika z tego, że czym więcej osób zaangażowanych w pisanie, tym straszniej? </b>

KKJ: Na pewno ciekawiej. Tworzenie w tandemie z jednej strony zmusza do nieuniknionych kompromisów, a z drugiej ułatwia przełamywanie schematów.

ŁŚ: Na początku, zaraz po otrzymaniu propozycji Kazka nie sądziłem, że w ogóle jest to możliwe. Pięć miesięcy później mamy na koncie prawie pięć skończonych, wspólnych opowiadań, głowy pełne pomysłów i zbiorek w drukarni. Nie wiem, czy pisanie trójkami sprawia, że coś jest straszniejsze, ale takie eksperymenty na pewno bardzo twórczo pobudzają…

<b> - Molly: Czym kierowaliście się przy pisaniu? Czy liczy się dla was przede wszystkim klimat, czy też stawiacie raczej na fabułę? </b>

KKJ: Oba te elementy staramy się rozsądnie dozować.

DK: Dla mnie nawet bardziej od fabuły i klimatu liczy się wykonanie, czyli język dzieła. O ile samym pomysłem coraz trudniej kogoś zaskoczyć, o tyle wykonanie może - i powinno - być czymś nowatorskim.

ŁŚ: Staram się pracować zarówno nad językiem, fabułą, jak i klimatem. Sporo jeszcze przyjdzie mi napisać, zanim będę dostatecznie zadowolony z tego pierwszego, co się zaś tyczy fabuły i klimatu, to zwykle dążę do tego, aby były jak najbardziej filmowe.

<b> - Molly: Co Was inspiruje? Czy czerpiecie z ulubionych autorów, muzyki czy też może z wydarzeń z kraju lub ze świata? </b>

DK: Inspiracją może być wszystko, przecież w wyobraźni kot przemykający przez zarośla może zmienić się w wysłannika piekieł, a napotkany w tramwaju kanar może zacząć niepokojąco przypominać Freddiego Kruegera bądź któregoś z Cenobitów. Dla mnie największą inspiracją są wydarzenia serwowane nam przez media, no i oczywiście szeroko pojęta literatura.

ŁŚ: Różnie bywa z tymi inspiracjami. Trzeba chyba być po prostu uważnym obserwatorem tego, co dzieje się dokoła nas. Najstraszniejszy horror, to horror bliski rzeczywistości. To chyba właśnie rzeczywistość jest największą inspiracją, resztę podpowiadają dziwne głosy. Przykładowo - jadę sobie autobusem, słyszę w radiu reklamówkę nowego osiedla. Mała dziewczynka pyta mamę, czy koło nowego domu będzie piaskownica. W chwilę potem leci sobie High Hops Floydów, a ja nagle wyobrażam sobie jak wspomniana piaskownica wciąga jakieś dziecko. Odpowiedź na pytanie co jest po drugiej stronie piaskownicy znajduję jednak dopiero dwa tygodnie później. Dziś opowiadanie to jest już dawno skończone, być może niedługo poznają je Czytelnicy... Tak to jest z tą inspiracją... Dziwnie...

KKJ: Dokładnie. Wśród moich tekstów są takie, które niejako napisały się "same". Nie mam pojęcia skąd przyszły mi do głowy, nie pamiętam jak je pisałem. Ot, pojawiły się pewnego dnia…

<b> - Molly: Jacy są Wasi ulubieni pisarze? </b>

D.K.: Z autorów grozy najbardziej cenię: Poego, Lovecrafta, Kinga, Barkera i Kathe Koję. Z kolei z szeroko pojętej klasyki: Williama S. Burroughsa, Samuela Becketta, Philipa K. Dicka oraz Kurta Vonneguta juniora.

KKJ: Ostatnio bardzo przypadła mi do gustu twórczość Tomasza Piątka. Ale numerem jeden jest i chyba pozostanie dla mnie Kathe Koja.

ŁŚ: Nie chcę kolejny raz wymieniać tych samych nazwisk, więc może zamiast tego wymienię tylko tytuły książek, które przeczytałem przez ostatni miesiąc czy dwa: "Jawnogrzesznica" (różni autorzy - Dukaj, Parowski, Oramus, Ziemkiewicz, Sapkowski, Parowski), "Zobaczyć Lankmar i umrzeć" (Fritz Liber), "Śmiech mrocznych bogów" (różni autorzy - Steven Baxter, William King, Jack Yeowil i inni), "Czternaście obliczy strachu" (Graham Masterton), "Legendy" (różni autorzy - m.in. Stephen King, Robert Jordan, Terry Goodkind, Ursula K. Le Guin i Terry Pratchett).

<b> - Molly: Wydaje się, że literatura Fantazy ma dużo większe poparcie w Polsce. Czy swymi opowiadaniami grozy staracie się przebić wśród światka wymyślnych dzieł? </b>

KKJ: Myślę, że nie minę się z prawdą, twierdząc że motorem naszej twórczości nie jest chęć zdobycia kasy. Piszemy w takiej akurat konwencji, bo tak czujemy, jest to nam bliskie…

ŁŚ: Chyba nie ma czegoś takiego jak kanon polskiej literatury grozy… To teren do zagospodarowania, prędzej czy później ktoś zająłby się tym tematem na poważnie. Może uda nam się przetrzeć szlaki, może następni chętni zechcą uczyć się na naszych błędach i pójdzie im już łatwiej? Jesteśmy otwarci na współpracę. Miejsca w krainie grozy jest pod dostatkiem.

<b> - Molly: A jak to wszystko wygląda z drugiej strony (wydawnictwa, finanse, publikacje)? </b>

KKJ: Ta strona działalności literackiej jest oględnie mówiąc niefajna. Miliony problemów i deko satysfakcji.

ŁŚ: Pierwszy raz miałem okazję poznać zasady działania tego wszystkiego i proces wydawania książki najlepiej podsumowuje kilka marketingowych praw: Jeśli coś może pójść źle, to z pewnością pójdzie (Murphy), Jeżeli wiesz, że coś może pójść źle i postarasz się temu zapobiec, źle pójdzie coś innego (Patry) oraz Rzeczy idą źle bezzwłocznie, a polepszają się stopniowo (Tudisc) i Każde niepowodzenie, to okazja, aby zacząć mądrzej (Ford).

<b> - Molly: Może jakieś wskazówki dla tych, którzy mają zapał, lecz nie wiedzą jak go wykorzystać? </b>

KKJ: Zakładając, że chodzi o kogoś z artystycznym zacięciem, proponowałbym najpierw zadanie sobie pytania (i udzielenie na nie szczerej odpowiedzi) - ile ma się w sobie tego zapału? Jeśli jest go nieprzebrane morze, to warto spróbować swoich sił w twórczości literackiej. W innym przypadku lepiej zająć się czymś łatwiejszym typu gra na harfie czy rzeźbienie w ziarenkach ryżu.

ŁŚ: Jeżeli macie choć 1% talentu, to reszta przyjdzie wraz z pracą nad samym sobą. Nigdy się nie poddawajcie! Wraz ze znajomymi założyłem internetowy serwis dla "młodych zdolnych", którzy nie wiedzą jak zacząć. Stronka znajduje się pod adresem nowakultura.info. W Polsce ci, którzy już się dorobili, często odwracają się do tych, co dopiero startują plecami. W naszym serwisie pomagamy sobie nawzajem, radą, kontaktami, nikt się tu nie wypina na ludzi z zapałem, przeciwnie, staramy się podtrzymać ich na duchu.

<b> - Molly: Co sądzicie o zwiększającej się ilości stron poświęconych literaturze w Internecie? Czy według Was pisma internetowe mogą stać się zagrożeniem dla tych wydawanych na papierze? </b>

DK: Rozwój stron internetowych to dobra rzecz. Wielu ludzi z ambicjami literackimi może się tu twórczo wyżyć. Co prawda taka wolność tworzenia ma swoją złą stronę w postaci wielu słabych tekstów, ale również w sieci można trafić na perełki prozy. Poziom w pismach papierowych jest jednak znacznie wyższy i dlatego moim zdaniem twórczość sieciowa nigdy do końca nie wyprze papierowej. Jedna i druga będą sobie egzystowały razem - miejmy nadzieję - długo i szczęśliwie.

KKJ: Internet w pewnym sensie stał się konkurencją dla pism papierowych - nie bez znaczenia jest tu jego dostępność, brak cenzury czy kwestie finansowe. Coraz częściej zdarzają się też próby budowania na bazie serwisów internetowych pism drukowanych na papierze. Zresztą, sporo na ten temat może powiedzieć Łukasz...

ŁŚ: Wspomniana NK walczy o zmianę formuły na papierową, ale mamy wciąż za mało ludzi, by stało się to możliwe. Co do pism internetowych… Nie obrażę się, jeżeli za dziesięć lat, jadąc do pracy będę mógł się podpiąć do jakiejś budki moim zwijanym w rulon, płaskim ekranem i ściągnąć sobie na niego za odpowiednią opłatą numery wszystkich pism na nowy miesiąc. Tego rodzaju zmiany są nieuniknione, trzeba się na nie przygotować, a nie z nimi walczyć.

<b> - Molly: Czy zastanawialiście się nad ekranizacją Waszych opowiadań? </b>

KKJ: To mogłoby przynieść intrygujące efekty. Gdybym miał wpływ na obsadę takiego filmu, z przyjemnością widziałbym w niej Christiana Bale czy Gary Oldmana... Cóż... pomarzyć można.

DK: Ekranizacja jest bardzo ciekawym pomysłem. Ja byłbym zadowolony nawet z niskobudżetowej, krótkometrażowej produkcji, jakich w Polsce powstaje sporo. Nie trzeba wielkich środków finansowych, żeby nakręcić taki film w oparciu o któryś z naszych tekstów. Czekamy więc na propozycje od filmowców-amatorów.

ŁŚ: Ach, gdyby ktoś chciał wybrać trzy z naszych opowiadań i zrobić na ich bazie trzy krótkometrażowe komputerowe animacje… Są jacyś chętni?

<b> - Molly: Czy ograniczacie się tylko do opowiadań, czy też zajmujecie się innymi formami? </b>

DK: Piszemy również dłuższe rzeczy. Nie tak dawno napisałem powieść o mediach żerujących na ludzkiej tragedii. Nosi tytuł TeleNova i jest w tej chwili recenzowana przez jedno z czołowych krajowych wydawnictw.

KKJ: Z racji wrodzonego lenistwa i notorycznego braku czasu preferuję krótką formę. Mam jednak na warsztacie powieść, której głównym bohaterem jest doświadczony przez życie policjant. Kiedy i czy w ogóle uda mi się doprowadzić ten projekt do szczęśliwego finału - tego nie wiem.

ŁŚ: Moja debiutancka powieść - Muzykologia, jest już właściwie gotowa. Obecnie przechodzi fazę ostatecznych poprawek. Do końca stycznia mam ją złożyć w pewnym wydawnictwie. Jest to niefantastyczna opowieść o związkach damsko-męskich, pełna radiowych anegdot i mam nadzieję, zadziwiających zwrotów akcji. Główny bohater będzie w niej musiał wybrać jedną z dwóch ukochanych kobiet, przeżyć najbardziej szalony Nowy Rok swego życia oraz nie dać zapić się na śmierć swym dwóm najlepszym kumplom - Zgredowi i Cipasowi. Całość rozgrywa się we Francji, w Polsce i w Niemczech, no i naturalnie pełna jest odwołań do muzyki…

<b> - Molly: Niektórzy zamykają się tylko na jeden gatunek, czytają lub oglądają tylko wybrane dzieła - czy według Was to słuszne? </b>

KKJ: Zdecydowanie nie. Warto być wszechstronnym, mieć otwarty umysł.

DK: Takie "zamykanie się" jest niezbyt sensowne. Wiele dobrych rzeczy przemyka wtedy obok nas zupełnie niezauważonych.

ŁŚ: Wiele zależy od tego, co tacy ludzie chcą osiągnąć. Wydaje mi się, że trudno jest napisać coś ciekawego, interesując się tylko jednym tematem. Chyba, że mowa o pracy magisterskiej. Niemniej jednak, nie mam nic przeciwko fanom horroru, którzy kupują wszystko, co tylko związane jest z ich ukochanym gatunkiem - komiksy, filmy, książki, Horrorarium, książki, Horrorarium… Sam jestem fanatycznym wielbicielem twórczości Stinga i trochę rozumiem ludzi potrafiących oddać się jednemu tematowi.

<b> - Molly: Jeśli chodzi o świat grozy, to jakie są Wasze ulubione filmy i książki? </b>

DK: Z mrocznych książek najbardziej lubię: "Nagi Lunch" W. S. Burroughsa, "Skórę" i "Zero" Kathe Koi, "Proces" Franza Kafki i może jeszcze "American Psycho" B. E. Ellisa. Mój ulubiony film grozy to "W paszczy szaleństwa" Carpentera. Cenię też dzieła takich twórców, jak Cronenberg, Aronofsky czy Fincher.

KKJ: Książki, które wywarły na mnie największy wpływ to "Urazy mózgu" i "Zero" Kathe Koi oraz "Ogród czasu" J.G. Ballarda. To jest to, co teraz przychodzi mi do głowy... Lista mogłaby być oczywiście dziesięciokrotnie dłuższa. Swego czasu czytałem sporo Rolanda Topora, Fryderyka Nietzsche czy Alberta Camus... A co do filmów, to jestem wielkim fanem serialu "Millennium" z rewelacyjnym Lance Henriksenem, lubię też "Crash" Davida Cronenberga i teledyski Marilyn Mansona - zwłaszcza te do "Coma White" i "Sweet Dreams".

ŁŚ: Są rzeczy do których nieustannie wracam. Jeśli chodzi o książki będzie to niewątpliwie "Jim szczęściarz" Amisa, uwielbiam powieści i opowiadania Dawida Lodge`a o światku brytyjskich nauczycieli akademickich, co do fantastyki - "Pierścień" Nivena, zawsze John Morressy (w dowolnych dawkach, ostatnio zrobiłem sobie powtórkę z jego opowiadania - "Pracusie w parku sztywnych"), Stephen King (zawsze i wszystko! Na szczęście nie muszę się martwić ilością wydanych przez niego książek, bowiem mój dobry przyjaciel jest z kolei fanatycznym wielbicielem Kinga i ma WSZYSTKO, co ten wydał w Polsce i nie tylko…), prócz tego cała seria o Amberze Żelaznego oraz opowieści o Elryku i Kawalerze Mieczy, Moorcocka… Teraz film, ciężka sprawa, bo mógłbym o tym ględzić przez godzinę. Absolutna podstawa to - "Kruk" z Brendanem, "The Fallen", "Event Horizon", "In The Mouth Of Madness", "Sleepy Hollow" plus cała reszta Burtonów, "Blade", "Predator", "Alieny" - cały set, cokolwiek w czym zagrał Mark Whalberg, seria Szkalnych Pułpek i Zabójczych broni... Może będzie jeszcze kiedyś okazja do kolejnego wywiadu, to opowiem o reszcie:

<b> - Molly: Na koniec poproszę o parę zdań o sobie </b>

KKJ: Pochodzę z rodziny robotniczo-chłopskiej, co być może wpłynęło na to, że przez dłuższy czas miałem skłonności do idei lewicowych. Nasz poprzedni rząd skutecznie mnie z tego wyleczył, jednak nadal za jednego z moich idoli uważam Janosika.

DK: Jestem na ostatnim roku studiów prawniczych na UJ w Krakowie, a tematem mojej pracy magisterskiej są szeroko pojęci zabójcy. Tak oto groza wpłynęła na moje losy studenckie.

ŁŚ: Studiuję dziennikarstwo oraz z pewnymi przerwami politologię. Marzy mi się praca w radiu, obecnie na chwilę związałem się z niemiecko-polskim radiem Copernicus, w styczniu w internetowym radiu Zwrotnica pojawi się ponownie moja audycja poświęcona grozie (Krypta), pracuję w miesięczniku niefantastycznym, za to opisującym kulturalne życie Wrocławia - Welcome To… Co chwilę robię coś dziwnego i zwykle staram się realizować kilka pomysłów naraz, co różnie się kończy. Chronicznie się spóźniam, zapominam oddzwonić, odpisać i ogólnie potrzebuję, aby co jakiś czas ktoś sprowadził mnie na ziemię... OK., ok. Jestem gadułą.

<b> - Molly: Serdecznie dziękuję za udzielenie odpowiedzi i życzę dalszych sukcesów! Jeszcze tylko dodam, że wkrótce opowiadania naszych gości będziecie mogli ujrzeć w nowym dziale Opowiadań. Zachęcam do przeczytania. </b>



HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"
HO, Wywiady - WYWIAD Z AUTORAMI ANTOLOGII POLSKIEGO HORRORU "HORRORARIUM"

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -