Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Wywiad z Carlą Mori

Paweł Waśkiewicz

O powieści „Krew, pot i łzy”, kościele, Częstochowie, Grahamie Mastertonie i horrorach rozmawiamy z Carlą Mori, autorką kontrowersyjnej książki, która niedawno trafiła do polskich księgarń.


HO: Przedstaw się czytelnikom. Kim jest Carla Mori?
- To trudne pytanie, na które jest wiele odpowiedzi. Najprościej będzie powiedzieć: kobietą. Pochodzę z Częstochowy, ale mieszkam za granicą. Na co dzień wychowuję półtoraroczną córeczkę i zajmuję się domem. W ramy "statystycznej kury domowej" wtłaczają mnie też zainteresowania, bo w wolnych chwilach sięgam po książkę, albo szydełko. Wieczorami lubię obejrzeć dobry film, albo sprawdzić, co ciekawego słychać/widać w galeriach prac ulubionych tatuatorów. W marcu tego roku wydałam pierwszą powieść i tym samym spełniłam kolejne, wielkie marzenie.

HO: Twoja główna postać, Klara, podobnie jak Ty pochodzi z Częstochowy, zaś samo miasto stanowi nie tylko scenografię, ale i wręcz jednego z istotnych bohaterów "Krwi, potu i łez". Jaka jest Twoja własna relacja z Częstochową?
- Częstochowa to miejsce, z którym łączy mnie szczególna więź. Obudzona w środku nocy bez wahania powiem o niej: moje miasto. Tam się urodziłam i wychowałam, przez co mam do niej szczególny sentyment. W swojej powieści przedstawiam Częstochowę mroczną, smutną, prowincjonalną i zabiedzoną, ale to nie jest jedyny obraz, jaki ma to miasto. Wiem, że władze i mieszkańcy starają się jak mogą, żeby ożywić jakoś swoją małą ojczyznę i ogromnie się z tego cieszę, ale jednocześnie obawiam się, że mogę nie dożyć dnia, w którym Częstochowa stanie się drugim Wrocławiem czy Krakowem. Nie jest tajemnicą, że Częstochowa i jej mieszkańcy mają ogromny potencjał, ale w światowej świadomości długo jeszcze będzie się za nimi ciągnął pielgrzymkowy smrodek. Smutnym faktem jest, że cień Jasnej Góry uniemożliwia miastu rozwój, jakiego chcieliby mieszkańcy. Swój, nieco karykaturalny punkt widzenia umieściłam w powieści między innymi po to, żeby dać Częstochowie coś świeżego, jakąś opozycję do klasztoru, która być może stanie się kiedyś innym, niereligijnym skojarzeniem z moim miastem.

HO: Tematyka religii i poczynań Kościoła, tak nierozerwalnie związana z Częstochową, stała się jednocześnie głównym tematem Twojej książki. Co jeszcze, prócz dzieciństwa spędzonego pod Jasną Górą, skłoniło Cię to napisania powieści przedstawiającej Kościół katolicki w tak mrocznych - choć nieraz bardzo prawdziwych - barwach?
- Kiedy przygotowywałam się do napisania powieści, temat religii miał być potraktowany raczej marginalnie. Jednak w trakcie poszukiwania inspiracji natrafiłam w Sieci na stronę z ciekawymi teoriami na temat działalności Kościoła. Temat wydał mi się tak plastyczny i zarazem niemal zupełnie dziewiczy, że postanowiłam wykorzystać niektóre z nowo pozyskanych informacji i wpleść je w swoją historię. Początkowo w ogóle nie zastanawiałam się nad tym, że w moim świecie przedstawionym, Kościół jest najczarniejszym z charakterów. Obawy o to, w jakim świetle postawi to mnie i "Krew..." nadeszły dużo, dużo później, ale ani przez moment nie chciałam się wycofać. Tym bardziej, że jak już wielokrotnie podkreślałam, moja powieść jest w całości fikcją literacką i naprawdę nie ma się o co obrażać. :)

HO: Czy przyjęłaś pseudonim z powodu kontrowersyjnej tematyki czy z zupełnie innego?
- Przyjęłam pseudonim z najbardziej prozaicznego powodu na świecie: ponieważ mogłam to zrobić. :) Jak wielu autorów przede mną i zapewne wielu po mnie, po prostu. Oczywiście był również inne powody. Na przykład uważam, że moje prawdziwe nazwisko jest zupełnie nieokładkowe, pospolite i do tego nieładnie wygląda. Ale na pewno decyzja o przyjęciu pseudonimu nie ma w ogóle związku z jakimiś moimi obawami o to, co ludzie powiedzą. Jeśli ktoś chwilę poszuka, to bez problemu dowie się, co napisano w dowodzie osobistym Carli Mori. Ogólnodostępne są również moje zdjęcia, tak więc chyba nikt nie może mi zarzucić, że się ukrywam.

HO: W jaki sposób wyglądała praca nad powieścią? Pisałaś codziennie? Masz jakieś szczególne zwyczaje twórcze czy sposoby na pobudzenie wyobraźni?
- "Krew..." powstawała w ogromnych chaosie. Z przerwami i nieregularnie. Pisanie rozpoczęłam w zaawansowanej ciąży. Potem towarzyszyło mi malutkie dziecko. Nie było łatwo i trudno odnaleźć w tym jakąkolwiek rutynę, o której często mówią inni twórcy. Ale nie narzekam i myślę, że może ten brak czasu i wrażenie życiowego bałaganu, okazały się dla mnie najlepszym motorem do działania.

HO: Teraz z innej beczki, a mianowicie o zainteresowaniach: twierdzisz, że jesteś miłośniczką między innymi beznadziejnie słabych horrorów. Jaki jest Twój stosunek do gatunku jako całości?
- Sprostujmy. Wcale nie uważam, żeby produkcje klasy "D" można było nazywać beznadziejnie słabymi. Jest to z pewnością specyficzny rodzaj filmów i książek, który po prostu trzeba lubić. To nie jest gatunek dla każdego. Wewnątrz tej kategorii można wyszukać prawdziwe perełki, albo trafić na straszne gnioty. Tak samo, jak są dobre i gorsze komedie czy dramaty. Dlatego niniejszym staję w obronie "tańszych" horrorów, zwłaszcza klasyków i mistrzów gatunku, bo czy na przykład "Phantasm" można nazwać beznadziejnie słabym horrorem?
Jeśli zaś chodzi o moje spojrzenie na horror w ogóle, to powiem, że z czystym sumieniem mogę nazwać ten gatunek moim ulubionym. Zarówno kino, jak i literatura grozy są mi szczególnie bliskie. Zaczytuję się przede wszystkim w Grahamie Mastertonie, ale oglądam właściwie wszystko. Oczywiście jedne podgatunki podobają mi się bardziej od innych, ale właściwie poza naprawdę mocnymi filmami gore, których staram się unikać, z przyjemnością oglądam wszystkiego po trochu. Z zachwytów ostatnich miesięcy wymieniłabym "Fritt vilt", a porażką okazała się dla mnie "Mama". Ach, i jeszcze "Evil Dead", co do którego wciąż mam mieszane uczucia, bo nie można o nim powiedzieć, że jest zły, ale chyba liczyłam na więcej remake'u w remake'u. :)


HO: To kwestia definicji, bo ja osobiście nie nazwałbym chociażby "Phantasm" filmem klasy D. :) Wracając do Twoich zainteresowań: czy jakiś pisarz horroru - lub może powieści zupełnie innego gatunku - był dla Ciebie inspiracją do zaczęcia kariery literackiej? Czy jakaś konkretna książka lub film szczególnie zmotywowały Cię do spróbowania własnych sił?
- Na pewno moim największym wzorem jest Graham Masterton. Chociaż nie mogę nazywać się znawczynią jego twórczości, bo do tej pory poznałam zaledwie niewielki ułamek jego niezwykle bogatego dorobku, mogę z całą pewnością stwierdzić, że za każdym razem robi na mnie ogromne wrażenie. "Ciało i krew"- pierwszy tytuł Mastertona, jaki wpadł mi w ręce, na długo zapadł mi w pamięć i może między innymi dlatego krew znalazła się również na okładce mojej książki. :) W prozie mistrza cenię przede wszystkim lekkość stylu i niesamowite budowanie nastroju. Te dwie cechy jego twórczości chciałabym przenieść na własne powieści, więc myślę, że mówiąc o literackich inspiracjach powinnam wskazać właśnie Grahama Mastertona.

HO: Jakie są Twoje plany na przyszłość? Czy już teraz myślisz o następnej książce?
- Myślę, ale nie zdecydowałam jeszcze, co to będzie. Początkowo miałam pomysł na coś stylem zbliżonego do Mastertona. Chciałabym oddalić się od kryminału i całkiem zatracić w moim ukochanym gatunku. Mam nawet trochę notatek i kilka pierwszych stron nowej powieści. Jednak w miarę pojawiania się kolejnych recenzji "Krwi, potu i łez", docierają do mnie głosy, że czytelnicy chcieliby wiedzieć, co było dalej. Przyznam, że wcześniej nie myślałam poważnie o kontynuacji, ale teraz waham się czy nie skorzystać z otwartej furtki, jaką sobie zostawiłam, nie zamykając jednoznacznie zakończenia. Być może teraz, kiedy wypoczywam w Częstochowie, narodzi się pomysł na dalsze losy moich bohaterów. Trudno mi powiedzieć na pewno, co też wypłynie spod mojego pióra, ale jedno jest pewne: "Krew, pot i łzy" to nie jest moje ostatnie słowo.

HO: Czy planujesz też publikowanie opowiadań bądź innych krótkich form, czy też kolejnym Twoim tekstem będzie na pewno nowa powieść?
- Nie wiem czy ktoś będzie chciał mnie wydać, więc trudno mówić o czymkolwiek "na pewno". :) Nigdy nie pisałam krótkich form, bo chyba mam problem z powstrzymaniem pióra i zwyczajnie się rozpisuję. Ale nie wykluczam, że kiedyś napiszę jakieś opowiadanie, bo mam kilka pomysłów, które są zbyt mało obszerne, jak na całą powieść. Jak tak teraz o tym myślę, to faktycznie to mógłby być świetny materiał na makabreski! :) Ale powoli, nie od razu Rzym zbudowano. Najpierw chcę zrealizować najbliższe plany, czyli raczej powieść.

HO: W takim razie z całego serca życzę Ci powodzenia w realizacji planów i krótko-, i długofalowych. Dziękuję za wywiad.


HO, Wywiady - Wywiad z Carlą Mori
HO, Wywiady - Wywiad z Carlą Mori
HO, Wywiady - Wywiad z Carlą Mori
HO, Wywiady - Wywiad z Carlą Mori
HO, Wywiady - Wywiad z Carlą Mori
HO, Wywiady - Wywiad z Carlą Mori
HO, Wywiady - Wywiad z Carlą Mori
HO, Wywiady - Wywiad z Carlą Mori

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -