Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



HELLCON 2011: Wywiad ze Stefanem Dardą

Paweł Waśkiewicz

W czasie konwentu Hellcon udało mi się namówić na rozmowę znanego polskiego twórcę literatury grozy, Stefana Dardę. Pisarz uczestniczył w spotkaniu autorskim i panelu przeznaczonym dla początkujących twórców. Mimo to znalazł chwilę, by odpowiedzieć na kilka pytań.
W wywiadzie znajduje się też wtrącenie Roberta Cichowlasa, który znajdował się w pobliżu.


HORROR ONLINE: Twoja powieść, „Słoneczna Dolina”, była nominowana do Nagrody Zajdla, a także zajęła III miejsce w plebiscycie czytelników polskiej literatury fantastycznej Nautilus (za rok 2010). Czy spodziewałeś się tak dobrego odbioru właśnie tej książki?

STEFAN DARDA: Do Zajdla była też nominowana „Starzyzna”, czyli druga część „Czarnego Wygonu”. Jeżeli mam być szczery, sądziłem raczej, że to właśnie ona bardziej spodoba się czytelnikom, bo w niej wyjaśniają się wątki zawiązane w „Słonecznej Dolinie”. Dlatego jest to dla mnie zaskoczenie, ale bardzo miłe. Mam nadzieję, że osoby, które zainteresują się „Słoneczną Doliną”, zechcą też sięgnąć po „Starzyznę”.

HO: Rozumiem, że popularność „Domu na Wyrębach” była większym zaskoczeniem dlatego, że powieść ta była twoim debiutem.

SD: Byłem bardzo zaskoczony, ale też bardzo szczęśliwy. Tym bardziej, że to nastąpiło tuż po premierze, która miała miejsce w październiku 2008 roku. Wkrótce przyszły pochlebne opinie czytelników, jak również wysokie miejsce w plebiscycie Sfinks. Książka została uznana za najlepszą książkę na lato według portalu Granice i to zarówno w głosowaniu internautów jak i jury. A potem przyszła nominacja do Zajdla, której się tak naprawdę nie spodziewałem. Cieszę się, że się to tak potoczyło, zwłaszcza że to był debiut – a wiadomo, że w Polsce debiutantom ciężko się przebić.

HO: Akcja „Słonecznej Doliny” toczy się na Roztoczu, gdzie się urodziłeś. Czy twoje wspomnienia, być może także te z dzieciństwa, miały duży wpływ na powstawanie powieści?

SD: Myślę, że z dzieciństwa raczej nie. Podejrzewam, że zainteresowanie mroczną stroną kultury ludowej przyszło o wiele, wiele później. Jako dziecko dużo jeździłem po Roztoczu, dużo spacerowałem z plecakiem. Znam je dosyć dobrze, natomiast jeszcze wtedy nie byłem świadom tego, że można tam umieszczać opowieści z dreszczykiem. Później, kiedy w czasie studiów zaczęła się przygoda z Orkiestrą Świętego Mikołaja z Lublina, wtedy właśnie zacząłem zgłębiać naszą kulturę ludową, rodzime podania – i w pewnym momencie przyszedł mi do głowy pomysł na „Dom na Wyrębach”. Później była druga książka, a właściwie już wkrótce trylogia, „Czarny Wygon”. Podejrzewam, że chciałem w jakiś sposób oddać hołd Roztoczu jako miejscu, w którym się wychowałem, i które uważam za niesamowicie atrakcyjne pod względem turystycznym. Sądziłem, że może dzięki tym książkom uda mi się wzbudzić zainteresowanie osób, które do tej pory na Roztoczu nie były.

HO: Może teraz o przyszłości. Na twojej stronie znajduje się zapowiedź książki, zatytułowanej wstępnie „Dom na Wyrębach II”.

SD: *śmiech* To jest roboczy tytuł.


HO: Czy ta książka będzie bardzo mocno powiązana z „Domem na Wyrębach”?

SD: Będzie najprawdopodobniej powiązana miejscem i postaciami niektórych bohaterów, których czytelnicy spotkali w „Domu na Wyrębach”. Niektórzy mówią o tej książce jako kontynuacji – to jest określenie niezbyt fortunne. Raczej będzie to po prostu powieść nawiązująca pewnymi wątkami do mojej debiutanckiej książki. I myślę, że osoby które polubiły na przykład Huberta, Kosmalę czy chociażby policjanta Kościuka, będą usatysfakcjonowane, ponieważ przyjdzie im się jeszcze raz z nimi spotkać.

HO: W trakcie spotkania autorskiego wspomniałeś o cyklu opowiadań, który zamierzasz zrealizować. Czy możesz nam coś o nim powiedzieć?

SD: W pierwszej połowie przyszłego roku będzie miał premierę zbiór opowiadań, którego tytuł w tej chwili brzmi „Mroczne historie i inne opowiadania” i prawdopodobnie taki zostanie – ponieważ „Mroczne historie” to jest jedno z opowiadań, które będzie się na niego składało. Będzie podzielony na dwie części. Pierwsza część będzie dosyć eklektyczna, będą różne opowiadania o różnej tematyce, które uznam za warte uwagi czytelników. Natomiast druga część będzie zawierać cztery dosyć obszerne opowiadania, łączące się poprzez miejsca akcji. Już w tej chwili znane są czytelnikom dwa opowiadania z tego minicyklu – „Retrowizje”, które były publikowane na łamach internetowego zinu Qfant. Drugie to „Spójrz na to z drugiej strony”, opublikowane w zbiorze „15 Blizn” przez wydawnictwo Replika.

HO: Z twoich książek można wywnioskować, że jesteś miłośnikiem polskich krajobrazów. Poza wspomnianym w trakcie spotkania Podkarpaciem, czy jest jeszcze jakieś miejsce w Polsce, które chciałbyś odwiedzić na kartach książki?

SD: Tych miejsc jest naprawdę niezliczenie wiele. Zaczęło się od Polesia Lubelskiego i „Domu na Wyrębach”. Potem Roztocze i „Czarny Wygon”. Tak jak powiedziałeś, planuję książkę, która będzie się rozgrywać na Podkarpaciu, ale to już piszę jako zdeklarowany turysta. Jestem również amatorem żeglarstwa. Różne mi krążą pomysły po głowie, nawet napisanie książki, która będzie zlokalizowana na Mazurach. Chyba pierwszy raz o tym mówię, ale mogłoby mi sprawić przyjemność połączenie żeglarstwa z zamiłowaniem do tworzenia literatury grozy. Być może zaowocowałoby to jakąś ciekawą mieszanką.

HO: W takim razie może pytanie z innej beczki. Na twojej stronie znajdują się wiersze, które napisałeś. Czy możesz coś o nich powiedzieć?

SD: Wiersze to pierwsza odsłona mojej działalności literackiej. Powstawały w 2003, 2004, może 2005 nawet. Czyli przed momentem, kiedy rozpocząłem prace nad „Domem na Wyrębach”. To była próba sprawdzenia siebie. Umieszczałem je na jednym z portali artystycznych w Internecie. Okazało się, że cieszą się dosyć dużą popularnością wśród czytelników. No i potem bodajże pomyślałem, dlaczego by nie spróbować napisać czegoś prozą. Rozpocząłem prace nad opowiadaniem, w założeniu gdzieś mniej więcej 30 stronicowym, zatytułowanym „Wyręby”, które stało się moją debiutancką powieścią. Co ciekawe, często osoby, z którymi spotykam się na spotkaniach autorskich, pytają mnie czy dużo wcześniej pisałem – ile szuflad zapełniłem swoimi próbami prozatorskimi. W moim przypadku pierwsze zdanie napisane prozą jest jednocześnie pierwszym zdaniem mojej debiutanckiej powieści.


HO: Kiedy zdecydowałeś, że napiszesz powieść grozy, czy zastanawiałeś się nad tym, że jest to gatunek w Polsce niekoniecznie najbardziej popularny? Czy rozważałeś, jak czytelnicy to odbiorą, czy to do nich trafi?
Robert Cichowlas: *z uśmiechem, wchodząc do pomieszczenia* Horror jest najbardziej popularnym gatunkiem w Polsce.

HO: …Wśród nas trzech.

SD: (śmiech) Myślę, że takie podchodzenie do własnej twórczości mija się z celem. Tak naprawdę powinniśmy robić to, co nam się wydaje, że robimy dobrze. Na przykład, gdybym ja zaczął próbować jakoś koniunkturalnie podchodzić do tematu, to pewnie pisałbym romanse. Staram się, by mój czytelnik czuł, że to jest autentyczne, że autor go nie wkręca, nie pisze o rzeczach, o których nie ma pojęcia. Nie zastanawiałem się zupełnie nad tym, czy horror jest popularny, czy nie. Ja po prostu miałem historię i postanowiłem ją opowiedzieć. Zrobiłbym to nawet dla pięciu osób. Być może czytelnicy właśnie to doceniają – że nie szukam tematów popularnych czy modnych, tylko idę swoją drogą. Mam wrażenie, że to często wychodzi autorowi na dobre.

HO: I teraz kończące pytanie. Horror ostatnio staje się w Polsce popularniejszy. Czy myślisz, że trafiłeś w dobry moment, czy „Dom na wyrębach” był na tyle dobry, że przyciągnąłby czytelników w każdej sytuacji? A może wręcz zwrócił on uwagę na to, że są w Polsce autorzy horrorów? Bo później wiele zaczęło się dziać w naszej literaturze.

SD: Absolutnie nie przypisywałbym sobie autorstwa książki, która stała się w jakiś sposób kamieniem milowym czy pozycją, która nagle zmieniła odbiór horroru w Polsce. Nie, myślę, że akurat tak się złożyło, że w tym samym czasie wielu polskich autorów zaczęło pisać w Polsce powieści grozy i okazało się, że ten gatunek stał się w popularny. A z drugiej strony, jeśli chodzi o sam „Dom na Wyrębach”, być może cieszy się powodzeniem też dlatego, że niekoniecznie jest skierowany do czytelników zakochanych w horrorach. Spotkałem się z ludźmi, którzy przeczytali „Dom na Wyrębach” i była to pierwsza książka z gatunku fantastyki czy horroru, z którą mieli styczność. I mile się rozczarowali, bo okazało się, że takie książki da się czytać, są one wciągające, można się czegoś z nich dowiedzieć, wzruszyć, uśmiechnąć. I wydaje mi się, że to jest droga, którą powinniśmy jako autorzy literatury grozy podążać.

HO: Dziękuję bardzo za wywiad.

SD: Dziękuję.

29.10.11


HO, Wywiady - HELLCON 2011: Wywiad ze Stefanem Dardą
HO, Wywiady - HELLCON 2011: Wywiad ze Stefanem Dardą
HO, Wywiady - HELLCON 2011: Wywiad ze Stefanem Dardą
HO, Wywiady - HELLCON 2011: Wywiad ze Stefanem Dardą
HO, Wywiady - HELLCON 2011: Wywiad ze Stefanem Dardą
HO, Wywiady - HELLCON 2011: Wywiad ze Stefanem Dardą

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -