Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Geografia kina grozy - 1.Tajlandia

Adam Graczyk

Wraz z nastaniem dwudziestego pierwszego wieku wielu fanów horroru poczuło się zawiedzionych brakiem świeżych pomysłów w amerykańskim kinie grozy, uważanym dotychczas za lidera straszenia, zarówno na małym jak i dużym ekranie. Jednocześnie zainteresowanie tego typu tematyką filmową nie zmniejszyło się, skłoniło jednak zachodniego widza do szukania nowych obszarów kinowej grozy gdzie indziej. Tym sposobem, pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, nastąpiło odkrycie kinematografii azjatyckich. Po sukcesie "Ringu" w reżyserii Hideo Nakaty oraz wielu innych japońskich produkcjach, powodzeniem cieszą się również horrory pochodzące z innych państw tego regionu. Duże zainteresowanie "Nang Nak" Nonzee Nimitbutra, "The Eye" braci Pang oraz "Shutter" Banjong Pisanthanakuna i Parkpoom Wongpooma spowodowało "wysyp" horroru tajskiego, którego produkcja przekracza dwadzieścia filmów rocznie, przy ich wzrastającym, uśrednionym budżecie. Wymienione obrazy nie są jednak pierwszymi. Już w latach pięćdziesiątych minionego wieku grozę w kinach wzbudzały opowieści oparte o ludowe legendy, takie jak chociażby Mae Nak czy Krai Thong. Jednakże filmy z przed roku dwutysięcznego są praktycznie nieosiągalne i to nie tylko dla zachodniego widza.


Tajskie duchy - "wiejskie" horrory

Azjatycki horror korzysta przede wszystkim z historii o duchach. Nie jest to niczym zaskakującym, gdyż mieszkańcy tego regionu posiadają rozbudowane systemy wierzeń, oparte na przeświadczeniu istnienia świata niematerialnego. Często pochodzą one jeszcze z przed buddyjskich czasów, lecz mimo to pamiętane są do dzisiaj. Wiele legend datowanych jest na okres znacznie późniejszy, bo sięgający nawet do XVIII/ XIX wieku. Ta reguła dotyczy również Tajlandii. Jednak w odróżnieniu od bardziej znanych japońskich i koreańskich horrorów wiele tajskich horrorów jest nie tylko opartych na wierzeniach ludowych, lecz również miejscem ich akcji często jest wieś, a bohaterami jej mieszkańcy.

Jedną z najstraszniejszych zjaw znanych w tajskim folklorze jest "PHI TAI HONG" - duch tragicznie zmarłej osoby (np. w wyniku wypadku), a do jego szczególnej, najgroźniejszej odmiany należy "PHI TAI HONG THONG KLOM", duch młodej kobiety zmarłej podczas ciąży. Z tą zjawą związana jest najpopularniejsza tajska legenda, "Mae nak phrakhanong", opowiadającą o duchu młodej wieśniaczki, poślubionej żołnierzowi, która zmarła w trakcie narodzin ich dziecka. Historię zekranizowano już przeszło dwudziestokrotnie, a w 1999 roku powstała jej najbardziej kasowa wersja - "Nang Nak" w reżyserii Nonzee Nimibutra, twórcy cieszącego się wielkim poważaniem nie tylko w ojczyźnie. Jego film to historia kobiety, nie potrafiącej pogodzić się ze swoją śmiercią, która odmawia przejścia na "drugą stronę" i rozprawia się ze wszystkimi osobami zagrażającymi jej małżeństwu. Głównymi zaletami jest: nieszablonowo prowadzona fabuła i wyśmienita gra aktorów, odtwarzających główne role. Pomimo niewielkich środków zainwestowanych w produkcje tego obrazu znakomicie prezentuje się wiele jego części składowych, jak chociażby muzyka, czy praca kamer. Ciekawym technicznym rozwiązaniem jest rezygnacja w scenach nocnych ze sztucznego oświetlenia, na rzecz naturalnego, pochodzącego jedynie z płonących pochodni.

Warto nadmienić, że w tym, jak i wielu innych horrorach, szczególną rolę odgrywają tak zwani lekarze duchów ("mo phi") oraz mnisi buddyjscy, u których wieśniacy często poszukują rady i ratunku. Taka sytuacja zaistniała w innym filmie opartym na schemacie "PHI TAI HONG THONG KLOM", "Seven Days in Coffin" wyreżyserowanym w 2003 roku przez C. H. Patchapola.

W małej wiosce zostaje zabita, będąca w drugim miesiącu ciąży, Mali. Od śmierci dziewczyny w zagadkowych okolicznościach mordowani są mężczyźni. Tubylcy szybko dochodzą do wniosku, że mają do czynienia z duchem poszukującym swego oprawcy. Śledztwo prowadzą miejscowy mnich i policjant. Jedną z wad wielu tajskich produkcji grozy jest nie najlepszy warsztat aktorski. Podobnie jest w tym wypadku. Ciekawość u widza powinna natomiast wzbudzić zderzenie dwóch całkowicie odmiennych metod śledczych - policjanta i mnicha.

Bardzo egzotycznym dla zachodniego widza jest duch zwany "PHI KRASEU", objawiający się pod postacią unoszącej się w powietrzu głowy pięknej dziewczyny, ze zwisającymi poniżej wnętrznościami, zazwyczaj sercem i płucami. Legendę tę w dosyć ciekawy sposób zobrazował w 2002 roku Bin Bunluerit w "Krasue", przedstawiającym historię khmerskiej księżniczki, która od zamążpójścia z tajskim tyranem, woli samobójczą śmierć. Za sprawą czarnej magii powraca do świata żywych i opanowuje ciało młodej wieśniaczki. Za dnia przypomina znaną tubylcom dziewczynę, jednak nocą jej głowa oddziela się od ciała i poszukuje ofiar - ludzi i zwierząt. Ciekawy film, choć ze stosunkowo łatwym do przewidzenia zakończeniem.

Powstały w 2003 roku "Lhorn" to opowieść w której możemy się zapoznać, aż z czterema zjawami. Do będącej na uboczu posiadłości przybywa grupa młodych ludzi. Jedna z dziewczyn czyta książkę o legendach z różnych stron Tajlandii. W pierwszej historii bohaterem jest "Paup", złośliwy duch nocą, pożerający głowy kurczaków. Główną podejrzaną jest schorowana, nie opuszczająca łoża staruszka. W drugiej opowieści pewien mieszkający na odludziu młodzieniec jest nawiedzany przez "Prai-Ta-Nhi", demona znanego w naszym kręgu kulturowym jako Sukkub. Większość duchów tajskich przybiera postać kobiet, toteż nie dziwi fakt, że znajduje się miejsce dla zjawy wysysającej siły życiowe z mężczyzn. Trzecia legenda, pochodząca z północnych rejonów Tajlandii, opowiada o zamieszkałym w roślinach "batpha", "Pongu"- zjawie, którą staje się osoba ukarana w ten sposób za złe uczynki. W ostatniej legendzie "Nang-Ta-Kien", poznajemy historię zabitej, młodej służącej, mszczącej się na swoich oprawcach, która jako duch zamieszkuje drzewo Takien. Ciekawy zamysł i niezła realizacja powoduje, że "Lhorn" na pewno zainteresuje widzów zainteresowanych różnymi mitami.

Tajskie duchy - "miejskie" horrory

Lokalna popularność "wiejskich" horrorów sprawia, że ciągle powstaje znaczna ich ilość, choć wyraźnie mniejsza od "miejskiej" grozy. Dysproporcja pomiędzy nimi z roku na rok się zwiększa. Powodem tego jest międzynarodowy sukces tajskiej kinematografii, wymuszający na jej twórcach mniej ludowy charakter, bardziej przyswajalny dla zachodniego widza.

Tajlandia należy do najdynamiczniej rozwijających się państw na świecie o rosnącej urbanizacji. Nic więc dziwnego, że również w tym kraju akcja zdecydowanej większości filmów dzieje się w dużych miastach i lokacjach z nim związanych, takich jak szpitale, hotele, etc. Nie oznacza to jednak, że Tajowie całkowicie zapomnieli o swoim folklorze i występujących w nim zjawach, które tym razem nie straszą wieśniaków lecz dobrze sytuowanych i wykształconych mieszkańców miasta. Dobrym przykładem obrazującym połączenie tradycji z nowoczesnością jest "Ghost of Mae Nak", jedna z najnowszych wersji legendy "Mae nak phrakhanong". Bohaterowie filmu, nowożeńcy Mak i Nak (imiona zbieżne z bohaterami tradycyjnej opowieści), kupują dom w jednej z dzielnic stolicy Tajlandii, Phrakhanong, jeszcze niedawno małej wioski, będącej miejscem w którym, według legendy, straszyła i zabijała Mae Nak w drugiej połowie XIX wieku. Jeszcze zanim młodzi pobierają się, mężczyzna miewa koszmary, w których nawiedza go duch. Jednak prawdziwe problemy zaczynają się po ślubie i wspólnym zamieszkaniu małżeństwa w ich nowym domu. Napadnięty przez nieznanych sprawców Mak zapada w śpiączkę. Niektórzy znajomi głównych bohaterów giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Nak stara się rozwikłać sprawę, za którą najwyraźniej odpowiada duch Mae Nak. Warto nadmienić, że reżyser tego filmu Brytyjczyk Mark Duffield oparł swoją opowieść nie tyle na legendzie, co na wersji przedstawionej we wspomnianym wcześniej "Nang Nak" Nonzee Nimibutra. Wciągająca fabuła i świetnie wykreowany nastrój oraz możliwość porównania ze stosunkowo łatwo dostępnym pierwowzorem powinna być wystarczającą zachętą dla każdego szanującego się horrormaniaka.

W zaprezentowanym powyżej filmie akcja toczy w różnych miejscach Bangkoku, takich jak ulica, targowisko oraz szpital. W tej ostatniej lokacji, tak popularnej również w wielu europejskich i amerykańskich horrorach, umiejscowiono fabułę "A House of Mad Souls", wyreżyserowanego przez Sivaevued Vachungngena w 2003 roku. Horror oparto o schemat obecny w opowieściach typu "PHI TAI HONG". Po rozstaniu ze swoim narzeczonym, młoda lekarka przeprowadza się do małego miasteczka i zatrudnia w miejscowym szpitalu. Któregoś dnia dziewczyna słyszy krzyki, płacz i wołanie dziecka. Nie jest to jednak jeden z pacjentów szpitala, a duch ośmioletniego chłopca. Lekarka stara się rozwikłać zagadkę i pomóc zjawie. Podobnie jak w innych filmach opartych o schemat "PHI TAI HONG" mamy do czynienia z duchem zmarłym nagle, któremu należy pomóc zrozumieć jego śmierć. Warto obejrzeć film późnym wieczorem, bo choć nie należy do przerażających, to podobnie jak wiele azjatyckich produkcji, posiada niesamowity nastrój tajemniczości.

W największej części tajskiego kina grozy docierającego na "Zachód" nie ma oczywistych nawiązań do rodzimego folkloru. Wielu twórców inspiruje się dokonaniami swoich kolegów zarówno z innych państw regionu, jak i Europy, czy USA. Najbardziej znanym polskiemu widzowi horrorem rodem z Tajlandii jest "Shutter" z roku 2004, wyreżyserowanego przez dwójkę debiutantów - Banjong Pisanthanakuna i Parkpoom Wongpooma. To historia młodego fotografa i jego narzeczonej, wracających do domu nocą. Na odludziu potrącają samochodem dziewczynę, która nagle znalazła się na szosie. Młodzi uciekają z miejsca wypadku, a po jakimś czasie, na fotografiach mężczyzny pojawiają się rozmazane, świetliste plamy. Fabuła nie należy do zbyt oryginalnych, wiele schematów widz zna już z licznych innych azjatyckich produkcji, jak chociażby "Ju-on" Takashi Shimizu, czy "Ringu" Hideo Nakaty. Jednak na wysoką ocenę filmu wpływa świetna realizacja oraz to, że autentycznie przeraża.

Jak podaje "CIA World Factbook" aż 94,6% ludności Tajlandii wyznaje buddyzm, a zaledwie 0,7% chrześcijaństwo. Dziwić zatem może fakt, że w kinematografii tajskiej pojawiają się katoliccy kapłani i symbole. Jednak tylko pozornie, bo już w XVI wieku w regionie pojawili się Europejczycy m.in. Holendrzy, Portugalczycy, Hiszpanie oraz Anglicy. Wraz z nimi na tereny przybyli nie tylko handlowcy, lecz również misjonarze. Prymat państw kolonialnych, należący w tym okresie przede wszystkim do Wielkiej Brytanii i Francji, skończył się na początku XX wieku, pozostawiając po sobie pewne wpływy kulturowe - przede wszystkim ubiór, nieliczną mniejszość religijną oraz chrześcijańskie szkoły. Oddalona od dużych miast Szkoła Św. Jerzego jest miejscem, w którym toczy się akcja horroru z 1998 roku "303 Fear Faith Revenge". Grupa studentów zakłada fanklub Księcia Daovadeunga, który zastrzelił się dziesięć lat wcześniej z niewiadomych powodów. Próbują rozwiązać tajemnicę jego śmierci, wywołując jego ducha. Od tego czasu w szkole dochodzi do tajemniczych, brutalnych morderstw. Warto nadmienić, że twórcy horroru, aby zbudować odpowiedni nastrój często posługiwali się filtrem niebieskim, wzmacniającym grozę, co jak na tamten okres było rzadkością. Podobnie jak, to ma miejsce w kinie zachodnim, powstają również filmy, w których duchy wywoływane są w dużych, opuszczonych domach. Jednym z horrorów o takim schemacie jest "Six" z roku 2004, w reżyserii Nasorn Panungkasiri. Dwoje przyjaciół urządza wspólnie swoje 24 urodziny. Obydwoje przyszli na świat 6 dnia, 6 miesiąca. Zwłaszcza dla dziewczyny ta cyfra wiąże się z pechem. Jeden z ich znajomych jest astrologiem, który stawia horoskop przepowiadający, że wszystkim uczestnikom imprezy przytrafi się nieszczęście. Nie wszyscy uczestnicy wierzą w to proroctwo, w magię, czy też duchy. Postanawiają udowodnić sobie jak jest naprawdę, wywołując ducha. Horror, pomimo oklepanych schematów, ma dosyć sprawnie przeprowadzoną intrygę, a na uwagę zasługują solidnie wykonane efekty specjalne.

Horrory oparte na faktach są znane w Europie i Ameryce od dawna. Zazwyczaj ich fabuła wykorzystuje postaci seryjnych morderców, często w połączeniu ze zjawiskami nadprzyrodzonymi. Choć bywa, tak jak w przypadku "The Sisters" z roku 2004, stworzonego przez Tiwa Moeithaisonga, że mamy do czynienia z duchami. Grupa muzyków po koncercie w Bangkoku zatrzymuje się w hotelu na przedmieściach. Wkrótce w ich pokoju pojawia się tajemnicza zjawa, a niedługo potem ginie pierwszy z nich. Film, pomimo wielu wad takich jak: niespójna i niezbyt oryginalna fabuła, ograne schematy, czy fatalna gra aktorska, zasługuje jednak na uwagę. Wprawdzie postać zjawy przypomina tę z "Ju-ona" Takashi Shimizu, co w tym przypadku należy zapisać na minus, to jednak strona wizualna horroru, jako całości, prezentuje się bardzo efektownie. Niewątpliwie przyczynia się do tego praca kamery i użyte filtry, inspirowane filmami braci Pang. Zachwycają również "jump" efekty, dla których bardzo dużym wsparciem była jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych w kinie azjatyckim.

Monster Movies

Legendy tajskie dotyczą nie tylko duchów, lecz również różnych dużych stworów. Do najbardziej znanych należy opowieść o mężczyźnie zwanym Krai Thong. Już w latach sześćdziesiątych powstał film opisujący jego zmagania z olbrzymim krokodylem. W 2001 roku "odmłodzenia" opowieści podjął się Suthat Intaranupakorn w remake`u "Krai Thong". Obraz opowiada o zmaganiach bohatera, który podejmuje się uwolnienia córki bogacza, więzionej przez Chalawana, największego krokodyla na świecie. Stwór przybiera ludzką postać po wejściu do swojego siedliska - złotej jaskini. Obraz nie zdobył jednak zbyt wielkiego uznania ze względu na kiepskie aktorstwo, słaby scenariusz i marne efekty specjalne.

Podobną tematyką zajął się Anat Yuangngern, który w 2005 roku nakręcił "Brutal River". Mieszkańcy małej wioski starają się pozbyć niewygodnego sąsiada, którym jest czyhający na ich życie olbrzymi krokodyl. Tubylcy sięgają po coraz to mocniejszą broń, a gad zwiększa swój spryt. Walka, przypominająca bokserskie starcie, może się skończyć tylko w jeden sposób. Film wprawdzie nie zaskakuje, a gra aktorska pozostawia wiele do życzenia, jednak obraz ogląda się z dużym zainteresowaniem, a także dobre wrażenie pozostawiają efekty specjalne.

Bywa, że twórcy sięgają po wierzenia związane z buddyzmem. Jednym z takich przykładów jest obraz Monthon Arayangkoona "Garuda". W mitologii tybetańskiego buddyzmu i hinduizmu jest to wierzchowiec boga Wisznu. Przyozdabia on godła narodowe Tajlandii i Indonezji. W Japonii to bóstwo nazywa się Karuda. Akcja horroru dzieje się we współczesnym Bangkoku, a raczej, w znaczącej części, pod jego powierzchnią. Grupa robotników pracująca przy powstaniu nowej "nitki" metra odkrywa zahibernowane od dziesięciu tysięcy lat olbrzymie stworzenie. Na miejsce przybywa wojsko oraz dwoje naukowców. "Garudę", ze względu na wartką akcję, ogląda się dosyć dobrze, aczkolwiek razić mogą stworzone komputerowo efekty.

Inne odmiany horroru

Tajski horror to nie tylko, choć przede wszystkim, historie o duchach, to również opowieści o osobach posługujących się czarną magią. Tego typu tematyką posłużył się Piyapan Choopetch w swoim "Necromancer". W utrzymanym w konwencji kryminału filmie, policjant ma za zadanie pojmać groźnego przestępcę, którym okazuje się były stróż prawa. Jednakże zadanie nie jest proste, gdyż poszukiwany włada ponadnaturalnymi mocami. Konwencja kryminału, akcji oraz sensacji jest dobrze znana zachodniemu widzowi. Nie jest zatem to nic nowego. Jednak podstawowym atutem filmu jest to, że wciąga w wir wydarzeń, intrygując losem i zagadkami związanymi z głównymi bohaterami.

Slasher to ogromnie popularna odmiana horroru w kinematografii naszego kręgu kulturowego. Jednak, jak dotąd, stosunkowo słabo rozpowszechniona w Azji. Wyjątków, potwierdzających regułę, jest coraz więcej. Jednym z nich jest "Zee-Oui", obraz autorstwa Buranee Rachjaibun i Nida Suthat Na Ayutthaya, opowiadający historię młodego chińskiego imigranta, mordującego dzieci. W obrazie zaskakujące jest to, że z jednej strony nie zawiera on scen bardzo brutalnych, ale klimat przemocy i agresji jest wyraźnie odczuwalny. Z innych atutów można wymienić przekonywającą grę aktorską. Natomiast wiele trudności może przysporzyć niektórym fanom horroru dramatyczna konwencja filmu, która dla innych na pewno będzie stanowiła pozytyw.

Motyw odwetu, tak ostatnimi czasy rozpowszechniony dzięki koreańskiemu reżyserowi Chan-wook Parkowi i jego "trylogii zemsty", znalazł swoje odzwierciedlenie w filmie "Art of The Devil" z roku 2004 oraz jego o rok młodszego sequelu. W pierwszym filmie, porzucona przez bogatego kochanka, młoda dziewczyna postanawia się zemścić za pomocą czarnej magii. Niewątpliwym atutem jest intrygująca i wciągająca fabuła oraz dobry warsztat aktorki.

W kolejnej odsłonie poznajemy uczniów, którzy na zaproszenie byłej nauczycielki, wracają z różnych stron Tajlandii do swojej rodzinnej wioski. W niedługim okresie od powrotu ginie pierwszy z nich. "Art of The Devil 2" to jeden z najbardziej zaskakujących obrazów grozy kinematografii tajskiej. Ciekawie skonstruowana fabuła, w połączeniu z nie najgorszym warsztatem aktorskim oraz świetnymi efektami specjalnymi powinna wzbudzić zainteresowanie każdego fana horroru azjatyckiego. Choć to dużo, to i tak pełny obraz filmu można uzyskać dopiero w połączeniu ze scenami gore, tak rzadko występującymi tajskim horrorze. W tym filmie są one tylko nieznacznie łagodniejsze niż w japońskich, ekstremalnych produkcjach.

Nie jest to jednak jedyny horror, którego celem jest nie tylko budowanie nastroju grozy. Ciekawym wydaje się w tym względzie "Narok", wyreżyserowany przez Tanit Jitnukula, Sathit Praditsarna i Teekayu Thamnitayakula. Grupa młodych filmowców ulega wypadkowi, w wyniku którego trafiają do dziwnej i brutalnej krainy - do buddyjskiego piekła. Fabuła jest bardzo prymitywna, choć jej twórcy starają się nadać filmowi jakieś głębsze znaczenie. Na tym, no może jeszcze na ocenie warsztatu aktorskiego, zarzuty względem filmu się kończą. Od strony wizualnej, film przedstawia się imponująco i łatwo w nim znaleźć inspiracje sławetnym dziełem Hieronima Boscha i podobnie jak jego dzieło najlepiej temu filmowi przyglądać się jak obrazowi malarskiemu.

Horror nie do końca poważny

Od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, Tajlandia przeżywa burzliwy rozkwit rodzimej kinematografii, nazywany "nową falą". Lawinowo rośnie ilość powstałych filmów praktycznie w każdym gatunku. Nie będzie zatem zaskoczeniem rozwój komedii, która łącząc się z horrorem, tworzy formy mniej przerażające. Jednak w odróżnieniu od schematów obecnych w kinematografiach innych państw, nie tylko regionu, przybiera kształt przede wszystkim pastiszu. Taka formuła pozwala jej twórcom na łączenie bardzo odmiennych rozwiązań, w których folklor przeplata się z technologiami cyfrowymi. To przy takiej recepturze reżyserowie wprowadzają nowe pomysły, sięgając po wzorce, obce dla tajskiej kultury, lecz obecne w światowym horrorze, jak np. zombie. Dobitnym tego przykładem jest "Sars Wars" z roku 2004, w reżyserii Taweewat Wanthy. Mistrz sztuk walki, w hotelu pełnym zombie, stara się uratować z rąk porywaczy córkę wpływowego biznesmena. Nowością na rodzimym rynku są tutaj nie tylko żywe trupy, które powstały w wyniku zarażenia wirusem Sars, ale liczne nawiązania do wielu przebojów kina zachodniego, jak chociażby "Anacondy" Luisa Llosa, "Gwiezdnych wojen" George'a Lucasa, by wymienić tylko niektóre. Całość została przyprawiona gagami rodem z filmów z Leslie Nielsenem. Z pewnością lektura to obowiązkowa dla fanów gatunku okraszonego bardzo prostym humorem. W wielu komedio-horrorach jej twórcy starają się połączyć odległe bieguny, mieszając ludowe podania ze wzorcami zachowań współczesnej tajskiej młodzieży. Do takiego schematu odwołał się Haeman Chatemee w swoim "Body Jumper" z roku 2001. Grupa studentów udaje się na wycieczkę na wieś. Tam w ciało jednej z dziewczyn wnika "PI-POB", w legendach tajskich duch konsumujący ludzką wątrobę. Młodzi ludzie muszą się z nim zmierzyć i, co warte podkreślenia, pomocy udziela im pogromca duchów (nie mnich), rozdając m.in "Anty-pob" kondomy i proponując unieszkodliwienie ducha poprzez uwięzienie go w płycie cdr. Reżyser postawił na szybką akcję i krótkie ujęcia, takie jak można spotkać w MTV. Także w tym filmie nie należy się spodziewać wyszukanego poczucia humoru.

Niewątpliwie największym osiągnięciem komediowej formuły horroru w Tajlandii jest dzieło Yuthlert Sippapaka z roku 2003 o tytule "Rahtree: Flower of the Night". Tytułowa Buppa Ratree to dziewczyna w przeszłości wykorzystywana seksualnie przez ojczyma. Ówcześnie przeżywająca nagłe rozstanie z chłopakiem, który postanawia się kształcić w Europie, pozostawiając ją samą z kłopotem - ciążą. Dziewczyna pozbywa się tego problemu, jednakże z tym, jak również ze swoją przeszłością, nie może sobie poradzić. W obskurnym pokoju hotelowym popełnia samobójstwo. Od tej pory staje się, jako duch, sprawcą wielu zabawnych wydarzeń. Właścicielka przybytku stara się wszelkimi możliwymi sposobami pozbyć się zjawy. Nie pomaga policja, mnich, ani nawet ksiądz. "Rahtree: Flower of the Night" to jeden z nielicznych przykładów, w którym jego twórcy nadmiernie nie eksperymentowali z wprowadzaniem pomysłów zaczerpniętych z innych krajów. Co niewątpliwie przysłużyło się filmowi. Zamiast tego mamy do czynienia z reinterpretacją tradycji. Na przykład, od momentu powrotu z Europy chłopaka głównej bohaterki film opiera się o wzorzec legendy Mae Nak. Film wydaje się również "inteligentniejszy" od innych tego typu obrazów.

Podsumowanie

Horror tajski jest zdominowany przede wszystkim przez opowieści o duchach, których twórcy coraz częściej sięgają po nowe pomysły, niejednokrotnie znane zachodniemu widzowi, lecz dokonują udanych mieszanek z własną kulturą. Tego typu podejście musi wzbudzić u zachodniego widza spore zainteresowanie. Pojawiają się też nowe formy straszenia, bliższe naszemu kręgowi kulturowemu. Nie sposób nie docenić również wpływu zagranicznych reżyserów, jak chociażby braci Pang, do których Tajlandczycy chętnie się przyznają, mając uzasadnione powody. Przecież, w powstaniu "The Eye" brali udział również tajscy aktorzy i filmowcy, ale jakby tego było mało, rodzeństwo tworzy wiele filmów, nie tylko horrorów w tym państwie. Warto wspomnieć m.in. "Bangkok Dangerous", czy "Bangkok Haunted". Wzrastające budżety filmów owocują lepszymi efektami specjalnymi, większym rynkiem wyboru aktorów, a więc lepszym ich warsztatem. W niedługim okresie groza rodem z Tajlandii może stać się druga potęgą, po japońskiej w tym rejonie świata.



Źrodła:http://en.wikipedia.org/wiki/Cinema_of_Thailand
http://www.thaiworldview.com/tv/tv4.php
http://www.brns.com/thaifilms/pages/thairevs.html
http://www.thaiworldview.com/bouddha/animism.htm
Na forum: Podyskutuj o tym artykule


HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia
HO, Publicystyka - Geografia kina grozy  - 1.Tajlandia

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -