Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska

Krzysztof Gonerski

Chociaż horror jest jednym z najbardziej skonwencjonalizowanych filmowych gatunków, a jego historia sięga początków kina, to ustalenie nie budzącej wątpliwości definicji horroru nadal pozostaje nie lada wyzwaniem. Można bez większej przesady stwierdzić, że tyle jest definicji, ilu autorów próbujących zamknąć filmowy horror w uniwersalnej formułce. Jest jednak element, który w sposób mniej lub bardziej wyraźny, łączy różnego rodzaju rozumienie tego pojęcia. Tym elementem jest groza. Często, choć oba terminy mają różny zakres semantyczny, używa się jako synonimu "horroru" określenia "film grozy". Zaludniające filmowe ekrany potwory, szaleńcy, duchy i inne ikony horroru nazywamy "budzącymi grozę". Naszą reakcję na filmowe straszydła określamy stosownie "uczuciem przeszywającej grozy". Wreszcie, jest ona wpisana w samą nazwę horroru, który jest łacińskim terminem oznaczającym - "strach, przerażenie, grozę". O ile groza może obyć się bez horroru, o tyle horror bez niej - nie. Ale ten podstawowy, kanoniczy element horroru, jest równie trudny do zdefiniowania, jak stanowiący jego najpełniejszą transpozycję filmowy gatunek. Czy bowiem jest groza? Jak się objawia? Co ją wywołuje? Na te, tylko z pozoru, oczywiste pytania, postaram się odpowiedzieć w niniejszym artykule


Aby poznać odpowiedzi na te pytania najwłaściwszą metodą wydaje się poznanie jej konstytutywnych cech. Omówienie właściwość grozy, wypada jednak zacząć od rozróżnienia dwóch różnych płaszczyzn jej pojmowania. Jeśli odczuwamy, oglądając horror lub czytając powieść grozy, specyficzny rodzaj emocji, wtedy mamy do czynienia z grozą w znaczeniu podmiotowym. Gdy natomiast mamy na myśli przedmiot, który grozę wywołuje (np. potwór, wampir, psychopatyczny morderca itp), mówimy o grozie w znaczeniu przedmiotowym. Dla precyzji wywodu należy także wspomnieć o rozróżnieniu na grozę fikcyjną (wywoływaną przez kontakt z wytworem szeroko rozumianej kultury - filmem, książka, obrazem, itp.) od grozy naturalnej, której doświadczamy w codziennym życiu. Nie będę się zajmował w tym artykule grozą, którą często spotykamy w języku potocznym, np. gdy słyszymy sportowego komentatora, mówiącego, że "kibice Realu Madryt przeżyli chwile grozy", albo gdy czytamy w gazecie zdanie w rodzaju - "Zaostrzenie dyscypliny w szkole budzi grozę wśród uczniów" itp.

Groza naturalna

Wybitny polski uczony, profesor Aleksander Kępiński pisał: W każdym języku istnieje dość dużo określeń na różne postacie lęku: lęk, strach, groza, przerażenie, niepokój, wstręt, obrzydzenie itp. Każde z tych pojęć oznacza inną sytuację, która jest rezultatem działania specyficznego bodźca, jak i reakcją na tenże bodziec. Groza jest więc emocją lokowaną w szerokim spektrum zjawisk psychicznych związanych z uczuciem prymarnym - lękiem. To po prostu jedna z jego postaci. Czym jednak różni się od podobnych jej emocji?

Lęk, powszechnie uważa się, za reakcją emocjonalną na sytuację zagrażającą i zgodnie z poglądem wielu autorów można stwierdzić, iż nie ma lęku bez uczucia zagrożenia. Ch. Spielberger, autorytet w dziedzinie badań nad lękiem, dokonał istotnego rozróżnienia pomiędzy dwoma pojęciami: lękiem-stanem i lękiem-cechą. Przy czym lęk-stan to złożona reakcja emocjonalna, na którą składa się subiektywne, niespecyficzne uczucie napięcia i zagrożenia oraz pobudzenie autonomicznego układu nerwowego. Stan ten może występować napadowo, być zmiennym w swym natężeniu i trwać dłużej lub krócej. Jest on w głównej mierze funkcją lęku-cechy, będącego indywidualną, bardziej trwałą predyspozycją do reagowania lękiem i spostrzegania sytuacji jako zagrażającej. Ważną cechą lęku jest, że powstaje w sytuacji całkowicie bezpiecznej lub w obliczu czegoś, o czym skądinąd wiadomo, że nie jest zagrażające (np. myszy), wskutek wyobrażenia zagrażających sytuacji lub obiektów ("pociąg się wykoleił", "pod łóżkiem kryje się jadowity wąż"). Z racjonalnego punktu widzenia nie można zatem wyodrębnić przedmiotu lęku - można wręcz stwierdzić, że jest nim sam człowiek. Tym samy przedmiot lęku sprowadza się do jego podmiotu.

Zbliżonym do lęku, a często zamiennie stosowanym terminem, jest niepokój. Niepokój różni się od lęku mniejsza intensywnością, ale dłuższym okresem trwania - może utrzymywać się nawet przez kilka dni. Niepokój podobnie, jak lęk, wywołany jest przez zagrożenie wewnętrzne a jego przyczyna nie jest zazwyczaj uświadamiana.

Z kolei strach lub obawa, najogólniej mówiąc, jest reakcją na zagrożenie zewnętrzne, przy czym przedmiot lub też sytuacja zagrażająca są zazwyczaj uświadamiane. Ponadto osoba przeżywająca strach obawia się tego, co stanowi realne zagrożenie, a przeżycie pojawia się w momencie tego bezpośredniego zagrożenia. Najłatwiej zrozumieć różnice między lękiem a strachem na prostym przykładzie: gdy pędzi w naszym kierunku ogromna ciężarówka, odczuwamy strach, gdy w ciemnym pokoju słyszymy niezidentyfikowane szmery, odczuwamy lęk.

Na tle, będących w bliskości znaczeniowej terminów określających wymienione powyżej reakcje emocjonalne, grozie psychologowie praktycznie nie poświęcają większej uwagi. Ale też nie odnosi się ona wyłącznie do psychofizjologicznych aspektów ludzkiego istnienia, choć podobnie jak lęk, czy strach jest desygnatem negatywnego uczucia.

Ponieważ groza jest stanem emocjonalnym objawia się w dwóch wymiarach: poznawczym, o którym mowa będzie w dalszej części artykułu, oraz somatycznym, wyrażającym się w odczuwaniu poruszenia. Samo słowo "emocja" pochodzi od łacińskiego "emovere", w którym motyw ruch wiąże się z jego uzewnętrznieniem. Groza pociąga za sobą specyficzne psychofizjologiczne doznania, takie jak: podniecenie, skurcze mięśni, napięcie, dreszcze, pocenie, wzdryganie, mrowienie, marznięcie, znieruchomienie, paraliż, mdłości, podwyższenie czujności czy mimowolną chęć krzyku. Wymieniona lista somatycznych reakcji nie oznacza bynajmniej, że wszystkie z nich zawsze i u każdego z nas wystąpią. Często się zdarza, że nawet ta sama osoba na podobny bodziec reaguje inaczej niż poprzednio. Stąd też o wiele przydatniejszy do analizy grozy jest jej wymiar poznawczy.

Grozę można określić jako wewnętrzny stan łączący pierwiastek emocjonalny (przerażenie) z pierwiastkiem racjonalnym (zaskoczenie). Przerażenie jest tym większe, im bardziej "nie do pojęcia" zaistniała sytuacja. Bardzo ważny jest także status ontyczny, czyli pochodzenie, przedmiotu grozy, które jest, najprościej ujmując, "nie z tego świata". Wszystko co wykracza poza naszą dotychczasową wiedzę i doświadczenie, co przeczy materialistycznemu porządkowi świata i sprawia, że świat przestaje być zrozumiały, "ludzki" - jest nośnikiem grozy. "Dziura" uczyniona przez uczucie grozy powoduje, iż do ludzkiej rzeczywistości przedostają się inne, poza ziemskim, wymiary bytu, a w każdym razie coś, co przekracza zdolność człowieka do porządkowania świata w całość obdarzoną sensem. Odczucie grozy jest funkcją zaskoczenia Nieznanym, realnie istniejącym, ale będącym "nie z tego (czytaj: dotychczasowego mojego) świata - pisze K. Kornacki w artykule "Kino grozy i groza w kinie". Dlatego też, wiedza oswaja grozę, przemienia ją w zależności od sytuacji, w negatywne lub pozytywne uczucie.

Inna istotna cecha grozy związana jest z porządkiem czasowym. Im bardziej niespodziewana, zaskakująca jest przyczyna wywołująca grozę, tym intensywniejsze jej przeżywanie. Dlatego też w strukturze czasowej szczególnie waloryzowany jest moment początkowy grozy, potęgowany przez fakt zaskoczenia. Cechę tę bardzo często wykorzystują twórcy horrorów do tworzenia tzw. "jump scene". Niemniej, zwłaszcza w literaturze, korzysta się z innej metody- stopniowego, ale o wzrastającym natężeniu, dawkowania grozy. W ten sposób buduje się atmosferę zagrożenia.

Kolejna cecha grozy, równie znacząca, wiąże się z dystansem podmiotu do przedmiotu grozy. O ile strach narzuca nam uczestnictwo w sytuacji, która zagraża naszym funkcją biologicznym, o tyle groza stawia nas w roli świadków, nie zmuszając do ucieczki lub ataku, bowiem zagrożony jest nasz światopogląd, nasza wiedza i doświadczenie, a nie nasz życie. Odwołując się do przytoczonego już przykładu pędzącej ciężarówki, odczulibyśmy grozę, gdybyśmy stali na poboczu drogi w bezpiecznej odległości i obserwowali jak owa ciężarówka wpada na stojący w pobliżu samochód.

Wspomnieliśmy już, że uczucie grozy jest funkcją zaskoczenia Nieznanym. Choć Nieznane ma w założeniu transcendentny charakter, czyli wymykający się ludzkiemu doświadczeniu, wykraczający poza zasięg ludzkiego poznania, to bynajmniej koniecznym warunkiem jej zaistnienia nie jest kontakt, np. z inną formą życia czy pozaziemską cywilizacją. Groza pojawia się także - i to najczęściej - w sytuacjach dających się zinterpretować w zgodzie z materialistycznym porządkiem świata. Klasycznym przykładem jest gwałtowna śmierć człowieka. B. Kosecka w artykule "Być widzem" opisuje zaprezentowaną swego czasu w "Wiadomościach" relację zarejestrowaną amatorską kamerą z pierwszego skoku trzynastoletniego miłośnika spadochroniarstwa. W trakcie filmowanego "na żywo" wydarzenia doszło do tragicznego wypadku - spadochron nie otworzył się, a chłopiec na oczach rodziców ( i widzów) runął na ziemię, ponosząc śmierć na miejscu. Niewątpliwie bezradnie przypatrujący się spadającemu chłopcu rodzice przeżyli chwilę grozy (podobnie jak widzowie). Inny o wiele bardziej spektakularny przykład doświadczenia grozy, bo doznany niemal przez cały świat, miał miejsce 11 września 2000 r., gdy dwa pasażerskie samoloty uprowadzone przez islamskich terrorystów rozbiły się o wieże World Trade Center. W obu przytoczonych przypadkach mamy do czynienia z modelową sytuacją grozy - obserwatorzy wystąpili w roli biernych świadków, zdarzenie miało gwałtowny i zaskakujący charakter, pojawił się też pierwiastek emocjonalny w postaci przerażenia świadków. Śmierć bowiem, choć pozostaje w zgodzie z logiką egzystencji, jako bezpardonowe wtargnięcie w nasze poukładane życie, wybija nas z psychicznej równowagi, stawia przed nami dramatyczne pytania "jak to tego doszło?" "dlaczego doszło?". To jest właśnie "zaskoczenie Nieznanym".

Groza fikcyjna - groza w horrorze

Do tej pory zajmowaliśmy się grozą "naturalną", którą przynosi nasze codzienne życie. Teraz pora zająć się jej odmianą przynależną do świata kultury, a dokładniej kina. Kinowa groza, w zasadzie nie różni się od jej naturalnego odpowiednika. Choć horror nie jest jedynym filmowym gatunkiem uciekającym się do emocji tego rodzaju - wystarczy wspomnieć thriller czy film katastroficzny, to naszą uwagę skupimy właśnie na horrorze. Filmy z tego gatunku z upodobaniem sięgają po sytuacje gwałtownej ewokacji grozy, dla zaskoczenia widza, a poprzez okropność treści -jego przerażenia. Groza filmowa ( dla uniknięcia posługiwania się określeniem "groza horrorowa", pozostańmy przy "grozie filmowej") wyróżniają dwa jej elementy - przedmiot grozy i tzw. bezpieczny strach.

O ile w życiu codziennym znalezienie konkretnego przedmiotu grozy nie jest wcale zadaniem łatwym (poza śmiercią -może nim być nieuleczalna choroba, klęski żywiołowe, konflikty zbrojne, zjawiska parapsychologiczne, ale też np. utrata pracy ) o tyle w horrorze może nim być wszystko, przy czym w zdecydowanej większości są to nośniki grozy wysoce skonwencjonalizowane, np., wampir, wilkołak itp. Noell Carroll, wybitny teoretyk filmu, autor "Filozofii horroru", uczynił wręcz z przedmiotu grozy wyróżnik horroru. Uznał bowiem, iż typowym dla tego gatunku elementem jest istnienie potwora. W wyniku spotkania z nim dochodzi do pojawienia się emocji, którą nazwał art.-grozą, fundamentem jego teorii. Ponieważ Carrollowska groza jest połączeniem strachu i wstrętu, potwór musi być niebezpieczny ( autor poprzestaje tylko na tym stwierdzeniu) oraz budzić wstręt. A nic tak nie budzi odrazy jak nieczystość, którą definiuje jako przekroczenie lub pogwałcenie obowiązujących schematów kategorialnych Nieczyste są więc istoty, które łączą w sobie różne kategorie, np. homar, ponieważ pełzanie jest właściwością stworzeń żyjących na lądzie, a nie w wodzie. Homar byłby więc rodzajem pomyłki kategorialnej, a tym samym formą nieczystą. Dalej Carroll pisze: Lęk wzbudza również niekompletność, przejawiająca się gniciem lub rozpadem, a także brak wszelkiej formy, charakteryzujący na przykład brud. Jak nietrudno zauważyć horror aż roi się od stworzeń nieczystych kategorialnie. Wampiry, które są wręcz wulkanem nieczystości, łączą przecież w jednej osobie cechy zwierzęce (kły, zdolność metamorfozy w nietoperza, szczura czy inne zwierzęta) i ludzkie (wygląd maskujący prawdziwa naturę). Podobnie rzecz ma się z wilkołakami - pół-ludźmi, pół-zwierzętami, z zombie, łączącymi martwe z żywym, które w dodatku często są niekompletni, z monstrum Frankensteina, poskładanym z fragmentów ciał straconych zbrodniarzy, czy też z różnymi pozaziemskim formami życia, w rodzaju bestii z cyklu o Obcym czy całą galerią potworów z monster-movies z lat 50-tych. Ciekawe, że Carroll nie odmawiając miana "potwora" postaciom szaleńców, psychopatów i seryjnych morderców, których charakteryzują "nadludzkie zdolności" - wszędobylskość i wszechmoc, wyklucza z tego grona Normana Batesa z "Psychozy" i Hannibala Lectera z "Milczenia owiec". Tymczasem, jak słusznie zauważa w posłowiu do "Filozofii horroru" M. Przylipiak, (...) możemy odczuwać wstręt i strach z powodu potwornych uczynków istoty ludzkiej i nie musimy tłumaczyć tych reakcji ani potworami, ani podważaniem kategorii pojęciowych. Carrollowski potwór z pewnością sprawdza się w odniesieniu do "tradycyjnych" utworów grozy, w których bestia przybywa z zewnątrz - z kosmosu czy laboratoriów szalonych naukowców, natomiast nie przystaje do współczesnego kina grozy reprezentowanego przez mściwe azjatyckie zjawy czy postaci w rodzaju młodzieńców z "Krzyku". Pozostaje więc nam wrócić do poczynionego stwierdzenia, że nośnikiem grozy może być wszystko - jedynym ograniczeniem jest pomysłowość twórców w kreowaniu przedmiotów grozy. Warto jednak zwrócić uwagą na ewolucję i zwiększający się obszar nośników wywołujących grozę. O ile Golem, Frankenstein czy Dracula budzili strach swoją innością, obcością, i choć podobni byli do ludzi, w rzeczywistości odznaczali się nieludzką istotą, o tyle dalsza ewolucja szła w kierunku "zbliżania" grozy do człowieka. Z każdą następną dekadą horrorowy bestiariusz wzbogacały nowe "potwory", która coraz mniej różniły się od ludzi, aż wreszcie, począwszy od "Psychozy" (choć protoplastów można doszukiwać się "M- Mordercy" Fritza Langa z 1933 r. czy w "Krętych schodach" Roberta Siodmaka z 1946) w latach sześćdziesiątych - grozę zaczął budzić sympatyczny, uprzejmy młodzieniec skrywający swego potwora w sobie. M. Haltof pisze w "Kinie lęków": Monstrum znajduje się w społeczeństwie i w człowieku. Dominującą figurą (potworem) staje się szaleniec (...) Monstrum-zło istnieje "w" a nie "poza", zmienia się także miejsce akcji, a raczej modernizuje. Gotycki sztafaż ulega uwspółcześnieniu; wszystko dzieje się "tu" i "teraz", w otoczeniu łatwo rozpoznawalnym jako "swoje". Pod koniec lat dziewięćdziesiątych, wraz z "nową falą" azjatyckiego horroru, groza nadal tkwi w człowieku, a dokładniej w jego przeszłości, która powraca pod postacią długowłosego upiora. Rozszerzyła jednak swój wpływ na zdobycze cywilizacji - telewizory, telefony komórkowe, komputery, a także na znane już od dawna ludzkości przedmioty - np. buty, perukę, lustro. Groza wypełnia więc wszystkie zakamarki filmowego świata, każda istota ludzka (nawet dziecko, choć należałoby napisać - zwłaszcza dziecko), każde zwierze (np. pies) i każda rzecz (nawet tak niewinna jak dziecięca lalka) może stać się źródłem zagrożenia. Ale sam przedmiot grozy, chyba że byłby wyjątkowo odrażający lub odznaczał się wyjątkowo odrażającymi właściwościami, nie zawsze wystarczy, żeby przestraszyć obytego z ekranowym strachem widza. W sukurs przychodzi więc cały arsenał filmowych środków wyrazu. Nastrojowa muzyka, umieszczanie akcji w scenerii budzącej trwogę, wykorzystywanie specyficznych schematów narracyjnych (ze szczególnym uwzględnieniem takich efektów dramaturgicznych, jak klimaks, retardacja, denoument, suspens) i wizualnych (światłocień, efekty specjalne, charakteryzacja) oraz wybór bohaterów o określonych cechach i "życiorysach" - to wszystko składa się na sposób prezentacji przedmiotu grozy, niejednokrotnie stając się istotniejszym w budzeniu grozy niż jego bezpośrednia przyczyna.

Druga wyróżniająca filmową grozę cecha ma związek z pojęciem tzw. bezpiecznego strachu. Wielu teoretyków filmu zadawało i wciąż zadaje sobie pytanie: "dlaczego widz lubi być straszony ?". Szukając odpowiedzi na to paradoksalne pytanie - bo strach jest uczuciem negatywnym i zazwyczaj człowiek stara się unikać tego rodzaju odczuć, a tymczasem w przypadku kina świadomie i dobrowolnie do niego dąży - współczesna psychologia wskazuje m. in na teorię przeciwieństwa procesów. Teoria ta głosi, iż dla zdrowia psychicznego, dla wewnętrznej homeostazy, istotna jest emocjonalna równowaga - obok uczuć pozytywnych konieczna jest obecność uczuć strachu, niepokoju itp. Autorzy "Wprowadzenia do psychologii" stwierdzają wręcz, że: Ludzie narażają się na ryzyko, nie dlatego że lubią się bać, lecz dlatego, że sprawia im przyjemność ulga, jaka po strachu następuje. Jeśli istotnie tak się dzieje, to cechą konstytuującą gatunek grozy nie jest, fakt iż straszy on widza, ale że od strachu go uwalnia. Inna popularna, za sprawą psychoanalizy, teoria, sięgająca czasów Arystotelesa, odwołuje się do pojęcia katharsis. W swej "Poetyce" w rozdziale VI o tragedii, grecki uczony stwierdził, że celem sztuki jest wywołanie u widza uczuć litości i trwogi, aby przez ich przeżycie oczyścić umysł odbiorcy z tych doznań, co rozumiano jako rozładowanie uczuć. Psychoanaliza interpretuje pojawiające się na ekranie monstra, wilkołaki, wampiry i inne budzące grozę istoty jako materializację zbiorowej podświadomości, tłumionej przez kulturę, ale dzięki wyzwalanemu przez nie uczuciu grozy, pozwala ona uświadomić widzowi swoje ukryte lęki, i w bezpiecznych, "kontrolowanych" warunkach" sali kinowej przeżyć je, a nawet w sposób zastępczy rozładować.

To tylko dwie z licznego grona teoretycznych koncepcji starających się wyjaśnić tzw. paradoks horroru. Pojęciowy bliski jest mu także tzw. paradoks fikcji - reagujemy emocjonalnie ( a więc także m.in. uczuciem grozy), w sytuacji, gdy wywołuje ją przedmiot, o którym wiemy, że w rzeczywistości nie istnieje. Teoretykom filmu znana jest iluzjonistyczna teoria fikcji, która próbuje rozwiązać ową sprzeczność między naszą wiedzą a emocjonalną reakcją. Wspomniana teoria głosi jednak, że -jak pisze o tym Noell Carroll - Realizm przedstawienia teatralnego, a zwłaszcza filmowego, jest tak przytłaczający, że istnienie ukazującego się nam monstrum uznajemy za pewne. Nie jest więc prawdą - zgodnie z tą teorią - że normalny odbiorca nie wierzy w istnienie fikcjonalnych bytów. Dzięki iluzji teatralnej lub filmowej ulegamy złudzeniu, że stoi przed nami najprawdziwszy pan Hyde. Zbliżoną doń koncepcją jest teoria udawania, która zaprzecza jakoby podczas kontaktu z filmową fikcją przeżywalibyśmy prawdziwe emocje. Zdaniem jej zwolenników nasz strach jest udawany i w istocie doświadczamy jedynie quasi-strachu. Istnieje wreszcie autorska teoria Carroll - myślowa teoria reakcji emocjonalnych na fikcję. Zakłada ona, iż poruszeni możemy być treścią naszych myśli: reakcje emocjonalne nie są zależne od wiary w istnienie rzeczy, które nas poruszają. Wystarczy, że twórcy dzieła (filmowego) stworzą w naszym umyśle odpowiednie wyobrażenie, by wzbudzić w nas określone reakcje emocjonalne. W wypadku - pisze Carroll - horrorów nasze myśli kierują się ku przerażającym i odstręczającym właściwościom potworów. Odczuwamy więc art.-grozę.

Niewątpliwie w każdej z wymienionych teorii starających się rozwiązać paradoks fikcji tkwi ziarenko - a może nawet klika ziarenek prawdy - to nie sposób odmówić celności twierdzeniu M. Przylipiaka, która uważa cały problem za pozorny. W gruncie rzeczy jest bez znaczenia, czy przedmiot wywołujący emocję (w tym grozę) istnieje naprawdę czy jest jedynie wytworem fikcji - człowiek zareaguje w sposób emocjonalny, bo taka już jego natura. I tyle! W podobnym duch z "paradoksem horroru" rozprawia się Berys Gaut. Ludzie zazwyczaj unikają uczuć negatywnych (strachu, niepokoju, grozy itp), jednak niektórzy w pewnych sytuacjach lubią je przeżywać. Ot i cała filozofia!

Bez potrzeby sięgania do naukowych teorii jesteśmy w stanie intuicyjnie rozróżnić grozę filmową, fikcjonalną od naturalnej, "życiowej". Ta pierwsza wymaga szczególnych warunków i określonego medialnego przekaźnika, trwa też znacznie krócej, i wyjąwszy - czasem nieprzespaną - noc nie odciska piętna na naszym codziennej egzystencji. Groza naturalna może za to przerodzić się w głębokie psychiczne urazy i odmienić nasze życie na zawsze. Dlatego kończąc artykuł, w którym starałem się przybliżyć różne oblicza grozy, pozostaje nam życzyć jej doświadczania w ciemnej kinowej sali, a nie w naszym codziennym życiu.

Na forum: Podyskutuj o tym artykule


HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska
HO, Publicystyka - Groza w życiu, groza w horrorze - próba analizy zjawiska

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -