Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Groza poza ekranem. Duchy
część 1

Krzysztof Gonerski


Istoty nadprzyrodzone towarzyszyły kinu grozy przez niemal całą jego historię. Żadna postać z galerii horrorowych ikon nie może poszczycić się taką długowiecznością i nieustannym powracaniem na ekran. Już w 1896 r., a więc zaledwie rok po "oficjalnych" narodzinach X Muzy, "Wielki Mag" kina, Georgies Mellies w "Diabelskim zamku" zaprezentował nadnaturalne kreatury wyskakujące z magicznego kotła. Swoje "duchy" miał także filmowy ekspresjonizm m.in. - "Zmęczona śmierć"(1921) Fritza Langa, "Furman śmierci" (1921) Victora Sjöströma, czy "Vampyr"(1932) Carla Th. Dreyera ( choć wokół tytułowego wampira skupia się fabuła, to pełno w nim również widmowych cieni i postaci). Duchy pojawiają się też w słynnym cyklu ekranizacji prozy Allana E. Poego dokonanych przez Rogera Cormana, by wymienić tylko "Grobowiec Ligei" (1965), a także w wielu produkcjach wytwórni Hammer. Nawet w latach 70-tych, a więc w czasach rozkwitu krwawej odmiany horroru progresywnego, którego symbolami stały się "Noc żywych trupów"(1968) George A. Romera oraz "Teksańska masakra piłą mechaniczną"(1974) Tobe Hoopera ich nie brakowało, czego znakomitym przykładem jest "Nie oglądaj się teraz"(1973) Nicolasa Roega. Lata 80-te z kolei dowiodły, że poetyka gore może całkiem udanie koegzystować z opowieściami o duchach. "Duch"(1982) Tobe Hoopera, czy seria "Dom"(1986-92) są tego najwymowniejszymi przykładami. Jednak prawdziwy renesans horrorów z nadprzyrodzonymi istotami w rolach głównych nastąpił pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku za sprawą japońskiej "nowej fali horroru" zapoczątkowanej klasycznym już dziś "Krągiem" (1998) Hideo Nakaty..

Prawdziwy strach nie może się więc obyć bez duchów. Ale czy siedząc w ciemnej kinowej sali albo we wygodnym domowym fotelu i śledząc losy filmowych bohaterów nękanych przez ponadnaturalne istoty zdajemy sobie sprawę, że gdy film dobiegnie końca, a my wyjdziemy z kina albo wyłączymy telewizor - duchy nie odejdą. Te fikcyjne, stworzone w umysłach scenarzystów, ustąpią tylko pola duchom z realnego poza ekranowego świata...

Artykuł ten jest pierwszym z planowanego przeze mnie cyklu artykułów poświęconych związkom ekranowej fikcji z pozafilmową rzeczywistością. Na przykładzie wybranych horrorów pragnę przedstawić Czytelnikowi zagadnienia, których nie powstydziłaby się nawet najbardziej nieokiełznana twórcza wyobraźnia. Będziemy się bowiem poruszać po niezwykłych, tajemniczych i budzących trwogę obszarach zjawisk paranormalnych, spirytyzmu, okultyzmu, ezoteryki i innych mrocznych dziedzinach nauki lub - jak chcą sceptycy- pseudonauki. Ale tych ostatnich też zapraszam do lektury poniższego tekstu, gdyż poznanie ludzkiej fascynacji Niepojętym jest wartością samą w sobie. W ten sposób poznajemy, paradoksalnie, lepiej nas samych, żywych i tu na tym świecie istniejących.

"Inni"(2001, reż. Alejandro Amenábar)

Spośród niezliczonej ilości filmowych opowieści o duchach, warto przyjrzeć się francusko-hiszpańsko-amerykańskiemu horrorowi co najmniej z dwóch powodów. Duchy, które są bohaterami tego filmu mają wiele wspólnego z istotami nadnaturalnymi, o których możemy poczytać w licznych relacjach ze spotkań z nimi. Po drugie w finale "Innych" uczestniczymy w niezwykłym seansie spirytystycznym, bez której trudno wyobrazić sobie klasyczną "ghost story".

Przypomnijmy, że akcja filmu rozgrywa się w czasie drugiej wojny światowej. Główną bohaterką filmu jest osamotniona, czekająca na powrót męża, kobieta o imieniu Grace. Mieszka ona w wielkim i ponurym domostwie wraz z dwojgiem dzieci, które cierpią na bardzo rzadką chorobę uniemożliwiającą im przebywanie w promieniach światła. W związku z tym w domu, w którym mieszkają, panują całkowite ciemności. Pewnego dnia jednak Grace zostaje zmuszona do przyjęcia na służbę kilku mieszkańców wyspy. Wraz z ich przybyciem w posiadłości zaczynają dziać się dziwne rzeczy. W domu zjawiają się duchy.

Zanim przejdziemy do szczegółów, wypada się uporać z nasuwającym się niemal bezwiednie pytaniem: czym lub kim są duchy? Ze względu na formę istnienia, uważa się je zwykle za niematerialne istoty, pośredniczące pomiędzy człowiekiem a Bogiem. W starożytnych religiach często uosabiały siły i zjawiska przyrodnicze, a również lasy, pola, rzeki itp.(tzw. animizm) W chrześcijaństwie, judaizmie i islamie wyróżniono duchy dobre ("czyste"- anioły, serafiny) i złe ( "nieczyste"- diabły, demony). Z innych religii znamy pojęcia duchów opiekuńczych oraz duchów zwodniczych.

W węższym znaczeniu określenie "duch" przyporządkowywano czterem kategoriom istot zza światów. Pierwsza z nich dotyczy ludzi zmarłych, których dusze z jakichś powodów zostały "zablokowane" między wymiarami istnienia, często w wyniku jakiejś tragedii lub urazu. Wielu łowców duchów i osób mających zdolności parapsychologiczne sądzi, że takie ziemskie duchy nie wiedzą, że nie żyją. Znany łowca duchów, Hans Holzer, mówi: Duch jest ludzkim istnieniem, które opuściło ciało fizyczne, zazwyczaj w traumatycznym stanie i zazwyczaj nie jest świadome swojego rzeczywistego stanu. Wszyscy jesteśmy duchami zamkniętymi w ciele fizycznym. Podczas odejścia, nasze ciało spirytualne przechodzi do następnego wymiaru. Duch, z drugiej strony, po urazie, jest zablokowany w naszym fizycznym świecie i musi zostać wypuszczony, by iść dalej .

Uwięzione między światami duchy znajdują się w swego rodzaju otchłani, w której odwiedzają miejsca własnej śmierci lub miejsca, w których doznawały przyjemności za życia. Bardzo często tego typu duchy mogą nawiązywać kontakty ze światem żywych. Niektóre osoby mające zdolności mediumistyczne twierdzą, że mogą się z nimi porozumiewać. Są one na pewnym poziomie świadome życia i reagują, gdy zostaną zauważone przy okazjach, kiedy mogą się zmaterializować. Bez wątpienia filmowi mieszkańcy posępnego domostwa z "Innych" należą do tej kategorii. Podobnie jak dr Malcolm Crowe z "Szóstego zmysłu" -bohaterowie tych filmów w zaskakujących finałach poznają prawdę o swoim faktycznym egzystencjalnym statusie.

Druga kategoria wiąże się z popularną teorią próbującą wyjaśnić pojawianie się od lat wciąż tych samych duchów (słynne "Białe Damy") w konkretnych miejscach (np. ruiny zamków, cmentarz). Teoria "kamiennej taśmy", bo o niej mowa, głosi, iż budynki i materiały są w stanie pochłaniać energię od istot żywych. Badacze spekulują, że do takiego "nagrania" dochodzi podczas wysokiego emocjonalnego napięcia, w takich sytuacjach jak morderstwo, żałoba lub inne ważne wydarzenie w życiu człowieka.

Tego rodzaju energia może być przetrzymywana przez nieokreślony czas, a jej odtworzenie może wywołać świadek o odpowiednich zdolnościach ( np. zdolności parapsychologiczne, odpowiedni poziom stresu, fale mózgowe itp.) w postaci "parapsychicznego filmu wideo". Takim "filmem" mogą być zarówno określone dźwięki (np. śmiech zmarłego dziecka słyszany w korytarzu, w którym ono kiedyś się bawiło), jak pełne odtworzenie postaci (np. widmo żołnierza z czasów wojny w oknie domu, w którym kiedyś pełnił straż) czy całego wydarzenia (jeden z najbardziej znanych przykładów, tym razem filmowych to sceny widmowego balu z 4 lipca 1922 r., na którym gościem jest Jack Torrance, bohater "Lśnienia"). Tego typu duchy nie nawiązują kontaktu lub nie wydają się być świadome życiaa ich pojawianie się i czynności są zawsze takie same. One są jak duchopodobne zapisy - tkwiące w miejscu energie - odtwarzane wciąż od nowa.

Jak jednak wytłumaczyć wcale nie rzadkie relacje pojawiających się znikąd samochodów czy pociągów -widm? Znana jest opowieść o pewnym zabytkowym pociągu z początku XX wieku, który zdumiał swoim nagłym przybyciem podróżnych, czekających na peronie małej stacji pod Władywostokiem. Lokomotywa buchała parą, a w przyłączonych do niej wagonach siedzieli i rozmawiali żołnierze w mundurach z czasów I wojny światowej, którzy zupełnie nie zwracali uwagi na gapiących się na nich obywateli XXI wieku. Pociąg - widmo zniknął tak samo nagle, jak się pojawił, a na tory wjechał "normalny" pociąg podmiejski do Władywostoku.

Niemniej niesamowita relacja dotyczy nowoczesnego środka transportu, ...piętrowego autobusu. W 1936 r. często widywano jasnoczerwony oświetlony pojazd (o numerze 7) bez pasażerów, kierowcy i konduktora, który mknął o północy St Mark's Road w dzielnicy Kensington. Wielu kierowców, jadących tą drogą znajodwaoło się w poważnym niebezpieczeństwie, dlatego salwowało się ucieczką w panice, by nie zderzyć się zderzenia z autobusem. W końcu jednak stała się tragedia: jeden z kierowców, zdenerwowany jego pojawieniem się, wykonał gwałtowny skręt kierownicą, uderzył w mur i zginął na miejscu. Po tym wydarzeniu mur rozebrano, a drogę poszerzono drogę, by zapobiec w przyszłości podobnym nieszczęściom. Od tej pory nikt już nie widział osobliwej zjawy.

Fenomen ten badacze zjawisk paranormalnych określają mianem "chronomirażu", czyli pojawienia się obrazu lub sytuacji z przeszłości. Nazwa pochodzi od dwóch słów chronos (czas) i miraż (fatamorgana, pozorny obraz). Charakterystyczne dla tego zjawiska jest zachowanie uczestniczących w nim zjaw: jest ono naturalne, a duchy nie zwracają uwagi na osoby, które je obserwują. Prawdopodobnie jest to jakaś forma międzywymiarowej luki, przez którą przedostają się obiekty i ludzie nie istniejące w teraźniejszości obserwatora.
Niestety, zarówno chronomiraże, jak teoria 'kamiennej taśmy" wciąż pozostają w sferze pseudonaukowych domysłów.

Trzecia kategoria duchów występuje najczęściej. Są nimi "posłańcy", czyli zjawy osób zmarłych ukazujące się zwykle w niedługim czasie po ich śmierci. Najczęściej informują swoich żyjących bliskich, że są zdrowe i szczęśliwe i żeby się z ich powodu nie zasmucać Ponieważ zachowują świadomość zmiany ich ludzkiej egzystencji, mogą nawiązywać kontakty z ziemskim światem, ukazując się krótko i zazwyczaj tylko raz. To jest jak gdyby umyślny powrót z wiadomością mającą na celu pomóc w poradzeniu sobie z ich stratą.

Lauren Forcella, autorka ksiązki "Paranormal Investigations" zauważa, że "Ten rodzaj istot nadprzyrodzonych obejmuje zwykle krótkie wizyty u kogoś, z kim łączą je bliskie więzi emocjonalne. Choć zwykle takie spotkanie wydaje się być typem pożegnania, czasami "widzowi" przekazywana jest ważna i przydatna informacja. Chociaż umieranie jest najpowszechniejszym kryzysem, inne groźne sytuacje życiowe również mogą wywołać pojawienie się ducha."

O czwartym rodzaju duchów, zwanych poltergeistami, będzie mowa w dalszej części artykuły. Teraz jedynie warto zwrócić uwagę, że wielu znawców tematu twierdzi, że nie są one duchami, ale parapsychicznym zjawiskiem określanym jako psychokineza. Być może dlatego poltergeist nie przywiązuje się do konkretnego miejsca, lecz do osoby. Poltergeist jest też niemal obowiązkowym elementem każdej filmowej "ghost story", choć przeważnie scenarzyści filmowi dodają mu towarzyszy w postaci różnego rodzaju demonów, by podnieść atrakcyjność widowiska. Sam poltergeist nie może bowiem poważnie zagrozić życiu człowieka, choć może je uczynić drogą przez mękę. Konkretnych, ekranowych przykładów dostarcza prawie każdy film o nawiedzonym domu (np.seria "Amityville")

"Projekcje" nie są kategorią duchów, ale wypada o nich wspomnieć, by przedstawić także stanowisko sceptyków. Twierdzą oni, że coś takiego, jak "duchy" jest jedynie szczególnego rodzaju zjawiskiem psychicznym. Zjawy pojawiają się wśród nas, ponieważ oczekujemy ich lub chcemy je zobaczyć. Rozpaczająca wdowa widzi swojego zmarłego męża, ponieważ tego potrzebuje, chce wiedzieć, że wszystko z nim jest w porządku i że jest on na tamtym świecie szczęśliwy. Jej umysł dostarcza doznania, które pomaga jej znieść ból po stracie. Tkwiąca w naszych umysłach moc i zdolności niejednokrotnie dokonywały cudów uzdrawiając nieuleczalnie chorych lub ratując ludzi z sytuacji zdawałoby się, beznadziejnych. Nie ma więc powodu, by twierdzić, że ludzki umysł, wciąż jeszcze nie do końca poznany, nie potrafiłby opracowywać fizycznych manifestacji takich, jak widma i hałasy - projekcje, które nawet inni mogą zobaczyć i usłyszeć. Nie są one jednak "rzeczywiste" w jakimkolwiek sensie, są jedynie efektem działania potężnej wyobraźni.

Powyższy przegląd rodzajów duchów nie ma charakteru ani systematycznego, ani wyczerpującego, obrazuje jedynie różnorodność form tego, co zwykliśmy nazywać "duchem".
"Inni" Amenabara skłaniają do przyjrzenia się jeszcze jednemu, nieodzownie związanemu z istotami nadprzyrodzonymi, aspektowi klasycznych historii o duchach. Ostatnie sceny filmu pokazują seans spirytystyczny, co dla bohaterów oznacza poznanie prawdy o swoim losie, a dla widzów jest wstrząsającą puentą fabuły.

Spirytyzm, bo to właśnie jego najbardziej charakterystycznym znakiem jest spirytystyczny seans, narodził się w domu nastoletnich sióstr Fox, w małej wiosce w Hydesville w stanie Nowy Jork. 31 marca 1848 roku siostry próbowały, bardziej dla zabawy niż dla rzeczywistego nawiązania kontakt z duchem zmarłej osoby, za pomocą metody stukania w stół, porozumieć się z istotą zza światów. Siostry zadawały pytanie, a liczba stuknięć odpowiadała odpowiedziom "tak" lub "nie". Już wkrótce panny Fox stały się sławne. W lecie1851 roku wydawanych było w Stanach Zjednoczonych sześć dzienników spirytystycznych, a zainteresowanie tym fenomenem nie zahamowały nawet późniejsze wypowiedzi sióstr Fox, które przyznawały się do oszustwa. Dźwięki będące odpowiedziami domniemanego ducha wywoływały one same, umiejętnie uderzając palcami nóg. Jednak liczba osób rzekomo potrafiących się komunikować z duchami albo innymi niewidzialnymi siłami w 1854 roku za oceanem sięgnęła około 30 tysięcy.

W Europie, za ojca klasycznego spirytyzmu, uważa się Francuza, Allan Kardeca (Hipolit Leon Denizard-Rivail). W roku 1854 uczestniczył on po raz pierwszy w seansie spirytystycznym, który skłonił go do poszukiwania na drodze spirytyzmu dowodu na istnienie Boga i duszy. Zachęciły go do tego (podobno) same duchy, powierzając mu w trakcie jednego z seansów misję opracowania doktryny na podstawie ich przesłań. Duchy zobowiązały się do ciągłej pomocy, gdyż - jak powiedziały Kardecowi - "twoja praca jest naszą pracą" Owocem tej pracy były ksiązki napisane przez Kardeca, zwłaszcza "Księga duchów"(1857) oraz cztery inne ksiązki poświęcone spirytyzmowi. Nadto w roku 1858 Francuz doprowadził do powstania czasopisma "Revue Spirite"poświęconego , jak nietrudno się domyślić, zagadnieniom "duchowym". Spirytyzm zaczął funkcjonować jako światopogląd, ale nie ma potrzeby, byśmy tak głęboko sięgali w filozoficzną myśl tego nurtu .

Liczba pojawiających się w tamtych czasach mediów i jasnowidzów zmusiła grupę znanych naukowców i badaczy do utworzenia Society of Psychical Research (Towarzystwo Badań Parapsychicznych). Towarzystwo przetrwało do dziś i liczy już 120 lat. W pierwszych latach swej działalności badacze wykryli wiele oszustw i mistyfikacji, które były w zasadzie przestępstwami i żerowały na ludzkim nieszczęściu.
Były redaktor pisma "Psychic News", a obecnie jeden z bardziej znanych mediów, Maurice Barbanell, w książce "This is Spiritualism", wyjaśnił mechanizm procesu komunikowania się, ze zmarłymi "Spirytyzm to zdolność odbierania na takich częstotliwościach, które są niedostępne dla żadnego z pięciu zmysłów. Medium, jak sama nazwa wskazuje, stanowi łącznik lub pomost, który można przyrównać do odbiornika radiowego lub telewizyjnego a jego zadaniem jest dostrojenie się do zakresu fal, na które pozostała część ludzkości jest głucha i ślepa".
Jednak wielu sceptyków twierdzi, że zjawisko mediumizmu ( tj. kontaktowanie się ze zmarłymi za sprawa medium) nie ma w sobie nic niezwykłego. Jednym z takich "niedowiarków" jest James Randi, zawodowy magik i badacz zjawisk paranormalnych. Jego zdaniem zarówno medium, jak i pozostałe osoby - aktywne i bierne - biorące udział w seansie spirytystycznym, nieświadomie wdają się w grę, która polega jedynie na wzajemnej sugestii i nie ma absolutnie nic wspólnego ze światem duchów.
Randi postanowił zweryfikować prawdziwość swej teorii. W jednym z odcinków, programu o zjawiskach paranormalnych, zrealizowanych dla telewizji Granada, w roku 1991 r. Na oczach zebranej w studiu publiczności poddał skrupulatnej analizie zdolności Maureen Flynn, uważanej za jedno z najznamienitszych mediów Wielkiej Brytanii. Przedmiotem analizy uczynił treść sesji nagranej kilka godzin wcześniej, a przeprowadzonej prze Flynn tylko z jednym człowiekiem, żeby zmniejszyć do minimum ryzyko przypadkowych "trafień" przez medium. Po przesłuchaniu półgodzinnego materiału, badacz w obecności widzów zaczął zadawać uczestnikowi seansu pytania związane z sesją. Uczestnik seansu był bardzo zadowolony z jego przebiegu, ale w jego odpowiedziach na pytania Randiego pojawiło się wiele nieścisłości. Na przykład, utrzymywał on, że medium przedstawiło mu sześć imion, z których wszystkie miały dla niego znaczenie. Z treści nagrania wynikało jednak, że medium wymieniło aż 37 imion. Dla uczestnika szczególnie ważne miały być imiona zaczynające się na literę "N" i "L", ale także i one nie znalazły potwierdzenia w późniejszych jego odpowiedziach. Imiona wyjawiane medium przez duchy, które podobno miały być imionami matki i ciotki uczestnika, nie pojawiły się wśród wymienionych trzydziestu siedmiu. Flynn oznajmiła także podczas sesji, że odebrała przekaz od zmarłej, która przypisywała uczestnikowi posiadanie trojga dzieci, podczas gdy w istocie było ich tylko dwoje. Gdy wyszły na jaw te i inne rozbieżności, rozmowa została pośpiesznie skierowana na inny temat. Randi mógł czuć się usatysfakcjonowany: fakt, że uczestnik nieprzerwanie dawał wyraz swemu zadowoleniu z przebiegu seansu był dla niego wystarczającym dowodem podświadomego porozumienia między medium a osobą, biorącą udział w seansie. Zdolność uczestnika do obiektywnej oceny została zakłócona przez silne pragnienie, żeby seans się powiódł i żeby nastąpił upragniony kontakt ze zmarłymi bliskimi. Medium zaś otrzymywało w ten sposób fałszywe sygnały, potwierdzające jego moc.
Krytycy Randiego, których nie brakuje, twierdzą że jego teorią nie da się wytłumaczyć przypadków, gdy medium podaje prawdziwe informacje bez jakiegokolwiek aktywnego udziału osoby zainteresowanej. Wielu badaczy jest przekonanych, że media tak naprawdę nie kontaktują się z duchami, lecz raczej wykorzystują postrzeganie pozazmysłowe (ESP - Extra Sensory Perceptron) do czytania myśli lub pamięci ludzi żyjących. ESP, wyjaśnijmy, jest zdolnością polegającą do pozyskiwania informacji w sposób niezależny od pięciu uznanych zmysłów człowieka, tzw. "szósty zmysł". Zwykle obejmuje ono telepatię, jasnowidzenie i prekognicję (przewidywanie zdarzeń przyszłych)
Na koniec poczynionych uwag, historia, która uczy, że - parafrazując znane powiedzenie o tym, że nie wszystko jest złotem, co się świeci, - nie wszystko, co niewytłumaczalne można przypisać działalności istot nadprzyrodzonych. Probostwo Borley w Suffolk, przez lata cieszyło się wątpliwą sławą najbardziej nawiedzonego domostwa w całej Anglii. Niesamowite historie nie zniechęciły rodziny Foysterów, która nie zważała na nie i zamieszkała w Borley. Wkrótce jednak okazało się jak wielce nierozsądnym było to posunięciem. Z niewiadomych przyczyn co rusz wybuchały pożary, samoczynnie przemieszczały się meble, coś zrywało kołdrę z łóżka pani Foyster, a jakaś tajemnicza Marianna ustawicznie wypisywała na ścianach błagania o pomoc. Sprawą zainteresował się dziennikarz i badacz zjawisk paranormalnych, Harry Price, który często odwiedzał domostwo Foysterów.
Najbardziej zastanawiające okazało się to, że wszystkie niezwykłe zjawiska odbywały się tylko w obecności Price'a. Fakt ten zwrócił uwagę uczonych z Towarzystwa Badań Metapsychicznych, które w 1956 roku opublikowało wyniki swoich prac. A były one dla Price'a druzgocące. Jego kompromitacji dopełniło znalezienie w kieszeniach kamieni, z których jeden uderzył pewnego dziennikarza sporządzającego notatki do reportażu, co początkowo przypisano działalności złośliwego ducha. Wspólnikiem Price'a okazał się Foyster. Obaj panowie liczyli na niezły zarobek na legendzie o "nawiedzonym probostwie" lecz tym razem Borley takiej legendy się nie doczekało - legła ona w gruzach - wraz z nadziejami nieuczciwego gospodarza

"Duch" (1982, reż. Tobe Hooper)
Wyprodukowany przez Steven Spielberga, a wyreżyserowany przez Tobe Hoopera w roku 1982 r. film pt "Duch" stanowi dobry powód, by przyjrzeć się uważniej jednemu z najbardziej znanych zjawisk paranormalnych - tzw. poltergeistowi (oryginalny tytuł filmu Hoopera). Co prawda w ekranowym "Duchu" będącym wystawnym widowiskiem fantastyki grozy, jest on tylko jednym z fenomenów, ale jest w nim kilka elementów doskonale obrazujących istotę tego zjawiska. Przypomnijmy więc, że dzieło Hoopera jest opowieścią o pewnej amerykańskiej rodzinie Freelingów zamieszkującej w osiedlu uroczych domków jednorodzinnych wybudowanym na starym indiańskim cmentarzu i o złych duchach, która mała Carol-Ann, najmłodsza córka rodziny Freelingów sprowadza na ziemski świat przez telewizor. Od tego momentu w domu zaczynają się dziać dziwne rzeczy: w kuchni bez niczyjej pomocy przesuwają się krzesła, ożywają zabawki, stojące za oknem wiekowe drzewo próbuje zjeść brata dziewczynki - Robbiego, a ona sama zostaje wciągnięta przez telewizor. Nawet ściągnięci parapsycholodzy z nowoczesnym sprzętem elektronicznym i medium Tangina nie są w stanie zapanować nad potęgą wrogiej siły, która zawładnęła domem Freelingów.

Ze względu na temat artykułu najbardziej interesujące dla nas jest wskazanie na związek elementów filmowej historii ze światem poza filmowym. Na związek zasadniczy wskazuje już sam tytuł - w oryginale "duch" to "Poltergeist". Słowo to oznacza w języku niemieckim "hałaśliwy duch" ( od poltern - łomotać, trzaskać i Geist - duch) Poltergeist to pojęcie określające zespół dziwnych zjawisk, zachodzących najczęściej w jednym pomieszczeniu. W szczególności zaliczyć do nich można różnego rodzaju dźwięki, najczęściej niewiadomego pochodzenia (bez możliwości wskazania ich źródła) takie, jak: trzaski, gwizdy, szurania, a także łomotanie, stukanie oraz takie zjawiska, jak: lewitację mebli i sprzętów domowych, deszcze kamieni lub wody spadające znikąd, ognie zapalające się i gasnące samoistnie, a czasem pojawiające się napisy na ścianach ( również na meblach i kartkach papieru ). Zdarzają się nawet nagłe popchnięcia domowników przez niewidzialne siły. Omawiając to zjawisko używa się też innego, związanego z poltergeistem terminu - aport. Jest on przeniesieniem (lub przejściem) przedmiotu z jednego miejsca w inne, często pomimo materialnych przeszkód znajdujących się na drodze tego przeniesienia (np. ścian).

W "Duchu" jest scena, gdy do nawiedzonego domu przychodzą chętni do jego zakupienia (nic dziwnego, że Freelingowie starali się go sprzedać) i stają się mimowolnymi świadkami harców poltergeista: przesuwania się mebli, wysuwanie szuflad z szafek, migoczącego oświetlenia i zabawy młodszego rodzeństwa w przemieszczaniu się na podłodze kuchni, bynajmniej nie sprawą ich udziału. Kulminacją tej zabawnej sceny jest piramida krzeseł ustawiona przez pomysłową siłę.

Poważna nauka nie uznaje twierdzenia o realności tego rodzaju fenomenu., ponieważ nie istnieją żadne potwierdzone naukowo dowody na istnienie poltergeista. Uważa się, że są one wynikiem halucynacji lub wyobraźni osób podatnych lub o specyficznej konstrukcji psychicznej, zwłaszcza gdy cierpi na podświadome zaburzenia związane z okresem dojrzewania. Zauważono bowiem, że występują one w obecności dziecka, zazwyczaj dziewczynki w okresie dojrzewania (wiek ok 10-17 lat, czyli w wieku filmowej Carol-Ann), która w wyniku swego nastawienia emocjonalnego nieświadomie wpływa na otaczające ją środowisko. Zjawiska te ustają, kiedy wywołujące je problemy emocjonalne, zostają rozwiązane, niemniej mogą trwać nawet kilka miesięcy.

Powstaje jednak pytanie; czy poltergeist jest zjawiskiem czy duchem? W folklorze niemiecki, z którego owa złośliwa istota przybyła, był duszkiem objawiającym swą obecność i swój choleryczny temperament hałasami albo przesuwaniem przedmiotów w domu. Według obyczajów z XVI wieku stanowiło to wystarczający powód aby rozwiązać umowę najmu lokalu. Wedle tradycji pozbyć się poltergeista jest niezwykle trudno, gdyż odporne są one na różne rodzaje egzorcyzmów. Najlepsze efekty dają podobno dokładne porządki, remont mieszkania i poświęcenie domu przez katolickiego księdza.
Jednak słynny badacz zjawisk paranormalnych, Andrew Green, twierdzi, że działalność przypisywana do tej pory poltergeistowi ma swe źródło w niezbadanych obszarach podświadomości ludzi, którzy narażeni na silny stres, w ten właśnie sposób znajdują ujścia dla skumulowanej energii psychicznej. Mówi się wtedy o psychokinezie spontanicznej, czyli poruszaniu przedmiotów za pomocą siły myśli, bez udziału świadomej woli.(czy nie przypomina to czasem poczynań niejakiej Carrie z filmu Briana de Palmy?). W 1972 roku, w Toronto, w Kanadzie podjęto próbę udowodnienia, że przypadki RSPK(tzw. Powracająca Psychokineza Spontaniczna - od ang. Recurrent Spontaneous Psychokinesis) nie są wywoływane ingerencją jakichkolwiek istot nadprzyrodzonych. Ośmiu członków Kanadyjskiego Towarzystwa Badań Psychotronicznych za pomocą własnej energii psychicznej powołało do "życia" całkowicie fikcyjną postać - niejakiego Filipa, zmarłego jakoby XVII wieku. Po kilku miesiącach cotygodniowych seansów Filip zaczął oznajmiać swoje przybycie pukaniem, można się też było porozumiewać z nim za pomocą tabliczki ouija. Specjalnie dla potrzeb rejestracji telewizyjnej nauczył się on nawet podnosić stolik Był to pierwszy przypadek zamierzonego wywołania efektu RSPK - punkt zwrotny w badaniach zjawisk paranormalnych. Niestety, doświadczenie to nie rozstrzygnęło w satysfakcjonujący sposób; czy zjawiska, jakie zachodziły w czasie seansów, były wywołane przez badaczy czy przez jakiegoś naigrawającego się z ich wysiłków złośliwego poltergeista.
Próbą kompromisu między działaniem nieznanych człowiekowi sił przyrody a pozaziemskim pochodzeniem poltergeista jest teoria opracowana przez dr Guy`a Lyon Playfair`a z brytyjskiego Stowarzyszenia Badań Metapsychicznych (Society for Psychical Research - SPR). Wedle niego źródłem energii wywołującej efekt omawianego zjawiska jest szyszynka - gruczoł odpowiedzialny za wydzielanie hormonów płciowych. Uważa się bowiem, że w okresie pokwitania hormony "są źródłem mocy twórczej". Kiedy dziecko niespodziewanie dostaje taki zastrzyk nieznanej mu dotychczas energii, musi znaleźć dla niej jakieś ujście. A jeśli nie potrafi jej wykorzystać, zostaje ona niejako "zawłaszczona" przez "grasujące" w przestrzeni niematerialne istoty i zużyta do ich własnych celów." Playfair porównywał tę energię do piłki. "Kiedy dwa lub trzy wolne duchy napotykają taką wolną energię, zaczynają się zachowywać jak chłopcy, którzy znaleźli na ulicy piłkę - podbiegają do niej i kopią bez celu, wybijając szyby i robiąc przy tym dużo hałasu." Wielu ludzi podziela zdanie Playfair`a na temat przyczyn tajemniczych zjawisk określanych jako nawiedzenie przez poltergeista. Wierzą oni, że powstają one wskutek aktywności jakichś inteligentnych, złośliwych i niematerialnych istot.
Brak jednak w pełni przekonywujących dowodów potwierdzających istnienie tychże istot. Zresztą wiele innych teorii, starających się wyjaśnić dziwną energię rujnującą domy, a często też życie mieszkańców, rozbija się o przeszkodę nie do pokonania - bezsprzeczne dowody. Niemniej realność poltergeista, bez względu czym lub kim jest, zdarza się, iż w praktyce nie podlega dyskusji.. W 1944 roku towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaciło połowę żądanej kwoty 800 funtów za zniszczone meble i urządzenia w jednej ze szkockich posiadłości. Sprawa została uprzednio dokładnie zbadana przez inspektorów ubezpieczeniowych, którzy dostali polecenie sprawdzenia czy zniszczenia rzeczywiście powstały na skutek działania poltergeista. W ciągu zaledwie dwóch tygodni inspektorzy zobaczyli wystarczająco dużo, by uznać, że roszczenia klienta nie są bezpodstawne i zalecić wypłatę połowy żądanej kwoty
Chociaż przedstawiciele klasycznej nauki na same słowo "poltergeist" odwracają głowy, historia ludzkości zna liczne przypadki spotkań ludzi z tym zjawiskiem lub - jak kto woli - duchem. Najstarsze znane zapiski pochodzą ze starożytnego Rzymu, z 530 r p.n.e oraz z Chin, z około 900.r. p.n.e. Pierwsze doniesienie o poltergeiście w czasach nowożytnych pojawia się w 856 roku n.e. Zaobserwowano go na farmie nad brzegami Renu na terenach dzisiejszych Niemiec. Złośliwa istota terroryzowała całą rodzinę, rzucając kamieniami, waląc w ściany i wzniecając ogień. Nawet kiedy w domu pojawiło się kilku kapłanów ze świętymi relikwiami, poltergeist powitał ich gradem kamieni.
Innym słynnym przypadkiem hałaśliwego ducha był "Duch dobosza z Tedworth". który straszył pewną angielską rodzinę w XVII wieku. Co noc poltergeist wydawał dźwięki przypominające walenie w bęben. Czasami z dużą siłą rzucał meblami, a nawet udało mu się rozwalić na kawałki stelaż łóżka. Dopiero kiedy w domu pojawił się pastor, hałaśliwy duch zaprzestał swoich działań. Tę niesamowitą sprawą zajmował się także jeden z pierwszych łowców duchów, Joseph Glanvill, kapelan Karola II.. Wyniki badań poświęcone duchowi dobosza z Tedworth opublikował w pracy "Saducismus Triumphatus" z 1681 roku.
Najbardziej niezwykłym przypadkiem tego rodzaju zjawisk paranormalnych jest poltergeist z Enfield.(podobieństwo do fabuły "Ducha" Tobe Hoopera niewykluczone) Zjawisko to rozpoczęło się we wrześniu 1977 r.i trwało aż do października roku następnego, a miało miejsce w północnej dzielnicy Londynu, w domu wynajmowanym przez rozwódkę Margaret Hodgeson i jej czwórkę dzieci. Dwóch badaczy, Maurice Grosse i Guy Lyon Playfair z SPR zarejestrowało w ciągu pięciu miesięcy ponad 1500 efektów działalności hałaśliwego ducha. Zaobserwowano przesuwanie się krzeseł i innych mebli, pojawianie się przedmiotów, rozrzucanie marmurowych płytek, które rozgrzewały się tak bardzo, że nie można było ich dotknąć oraz lewitacje różnych przedmiotów (w tym masywnej kanapy) a także jednej z córek, Janet. Zarejestrowano również pojawianie się mokrych plam na podłodze, spontaniczne wzniecanie ognia a nawet opętanie przez ducha "Billa"- rzekomo zmarłego w tym domu chłopca. Większość z tych zdarzeń występowała w obecności dwunastoletniej dziewczynki Janet Hodgeson.. Podano ją wiec szczegółowym badaniom w wyniku, których stwierdzono u niej niezwykłe zdolności do przesuwania przedmiotów na odległość, nie zdołano natomiast wyjaśnić, skąd się u niej wzięły. Po pewnym czasie wyszło na jaw, że nie wszystkie zjawiska zachodzące w domu były skutkiem działania sił nieczystych. Anita Gregory i John Beloff , również naukowcy z SPR, po kilkudniowym pobycie w nawiedzonym domu stwierdzili, że "duchami" są dzieci, przy których znaleźli m.in. pokrzywione łyżeczki. Janet podobno przyznała się Gregory, że niektóre ze zjawisk sfabrykowała. Wyznanie to powtórzyła 12 czerwca 1980 r. w studio telewizyjny stacji ITV News, wyjaśniając, że "raz albo dwa razy udała", by obserwujący ją badacze, Gross i Playfair mogli uwiecznić dziwne zdarzenia. Siostra Janet, Margaret oświadczyła później, że chociaż niektóre fenomeny były udawane, to nie mogą one odpowiadać za wszystkie niepokojące i przerażające rzeczy, które miały miejsce w ich domu. Rozsądne wytłumaczenie. Ale czy prawdziwe? Zainteresowani mogą zresztą na stronie WWW zapoznać się z obszerną i rzetelną dokumentacją zarówno faktograficzną, jak i fonograficzną tej niesamowitej historii

Wracając na koniec do obrazu Hoopera, wypada zauważyć, że życie dopisało swój epilog do filmowej serii "Duch" (powstały w sumie trzy części). Dwie osoby z obsady pierwszego filmu o nawiedzonym domu Freelingów zmarły w niedługim czasie po premierze obrazu. Dominque Dunne, odtwarzająca postać najstarszej w filmowej rodzinie córki, Dane, 30 października, 1982 r. została uduszona przez swojego chłopaka, znanego z porywczego charakteru, Johna Thoma Sweeneya.. Tego dnia Dominique zerwała ze Sweeneyem, ale urażony mężczyzna jeszcze tego samego wieczoru wtargnął do jej domu, i mimo obecności aktora - Davida Packera, z którym Dunne ćwiczyła scenę do serialu telewizyjnego, zaczął dusić swoją byłą dziewczynę. W wyniku tego tragicznego wydarzenia Dominique Dunne zapadła w śpiączkę, zaś pięć dni później odłączono aparaturę podtrzymującą życie.

1 lutego 1988 o godzinie 14:43 Heather O'Rourke (filmowa Carol- Anne) zmarła w szpitalu w San Diego na infekcje jelit. Tego dnia matka Heather zauważyła, że córka wygląda bardzo źle, pomyślała, że to z powodu nie wyleczonej grypy. Kiedy jej stan się pogarszał, została przewieziona do szpitala. Badania wykazały zapalenie jelit. Przeprowadzono operację, jednak dziewczynka dostała szoku septycznego, co wywołało dalsze komplikacje i Heather w nocy zmarła. Z powodu jej śmierci zmieniono zakończenie filmu do trzeciej części "Ducha" (1988), do którego właśnie były kręcone zdjęcia. Została pochowana 5 lutego 1988 roku na niewielkim cmentarzu w Los Angeles, Westwood Memorial Park, na którym spoczywa również Dominque Dunne.

Śmierć obu aktorek, choć dość niezwykła, w istocie nie miała żadnego związku z filmem, w którym obie wystąpiły. Niemniej "klątwa "Ducha" jest dla wielu oczywista i film obrósł legendą przeklętego. Czy więc czasami nie jest tak, że to my sami tworzymy duchy? Kanadyjscy uczeni potwierdzili, że jest to możliwe, więc może zwykli widzowie horrorów też mogą posiąść taką zdolność?

"Widmo" ( 2004, reż. Banjong Pisanthanakun i Parkpoom Wongpoom)

Tajlandzki horror o duchu prześladującym młodą parę bohaterów z pewnością zainteresowałby badaczy zjawisk paranormalnych. Przypomnijmy, ze fotograf Tu i jego dziewczyna Jane w drodze do domu potrącają tajemniczą dziewczynę, która nagle wyrosła im przed maską samochodu. Nie zatrzymują się i starają się zapomnieć o zdarzeniu i wyrzutach sumienia. Kilka dni później Tun wykonuje zdjęcia podczas szkolnej uroczystości. Po ich wywołaniu ukazują się na nich białe plamy, których pochodzenia nie da się wytłumaczyć niczym innym, jak sfotografowanym duchem. I to z pewnością byłby pierwszy powód zainteresowanie parapsychologów. Drugim jest sam zjawa -w filmie ma na imię Natre i jest byłą dziewczyną Tuna, z którą wiąże się mało przyjemny watek w życiu bohatera. Sama w sobie nie zwraca szczególnej uwagi, ot, kolejny mściwy długowłosy duch, niekochany, zdradzony i upokorzony. Interesujące jest natomiast miejsce pierwszego spotkania - droga.

Wróćmy jednak do fotografii. Wydawałoby się, ze uchwycenie na zdjęciu przybysza zza światów jest zdarzeniem tak rzadkim, iż trudno byłoby takie znaleźć i zobaczyć. Tymczasem wystarczy wpisać do internetowej wyszukiwarki hasło "fotografię duchów" albo "ghost photo", by przekonać się jak powszechnym jest to zjawiskiem. (ciekawskim polecam tę stronę WWW) Oczywiście, konieczne jest zastrzeżenie: większość z tych zdjęć to falsyfikaty, niekiedy żałośnie nieudolne. Jak wiemy, to choćby z "Widma" wykonanie takiej "nawiedzonej" fotografii w dobie nowoczesnych programów komputerowych nie nastręcza praktycznie żadnych problemów.

Można wyróżnić zasadniczo trzy kategorie "zdjęć duchów": orbs, mists i vortex. Pierwsza kategoria to kule półprzezroczystego światła, które znajdujemy na fotografiach w najmniej oczekiwanych miejscach. Ponieważ często pojawiają się na zdjęciach zrobionych na cmentarzach, w ruinach zamków, wrzosowiskach, niektórzy wierzą , że orby. to nic innego, jak duchy ludzi (lub zwierząt), którzy żyli na tym świecie. Kształt kuli (orb) jest najprostszym i najlepszym dla nich sposobem przemieszczania się w ich aktualnym stanie. Są niewykrywalne dla ludzkich oczu ze względu na delikatność postaci wygenerowanej z cienkiej tkanki. Inna hipoteza mówi, że orby są duchami natury, w szczególności duchami drzew.

Istniej nawet pewna rozpowszechniona teoria tłumacząca mechanizm transformacji duszy ludzkiej w orba. Orb jest energią przetransferowaną ze źródła (np. baterii, człowieka) do postaci spirytualnej, w jakiej się objawia. Orb nie formułuje się świadomie, lecz wskutek działania czynników naturalnych (kumulacja energii). To wyjaśnia, dlaczego przyjmują one kształty kuliste. Zgodnie z prawami fizyki, przetransferowana energia przybiera kształt sferyczny.

Specyficzna odmianą świetlistych kul są tzw. skan-orbs, które różnią się od "zwykłych" orbów tym, że są mniejsze, poruszają się po spirali wokół ludzi i przypominają zachowaniem urządzenia skanujące ludzki organizm. Jednym z przykładów obserwacji tego rodzaju obiektów możemy znaleźć na stronie internetowej polskiej Fundacji NAUTILUS, zajmującej się badaniem i gromadzeniem informacji o zjawiskach paranormalnych. Gdy członkowie fundacji przyjechali do Wylatowa, słynącego z tajemniczych kręgów zbożowych, podczas wykonywania zdjęcia z wysięgnika (chodziło o pomiary pól), do ludzi stojących na platformie doleciało kilkadziesiąt kulistych obiektów, które zaczęły poruszać się wokół ludzi po spirali. Czy więc orby to rodzaj nieznanej człowiekowi energii, czy dusze zmarłych?

Przez wiele lat utrzymywano, że orby były wynikiem aktywności paranormalnej. Grupa angielskich eksperymentatorów dowiodła jednak, że w zależności od typu aparatu fotograficznego uzyskuje się świetlistą kulę innego koloru i o odmiennej strukturze. A na dodatek, podobne efekty powstają, kiedy w powietrzu pojawią się kurz lub wilgoć. Można samemu zauważyć, że podczas fotografowania deszczu, śniegu lub ewentualnie gradu, czy też z użyciem lampy błyskowej powstaje efekt znany jako "orbs".

Potwierdziła to także seria testów przeprowadzonych z użyciem różnych substancji, takich jak piasek, kurz i woda. Tysiące fotografii z orbs można było bardzo łatwo wytłumaczyć techniczną usterką. Producenci aparatów fotograficznych wzięli pod uwagę wszelkie kwestie związane z pojawianiem się kolorowych plam i teraz aparaty wyposażone są w specjalne filtry przeciwko orbs,.

Drugą kategorią nawiedzonych zdjęć stanowią te zaliczane do grupy mist(z ang. mgła, mgiełka, opar, para). I to właśnie je możemy zobaczyć w tajlandzkim horrorze -owe bezkształtne białe plamy, które w filmie pełnią funkcje ukrytych wskazówek, a w końcu zastępują zmysł wzroku, pozwalając zobaczyć zjawę. Uważa się, że aktywność typu "mist" (ecto) jest duchem powracającym do świata "żywych", który przybiera taką formę zanim przejdzie do "materializacji postaci". Ciała astralne (duchy) nie od razu objawiają się w postaci ludzkiej, lecz dopiero odpowiednie długie przybywanie w towarzystwie żywych może nadać im materialny kształt. Trzeba jednak pamiętać, że w większości przypadków to co widzimy na fotografiach jest mgłą, deszczem, śniegiem, dymem czy nawet paskiem od aparatu. Zjawiska, które trudno sklasyfikować jako paranormalne.

Do trzeciej kategorii należą tzw. vortex ( z ang. wir), które zazwyczaj są dawnymi właścicielami (mieszkańcami) domu, przyjmując taką formę w momencie odwiedzin. Inna teoria głosi, że aktywność typu vortex związana jest z przemieszczaniem się duchów w postaci orbów z ich rzeczywistości do naszej.
Jednak zdecydowana większość zdjęć ujawniająca rzekome duchy jest wynikiem działania zjawisk atmosferycznych: mgły, pary z ust podczas chłodnych dni. czy dymu papierosowego.
Warto w tym miejscu przytoczyć historię pewnej fotografii, która doskonale obrazuje, że niekiedy ocena tego, co zostało sfotografowane, nie jest łatwa i jednoznaczna. 19 listopada 1995 roku, fotograf amator Tony 0'Rahilly wykonał kilka zdjęć płonącego budynku ratusza w mieście Wem w Wielkiej Brytanii. Nie spieszył się z wywołaniem kliszy- uczynił to dopiero na wiosnę. Jedna z fotografii wprawiła go w szczególną konsternację: wśród płomieni można było dostrzec spacerującą dziewczynkę. Zdjęcie wykonane przy pomocy obiektywu 200 mm przedstawiało postać stojącą za poręczą, tuż przed drzwiami prowadzącymi na schody przeciwpożarowe. Paul Beach, oficer miejscowej straży pożarnej, stwierdził, że żaden ze strażaków nie zauważył, aby ktokolwiek przebywał w tym miejscu. Któż więc widnieje na zdjęciu? Fotografia została poddana skrupulatnej analizie. Pierwszym z ekspertów, który zbadał kliszę, był Tony Adams, naczelny fotoreporter lokalnej gazety "Shropshire Star". Adams nie wykrył żadnych śladów oszustwa, a negatyw wydawał się być autentyczny. Inny znawca tajników fotografii, dziennikarz ogólnokrajowego pisma "Daily Express", wyraził opinię, że gdyby zdjęcie było fotomontażem, fałszerz postarałby się bardziej - było ono zbyt kiepskiej jakości. Sprawą zajęli się w końcu badacze ze Stowarzyszenia Naukowego Badania Zjawisk Paranormalnych (ASSAP). Doktor Yernon Harrison, były prezes Królewskiego Towarzystwa Fotograficznego, również zdecydowanie opowiedział się za autentycznością zdjęcia. Zauważył jednak kilka nieprawidłowości w obrazie widmowej dziewczynki: jej głowa sprawiała wrażenie niedopasowanej do reszty ciała - podczas gdy widoczna jest ona przed barierką, ciało znajduje się poza nią. Wątpliwości wzbudziła też ciemna szarfa w talii dziewczynki, dziwnie wystająca z jednej strony. Phil Walton, inny członek ASSAP wykonał komputerową obróbka zdjęcia, która potwierdziła niezgodności w wizerunku tajemniczej postaci dostrzeżone przez Harrisona. Uczony zasugerował więc, że widmo na zdjęciu jest prawdopodobnie złudzeniem optycznym, wywołanym przez blask ognia oraz grę światła i cienia.
Walton udał się w nadziei rozstrzygnięcia pochodzenia postaci dziewczynki. na miejsce pożaru, by obejrzeć film nakręcony przez strażaków dokumentujący przebieg zdarzenia. Badacz relacjonował później swoje spostrzeżenia: "Kamerzysta stał mniej więcej w tym samym miejscu co fotograf. Na filmie widać najpierw płonącą belkę oraz kilka innych elementów budynku. Strażacy gaszą ogień, a obok żarzącej się belki, tuż za barierką, ukazuje się zarys postaci" . Przy okazji udało się zidentyfikować tajemniczą szarfę opasającą talię dziewczynki - był nią zwęglony kawałek drewna. Michael Lewis, koordynator badań prowadzonych przez ASSAP, po obejrzeniu filmu zrealizowanego przez Straż Pożarną, stwierdził, iż "Gęste kłęby dymu, wydobywające się przez drzwi, mogły ułożyć się w nietypowy kształt przypominający sylwetkę dziecka. Nie widać natomiast nic, czy można by wytłumaczyć tak wyraźny obraz twarzy. Zwykłe złudzenie optyczne nie dałoby tak namacalnego wizerunku."
Niezwykła fotografią zainteresowali się dziennikarze BBC, którzy poświęcili temu zjawisku jeden z odcinków "Out of This World"(Nie z tego świata). Ekspert z Narodowego Muzeum Fotografii wykazał, że twarz dziewczynki przecinają poziome linie. Tego rodzaju linie pojawiają się zwykle na ekranie telewizyjnym, co dowodziłoby komputerowej obróbki zdjęcia. Walton, którego poinformowano o wynikach prac eksperta pracującego na zlecenie BBC nie czuł się przekonany. Jego zdaniem dziennikarze telewizyjni z góry założyli fałszywość zdjęcia. Gdy tymczasem najprawdopodobniej linie odświeżania obrazu powstały w BBC, gdy fotografię powiększono. Stwierdził również, że wizerunek ludzkiej twarzy to rezultat niespotykanego układu fragmentów spadających dachówek utrwalony na kliszy w czasie jednej setnej sekundy. Czy Walton ma rację? Spory o autentyczność i ewentualne pochodzenie widmowej postaci na fotografii 0'Rahilly`ego trwają po dziś dzień.
Tajemnicze plamy, kule czy nawet widmowe postacie pojawiające się na zdjęciach nie są wcale wyjątkiem w świecie filmowej grozy. Z niezwykłym rodzajem fotografii ze zniekształconymi twarzami osób, których czeka niechybna śmierć spotykamy się w słynnym "Krągu". W jedynym z wywiadów Hideo Nakata wyjaśniał, że zjawisko znane w Japonii pod nazwą shinrei shashin, wedle znawców tematu, stanowi rodzaj przepowiedni. "Pogięte twarze" są w istocie twarzami duchów, a dokładniej osób, którym już wkrótce pisane będzie przejście na tamten świat.
Pora w końcu zająć się drugim elementem filmowej fabuły tajlandzkiej "ghost story", czyli mściwą zjawą. W filmie są dwie sceny z duchem na drodze: pierwsze to nagłe pojawienie się Natre przed maską samochodu, druga - gdy zjawa ściga pędzący samochód. Szczególnie interesujące jest miejsce pierwszego spotkania - droga. W Tajlandii ludzie wierzą, że sprawcami wypadków samochodowych są złe istoty. Najbardziej wypadkowe miejsce otrzymało nazwę "skrzyżowania stu ciał". We "Widmie", co prawda, nikt z kierujących samochodem, nie ginie, warto jednak wykorzystać okazję, by zwrócić uwagę na jedno ze zjawisk, któremu bliżej do "urban legend", niż do nieznanego klasycznej nauce fenomenu.

Duchy-autostopowicze- bo o nich mowa- są wymownym znakiem czasów. Istoty zza światów nie kryją się już na cmentarzach, wiekowych zamczyskach, w ruinach, czy odludnych okolicach, ale pojawiają się w miejscach powszechnie uczęszczanych - autostradach, ulicach, drogach.

Jedną z głośniejszych opowieści o współczesnych duchach była ostatnio w Ameryce historia widmowej autostopowiczki. Opisał ją William Oliver w książce "Unbidden Guests" z 1949 r.

Dziewczyna zwykle stała przy drodze i czekała, aż ktoś ją zabierze do samochodu i podwiezie. Zatrzymywała jedno z przejeżdżających obok niej aut, a następnie prosiła o podwiezienie do pewnej willi przy drodze. W czasie jazdy bywała rozmowna, nie zdradzając się niczym, co mogłoby zasugerować jej nieziemskie pochodzenie. Po dotarciu na miejsce autostopowiczka pozostawała w samochodzie, prosząc kierowcę, aby zadzwonił do drzwi domu. Kiedy kierowca wracał, okazywało się, że nikogo nie ma - autostopowiczka zniknęła. Z wyjaśnień mieszkańców domu wynikało, że mieszkała tu kiedyś dziewczyna, która zginęła w wypadku samochodowym niedaleko stąd. Wypadek miał miejsce tam, gdzie dziewczyna zatrzymywała samochód.

Trudno zliczyć wszystkie wersje tej historii krążące po Ameryce. W jednej nich autostopowiczka-widmo jest duchem indiańskiej kobiety, która powróciła do świata żywych, wcielając się we współczesną dziewczynę. Nie jest agresywna, ani niebezpieczna, pod warunkiem, że jest się uważnym. Dźwięk piszczących hamulców może ją rozgniewać i zamienić w demoniczną postać zdolną do spowodowania wypadku samochodowego.

W południowej części Niemiec w latach osiemdziesiątych XX wieku wielu kierowców uczestniczyło w podobnym niezwykłym zdarzeniu. Podwozili pewną autostopowiczkę w dżinsach, która prowadziła z nimi ożywioną rozmowę, po czym rozpływała się w powietrzu - czasem nawet podczas jazdy samochodem.

Opisane wydarzenia zdarzają się od lat. Niesamowite historie o duchach -autostopowiczach zdają się być niczym innym, jak legendą, do której co jakiś czas się powraca- zmianie ulegają w zależności od epoki jedynie powierzchowne detale. Pierwowzory opowiadań o duchach nawiedzających podróżnych powstały już w XIX wieku, możliwe, że zostały one zaczerpnięte z folkloru imigrantów przyjeżdżających masowo do Ameryki. Znaczyłoby to, że opowieści te nie są wytworem minionego wieku, ale sięgają głębiej do różnych źródeł, w tym podań i legend.

Świadczy o tym między innymi chińska wersja tej opowieści, wedle której młody chłopak znajdował na drodze płaczącą dziewczynkę, która twierdziła, że się zgubiła. Młodzieniec więc odprowadzał ją do domu. Przed samym domem nieznajoma nagle znikała, a mieszkający w domu ojciec dziewczynki oświadczał mu, że jego córka już od dawna nie żyje i zaczepiając obcych nadal próbuje powrócić do domu.

Z kolei w armeńskiej opowieści młody człowiek podróżował na koniu, gdy o północy na cmentarzu natknął się na młodą, zapłakaną kobietę, która błagała go, aby dopomógł jej dotrzeć do domu, znajdującego się w pobliskiej wiosce. Mężczyzna zabrał więc tajemniczą nieznajomą ze sobą, ale gdy dojeżdżali do domu, stwierdzał, że jest martwa. Kiedy podjechał pod sam dom, jej rodzina już czekała, by odwieźć ją z powrotem na cmentarz i jeszcze raz pogrzebać, jak co roku w rocznicę jej śmierci.

Badacze wyróżnili kilka elementów, które towarzyszą każdej z opowieści: duch podaje adres, pod który należy go zawieźć, mówi jakąś przepowiednię, czasami pożycza jakiś element odzieży. Zdolność do przepowiadania przyszłości przemienia autostopowicza w anielskiego proroka, czasami w samego Jezusa Chrystusa (dla mormonów i katolików), wampira (w Malezji), w miejscowe bóstwo (na Hawajach) albo w zwiastuna spełniającej się Apokalipsy.

W zależności od płci kierowcy duch-autostopowicza może być zarówno kobietą jak mężczyzną.. Ciekawe, że konkretnym osobom przypisane są pewne cechy fizyczne: młoda dziewczyna zawsze jest chodzącą pięknością i ubrana jest na biało. Stara kobieta zazwyczaj ma czarny strój, mężczyzna około trzydziestu, czterdziestu lat ma kraciastą kurtkę lub długi płaszcz itp. Zazwyczaj nigdy nie udaje się dowieźć pasażera na miejsce, zawsze tuż przy samym miejscem docelowym ten nagle rozpływa się we mgle.

A na koniec anegdota: Telly Savalas, znany z słynnego serialu "Kojak", miał dziwną przygodę. Pewnej nocy na jakimś pustkowiu w jego samochodzie skończyło się paliwo. Aktor był bliski rozpaczy, gdy naraz podjechał czarny cadillac. Kierowca okazał się bardzo uprzejmy, zaoferował nawet darmowe podwiezienie do domu. Podczas jazdy wręczył aktorowi swoją wizytówkę. Okazało się, że był sportowcem.
Na drugi dzień Savalas zatelefonował z podziękowaniami. Odebrała żona sportowca. Była bardzo miła i przyjęła podziękowania w imieniu męża, który akurat nie mógł podejść do telefonu, bo... nie żył od trzech lat!


Źrodła:http://ufoarea.ovh.org/Czym%20sa%20duchy.html
http://www.portal.zjawiska.hosted.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=394
http://www.ejsi.com.pl/tajne/news.php?id=21
http://www.npn.ehost.pl/
http://www.sekty.net/?n_id=1418
http://www.gwiazdy.com.pl/12_00/32.h
http://www.ndw.v.pl/art.php?nr=599
http://pl.wikipedia.org/wiki/Poltergeist
http://www.slownik-online.pl/kopalinski/FFCB193BAE8CE294C12565800012E83C.php
http://rozrywka.onet.pl/niewiarygodne/1003,1073949,niewiarygodne.html
http://www.paranormalne.forall.pl/forumVRP/portal.php?show=3
http://www.discoverychannel.pl/psychic_paranormal/przewodnik_duchow/lowcy_duchow/index.shtml
http://en.wikipedia.org/wiki/Enfield_Poltergeist
http://www.filmweb.pl/Heather,O'Rourke,filmografia,Person,id=41592
http://www.filmweb.pl/Dominique,Dunne,filmografia,Person,id=41594
http://www.przerazacze.prv.pl/
http://www.portal.zjawiska.hosted.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=391
http://www.nautilus.org.pl/fundacja.php
http://www.discoverychannel.pl/psychic_paranormal/przewodnik_duchow/index.shtml
http://cidernet.pl/~piotr/index.php?zmienna=strony/srodek48.php
http://rozrywka.onet.pl/niewiarygodne/1003,1077519,niewiarygodne.html
http://www.kultura.org.pl/lupa.php?nid=751
Na forum: Podyskutuj o tym artykule


HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1
HO, Publicystyka - Groza poza ekranem. Duchy <br/> część 1

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -