Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



GRA Z WIDZEM
CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W FILMOWYM HORRORZE LAT 90

Gościnnie Tomasz Hikman


Andrzej Kołodyński w ostatnich wersach wybitnej książki Seans z wampirem będącej głęboką analizą zjawisk dokonujących się w długiej historii filmowego horroru stwierdza: "Zbyt często zapomina się, że horror bywa także dziełem sztuki. Tę rangę nadaje >>niskiemu<< gatunkowi kina umiejętność wykorzystania poetyki grozy jako klucza do jedynej w swoim rodzaju przygody wyobraźni. I chociaż książka wydana w 1986 roku omawia dzieje gatunku do początku lat 80., a więc nie ocenia - bo nie może - olbrzymiego (raczej ilościowo niż jakościowo) dorobku horroru ponowoczesnego, to uczciwie należy przyznać że - obok sterty bezwartościowego chłamu - ostatnie dziesięciolecie XX wieku przyniosło nieoczekiwany powrót horroru ambitnego, udanego artystycznie, nie pozbawionego wartości intelektualnych, a przede wszystkim nie unikającego pobudzania pokładów wyobraźni oraz wytrzymującego porównanie z dziełami typu Dziecko Rosemary, Egzorcysta, Lśnienie czy Carrie. Reżyserskie indywidualności nie zajmujące się dotychczas filmem grozy (lub wybierające się w jego rejony bardzo rzadko), odkryły w nim nową poetykę oraz nowe możliwości twórczego uchwycenia - wydawałoby się - wyświechtanych schematów, motywów i tendencji. Niespodziewanie - gdy wydawało się, iż w "makabrycznych" latach 80. dzięki twórcom takim jak chociażby Clive Barker, Wes Craven, Jorg Buttgereit, Shinya Tsukamoto czy Satoru Ogura i Hideshi Hino, gatunek na dobre zerwie z tradycją zaczerpniętą z angielskiej powieści gotyckiej i romantyzmu - zaczęto sięgać po klasyczne figury z panteonu grozy. Przykładem są chociażby postacie doktora Frankensteina i jego tworu. Wyeksploatowane do granic możliwości przez wytwórnię Hamme r (lata 56-70) i niemal całkowicie pominięte w latach 80., w kolejnej dekadzie powracają za sprawą swobodnego adaptatora dramatów Shakespeare'a - Kennetha Branagha w stylowym, nastrojowym, gotyckim dziele opartym na klasycznej powieści Mary Shelley Frankenstein (1994, a także w dziwacznej wariacji tematu dokonanej przez weterana Rogera Cormana,1990, czy w "skromnym" filmiku Davida Wickesa, 1992).

Jeszcze ciekawszym przykładem jest wampir: konwencjonalnie potraktowany przez wspomnianą już wytwórnię Hammer (koniec lat 50. - początek 70.), poddany nieśmiałym próbom uwspółcześnienia pod koniec lat 70. (np. Miasteczko Salem Tobe Hoopera, 1979) i śmielszym na początku 80. (Zagadka nieśmiertelności Tony Scotta, 1982), w roku 1992 powraca do klasycznej fabuły zaczerpniętej z powieści Brama Stokera, ale utrzymanej w poetyce wystawnego teledysku (Dracula Francisa F. Coppoli) z gwiazdami w rolach głównych (Winona Ryder, Gary Oldman, Keanu Reeves, Anthony Hopkins). Dwa lata później pod wpływem renesansu wywołanego przez film Coppoli wampir pojawia się w dramatycznym, pełnym dynamiki filmie Wywiad z wampirem Neila Jordana (1994, z Tomem Cruise, Bradem Pittem i Antonio Banderasem), opartym na psychologicznym nowoczesnym horrorze Anne Rice. Ale postać wampira w drugiej połowie lat 90. ulega pewnemu przeistoczeniu: zamiast starać się o zachowanie młodości i nieśmiertelności (jak to miało miejsce w Cronosie Guillermo del Toro, 1992), cierpieć egzystencjalne męki (Nadja Michaela Almereydy, 1994), walczyć o chociażby okruch człowieczeństwa (Wywiad z wampirem), kochać nieśmiertelną miłością (Dracula) - wampir znajduje upodobanie w rozrywkach przynależnych śmiertelnikom ( gangstersko-wampiryczne Od zmierzchu do świtu Roberta Rodrigueza, 1996) popełnia gafy nie przystające do jego wizerunku (parodia Dracula: wampir bez zębów Mela Brooksa, 1995), ma czarny kolor skóry i znajduje upodobanie w rozrywkach przynależnych śmiertelnikom popełniając przy tym gafy nie przystające do jego wizerunku (Wampir w Brooklynie Wesa Cravena, 1995).

Orgia krwi (1996) Gilberta Adlera bierze natomiast swój rodowód z prostej linii archetypicznej wampirzycy Carmilli stworzonej przez Josepha Sheridana Le Fanu: akcja niezwykle bzdurnego filmu rozgrywa się w burdelu, gdzie klienci nie zaspokoiwszy potrzeb są ucztą dla pięknych wampirzyc. Kolejne przykłady "pańszczyźnianego" wykorzystania wampira jako narzędzia do czynienia krwawej jatki, oraz swoistej mody na scenariusze pozbawione poezji i wyobraźni to Łowcy wampirów (1998) mającego wyraźnie słabszy sezon mistrza gatunku Johna Carpentera oraz Blade-wieczny łowca (1998) Stephena Norringtona, opowieść o zwalczającym wampiry pół człowieku - pół wampirze oparta na stosunkowo nowym medium - komiksie. Drogę komiksowi natomiast utorował postęp techniki montażu i olbrzymi rozwój w dziedzinie efektów specjalnych - powstał m.in. mroczny, kultowy już Kruk (1993) Alexa Proyasa - historia powracającego "zza grobu" mrocznego mściciela; okrutny, ale niosący gorzki morał niczym bajki Ezopa serial tv Opowieści z krypty, oraz ciekawie łączący różne filmowe konwencje Darkman (1990) Sama Raimi.

Powrót kolejnych postaci takich jak wilkołak (horror obyczajowy Wilk Mike Nicholsa, 1994 ), dr Jekyll / mr Hyde (Mary Reilly Stephena Frearsa, 1996, a także Misery Roba Reinera, 1990, z oscarową kreacją Kathy Bates,) czy mumia (awanturniczo-przygodowa Mumia Stephena Sommersa, 1999) nie wskazuje bynajmniej na fakt, iż ponowoczesny horror nie ma nic do zaoferowania, a jedynie przetwarza w nowej formie stare mitologie. I mimo, że remakes klasycznych już utworów - jak chociażby udana, łącząca poetykę grozy z filmem s-f Wioska przeklętych (1995) w wydaniu Johna Carpentera (remake filmu Wolfa Rilla z 1960 r.), słaba i nieciekawa hollywoodzka produkcja Nawiedzony (1999) Jana De Bonta (pierwotnie film Roberta Wise z 1963 r.), krwawa, epatująca przemocą właściwą podgatunkowi "gore" Noc żywych trupów (1990) Toma Savini (remake dzieła George A. Romero z 1968 r.) czy wreszcie nakręcona "tak samo ale od nowa" wersja Hitchcockowskiej Psychozy pt. Psychol (1998) Gusa Van Santa - także dobitnie wskazują na brak pomysłowości twórców, chęć oddania hołdu dawnym reżyserom, a także nieodparcie większą chęć wypchania portfelów dolarami, to przecież lata 90. filmowej fantastyki zostały uznane przez niezwykle kompetentną na tym polu osobę - redaktora naczelnego miesięcznika "Nowa Fantastyka" Macieja Parowskiego za "dekadę horroru.

Obok kilku interesujących tytułów wspomnianych powyżej, lata 90. przynoszą rozpoczęty już dekadę wcześniej prawdziwy wysyp ilościowy często niezłych adaptacji prozy króla nowoczesnego horroru - Stephena Kinga (chociażby Ciemna strona George A. Romero, 1993, Bastion Micka Garrisa, 1994, czy wspomniana już Misery), które zajmują się koszmarami dziejącymi się w - z pozoru - idyllicznych amerykańskich miasteczkach, gdzie bohaterowie równie często muszą uporać się z fizycznym, materialnym złem, jak i z problemami natury duchowej, przeżyciami i wspomnieniami.

Drugą znaczącą postacią, zarówno w filmie, jak i w literaturze staje się Brytyjczyk Clive Barker, autor horroru postmodernistycznego, wyrastającego z ducha epoki. W twórczości nie pozbawionej estetyki szoku, artysta tworzy świat dokonywania niezwykłych wyborów, winy i kary, odmieńców, przyzwalania na zło, w którego centrum stoi ludzkie ciało; świat gdzie "króluje okrucieństwo, krwistość i cielesność(...), które to cechy "łączą się(...) z wyrafinowanym poczuciem humoru, które opiera się na pastiszowym odwoływaniu się i zuchwałych trawestacjach klasycznych opowieści grozy.

W ostatnich latach omawianej dekady (które jednocześnie były latami końca wieku, a także końca tysiąclecia) wśród filmowców uprawiających horror wyraźnie zarysowują się tendencje milenijne: katastroficzno - satanistyczne. Postać szatana, która do horroru przedarła się za sprawą (1968) Romana Polańskiego, Egzorcysty (1973) Williama Friedkina i Omenu (1976) Richarda Donnera czyli "w okresie fascynacji okultyzmem, rytami satanicznymi i wszelkiego rodzaju irracjonalizmem podejrzanej proweniencji, zyskuje teraz nowe oblicze za sprawą udanego, trzymającego w napięciu, inteligentnego Adwokata diabła (1997) Taylora Hackforda: diabeł w osobie Ala Pacino jest eleganckim, modnym i "czarującym" zarządcą wielkiej firmy adwokackiej "wodzącym na pokuszenie" młodego, zdolnego i ambitnego kolegę. Gorsze wrażenie szatan robi już w mało ambitnym filmie akcji I stanie się koniec (1999) Petera Hyamsa, w którym Arnold Schwarzenneger gania za nim z bronią maszynową (!), czy też w nieco nudnawych Dziewiątych wrotach (1999) Romana Polańskiego - historii poszukiwania starych ksiąg zawierających tajemne ryciny (rzekomo pomagające skontaktować się z diabłem). Natomiast "szersze" wątki religijne i mistyczno - metafizyczne znajdujemy w całkiem udanym, opierającym się na tradycjach kina katastroficznego i wykorzystującym ciekawą, apokaliptyczną wariacje na temat ostatecznej walki dobra i zła, wspomnianym już Bastionie, czysto heretyckim filmie Armia Boga (1995) Gregory Widena - z polotem przedstawiającym konflikt pomiędzy zastępami aniołów, oraz w zdumiewająco idiotycznym, nieskładnym, pseudoreligijnym i antykatolickim obrazie Stygmaty (1999) Ruperta Wainwrighta.

W omawianym okresie zdarzyło się jeszcze więcej rzeczy nie przynoszących gatunkowi chluby. Gdzieś poza granicą legalnej dystrybucji nadal egzystował (chociaż trochę stracił na impecie) podziemny nurt kina gore stylizowany na tzw. "snuff movies" (z detalami ukazujący sceny bestialskich zbrodni, okrutnych tortur, epatujący sadyzmem, wszelkiego rodzaju wynaturzeniami i zboczeniami oraz - nierzadko - estetyką rodem z filmu porno) .

Producenci kontynuowali niesławną tradycję z lat 80. (masową wytwórczość obliczonych na szybki zysk - zazwyczaj marnej jakości - sequeli) wciąż na nowo powołując do życia upiora ze snów w filcowym kapeluszu i pasiastym swetrze, maniaka w halloweenowej masce, psychopatę z piłą mechaniczną w ręku, szaleńca z maską hokeisty na twarzy, dawnego malarza z hakiem zamiast dłoni, niezmordowanych czcicieli kukurydzianego bożka, czy wreszcie umożliwiając kolejne powroty piekielnym strażnikom. Niskobudżetowe produkcje małej wytwórni Troma z całym swoim arsenałem tanich chwytów rodem z kina klasy B, C, czy nawet Z, też nie przynosiły gatunkowi powodu do dumy. Pomimo tego "na tle reszty filmowej fantastyki, artystycznie i intelektualnie to horror wysunął się na czoło, a dokonało się to poprzez swoistą grę z widzem.

Armia ciemności (1992) nakręcona przez święcącego ostatnio komercyjne tryumfy Sama Raimi (Spiderman 1 i 2) była niczym nie skrępowaną, entuzjastyczną zabawą w kino grozy klasyB.

Zrealizowana w Nowej Zelandii Martwica Mózgu (1993) będącego obecnie na fali Petera Jacksona (trylogia Władca pierścieni) proponowała widzowi banalną fabularnie - ale za to pełną smakowitego czarnego humoru, aluzji i cytatów - historyjkę przekraczającą wszelkie granice dobrego smaku w ukazywaniu makabry w myśl zasady "more gore than even before", przez co stawała się groteską.

Obraz Nowy Koszmar Wesa Cravena (1994), już w samym tytułem wskazujący, że wyszedł z pod ręki reżysera, który w poprzedniej dekadzie stał się prawdziwą gwiazdą omawianego gatunku (głównie za sprawą przełamującego i wzbogacającego poetykę gatunku Koszmaru z ulicy wiązów), ukazywał historię "której akcja toczy się po zakończeniu serialu Koszmar z ulicy wiązów i w której przenikają się płaszczyzny snu, jawy i ekranowej fikcji. Freddy objawia się tu już nie jako potwór ze snu czy ekranowe monstrum, ale jako istota z legendy, jaką obrosła ta postać od 1984 roku. "Dziwny to film i bardzo nierówny. Z jednej strony przypomina horror jakich wiele, z drugiej zaś - ambitny film autotematyczny. Wes Craven(...) pokazał jak świat filmu grozy oddziałuje na występujących w nim aktorów(...), jak rola może >> zrosnąć się<< z jej odtwórcą(...) Prześladuje mnie Freddy - mówi Heather Langenkamp Robertowi Englundowi, odtwórcy roli Krugera. Czyli ja? - odpowiada aktor.

W paszczy szaleństwa (1995) Johna Carpentera przywoływał mitologię rodem z twórczości H.P. Lovecrafta i równoległe światy, oraz przestrzegał społeczeństwo przed fanatycznym uwielbieniem dla pisarza literatury grozy (przez co odwoływał się do fenomenu Stephena Kinga).

"Na przykładzie renomowanego specjalisty gatunku Wesa Cravena okazało się, że skoki w poziomie adrenaliny u widza - bardziej niż upiory i wampiry - wywoływał Krzyk(1996 - przyp.) o inteligentnym, zapiętym na ostatni guzik scenariuszu, gdzie wiało potwornością bez najmniejszej ingerencji z zaświatów. Wystarczyło koszmarne zło, lęgnące się pod płaszczykiem bogobojnej drobnomieszczańskiej przyzwoitości. W swoim kolejnym obrazie - bardziej udanym niż stworzony rok wcześniej Wampir w Brooklynie - reżyser poważył się na najbardziej radykalną próbę cytowania, wykorzystania i przetwarzania dorobku sławnych filmów grozy, a jego film pozostał przy tym trzymającym w napięciu, niegłupim widowiskiem. Niestety spowodował nową falę "młodzieżowego horroru" z koszmarami dziejącymi się zazwyczaj w lecie, co dumnie obwieszczały tytuły.

Krąg (1998) - twórcy "nowej fali" japońskiego horroru Hideo Nakaty - powstały na motywach powieści "japońskiego Stephena Kinga" - Koji Suzuki udowodnił, że dialog z widzem można prowadzić nie poprzez nagromadzenie wszelkiego rodzaju okropności, szaleńców, upiorów bądź przybyszów z kosmosu/ zaświatów/ morskich otchłani/ laboratoriów (do wyboru), ale za pomocą kasety wideo i telefonu, nieśpiesznie odkrywając przy tym mroczną tajemnicę.

Ostatni rok poprzedniej dekady, jakby umacniając słowa Parowskiego przyniósł kostiumową, wysmakowaną plastycznie produkcję Jeździec bez głowy o specyficznym reżyserskim smaku Tima Burtona, z brawurą cytujący filmy takie jak The Thing czy Inwazja porywaczy ciał hybrydyczny obraz Oni Roberta Rodrigueza, a także pozbawione przemocy, klimatyczne i korzystające ze specyficznego humoru dziełko Opętanie Davida Koeppa. Jednak do największych osobliwości filmowych wydarzeń z pewnością przejdzie legenda o pewnej wiedźmie, oraz mały chłopczyk oznajmiający psychologowi: "Widzę martwych ludzi". Mowa o nakręconym w osiem dni za około 61 tysięcy "zielonych"(!) para-dokumentalnym filmie twardo rezygnującym z przemocy na rzecz niesamowitego nastroju pt. Blair Witch Project Daniela Myricka i Eduardo Sancheza - amatorów dysponujących prostą kamerą, kilkoma nieznanymi aktorami, naturalnymi plenerami, dużą dozą wyobraźni, humorem, który to za horrorem ciągnie się od lat, oraz pewnym sprytem w rozdmuchaniu rzekomo prawdziwej his torii. Drugi z zasugerowanych filmów to też nakręcony za stosunkowo małe - jak na Hollywood - pieniądze obraz debiutanta M. Night Shyamalana pt. Szósty zmysł, którego niepodważalnymi zaletami są: postać głównego bohatera zagrana przez jedenastoletniego Haleya Joela Osmenta (nominacja do Oscara), autentyczność psychologiczna (co w tym gatunku zdarza się rzadko), minimum przemocy - maximum wyobraźni, oraz zaskakujące, niesamowite zakończenie (będące w przemyśle filmowym czymś nowym), które burzy dotychczasowy sposób rozumienia filmu.

W epoce szeroko rozumianego postmodernizmu twórcy horrorów korzystają nie tylko z poetyki grozy, ale także z elementów przynależnych innym gatunkom. Szczególne miejsce i nieprzemijające zainteresowanie widzów zajmuje horror - science-fiction, reprezentowany przez m.in. Obcego 3 (1992) Davida Finchera (późniejszego twórcy głośnego Siedem), Gatunek (1995) Rogera Donaldsona, Obcego 4 (1997) Jean-Pierre Jeuneta (późniejszego reżysera Amelii), Ukryty wymiar (1997) Paula Andersona. Płaszczyk s-f jest tutaj tylko pretekstem i służy do przedstawienia dynamicznej akcji, pełnych okropności i technicznej finezji przeobrażeń przybyszów z zaświatów, oraz budzących grozę, klaustrofobicznych oczekiwań na konfrontację bohaterów z owymi przybyszami. Jednak w omawianym okresie horror - s-f wypada wtórnie i mało interesująco stając się zwykłą rozrywką niezbyt wymagającej widowni.

Nieporównywalnie lepiej artystycznie prezentuje się horror będący tylko jedną z części składowych opowiadanej historii. Widać to chociażby we francuskich Delikatesach (1990) Jean-Pierre Jeuneta i Marca Caro, którzy to "filozoficzne i moralne normy starego świata, zmierzającego ku zagładzie, poddali ożywczej kąpieli swawolnego anarchizmu w opowieści o rzeźniku dostarczającym - podejrzanego pochodzenia - mięso mieszkańcom biednej kamienicy usytuowanej gdzieś na końcu świata. W tej "surrealistycznej historii z niezmiernym bogactwem pomysłów w arcymistrzowski sposób zostały wykorzystane groteska i czarny humor, współistniejące z horrorem od dawna. Kolejnym przykładem mogą być jedyne w swoim rodzaju filmy kultowego postmodernisty - Davida Lyncha. Wybitny serial Miasteczko Twin Peaks (1989 - 91), jego niezbyt udany kinowy prequel Twin Peaks: Ogniu krocz za mną (1992), oraz psychodeliczna Zagubiona autostrada (1996) przenoszą nas w światy pełne mroku kryjącego się w niesamowitych postaciach oraz wszechobecnej tajemnicy czającej się w kameralnych - z pozoru zwyczajnych - miasteczkach. Niezwykle wysmakowane wizualnie i dźwiękowo obrazy w równej mierze korzystają z poetyki filmu grozy, co z konwencji thrillera, dramatu, romansu, opery mydlanej, filmu noir, obyczajowego czy sensacyjnego. Twórczość Japończyka Shinja Tsukamoto stanowi siłę wypadkową stylów i tendencji filmów Davida Lyncha i Davida Cronenberga: w zimnych surrealistyczno - symbolicznych wizjach ukazana jest wieczna samotność człowieka, często przechodzącego niepokojące cielesne deformacje pośród postindustrialnego pejzażu (m.in. Tetsuo 2: Body Hammer, 1992; Bullet Ballet, 1998 ).Natomiast Lars Von Trier, wybitna indywidualność europejskiego kina lat 90. , z powodzeniem połączył w rozdygotanych, niby-dokumentalnych, zapewne kręconych kamerą "z ręki" ujęciach konwencje filmu grozy z filmem "szpitalnym" w duńskim serialu Królestwo (1994), przez co - jak pisała krytyka - powstała mieszanina opery mydlanej z Ostrym dyżurem i Miasteczkiem Twin Peaks.

W rozliczeniu za minione dziesięciolecie z przykrością muszę pominąć takie arcydzieła współczesnego filmu jak np. obsypane oscarami Milczenie owiec (1990) Jonathana Demme czy Siedem (1995) Davida Finchera, które pomimo grozy prześwitującej z niemal każdego kadru nie sytuują się w granicach horroru, gdyż - wg specjalisty Andrzeja Kołodyńskiego - "od thrillera(...) odróżnia horror obecność czynnika nadnaturalnego, zagadki, która nie znajduje na ekranie racjonalnego rozwiązania, a także interesujący kanadyjski obraz Cube (1997) Vincenzo Natali, ponieważ "nie każdy film fantastyczny, posługujący się środkami zmierzającymi do wzbudzenia u odbiorcy reakcji lękowej, jest horrorem.

Koniec wieku, a w szczególności rok 1999 zapowiadał ponowny bujny rozkwit gatunku, który z uniesioną głową spoglądał w nowy wiek. Film grozy miał dwa wyjścia: pójść za ciosem i nadal tworzyć małe dzieła sztuki, albo zapaść się w mroczne odmęty przeciętności, ogranych schematów, ciągłego powtarzania znanych sytuacji fabularnych, nieciekawych scenariuszy czyli groźnej stereotypowości. Prawdziwy fan horroru to jednak niepoprawny optymista, który ciągle wierzy, że jego ukochany gatunek wyda na świat kolejne dziełka pokroju Harry Angela, Hellraisera czy Nocy żywych trupów. Czy tak się stało w pierwszych latach nowego wieku? O tym już następnym razem...



Bibliografia:Chaciński Michał, Strach ma skośne oczy, "Film" 2003, nr 5.
King Stephen, Danse Macabre, przeł. P. Braiter, P. Ziemkiewicz, Warszawa 1995.
Kołodyński Andrzej, Seans z wampirem, Warszawa 1986.
Kronika filmu (praca zbiorowa), Warszawa 1995.
Lipka Krzysztof, Ukochany koszmar, "Nowa Fantastyka" 1995, nr ?.
Parowski Maciej, Dekada horroru, "Nowa Fantastyka" 1999, nr 8.
Pitrus Andrzej, 100 filmów grozy, Kraków 1999.
Płażewski Jerzy, Historia filmu, Warszawa 2001.
Przylipiak Mirosław, Szyłak Jerzy, Kino najnowsze, Kraków 1999.
Szyłak Jerzy, Fantastyka i Kino Nowej Przygody, "Czerwony karzeł" nr 13, Gdańsk 1997.
Szyłak Jerzy, Oblicza horroru, w: Oblicza horroru - szkice z pogranicza literatury fantasy i horroru pod red. Anny Derlatki, "Anatomia fantastyki" nr 8, Gdańsk 1999.
Na forum: Podyskutuj o tym artykule


HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90
HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90
HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90
HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90
HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90
HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90
HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90
HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90
HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90
HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90
HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90
HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90
HO, Publicystyka - GRA Z WIDZEM <br/> CZYLI KRÓTKO O ZJAWISKACH W  FILMOWYM HORRORZE LAT 90

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -