Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Gdzie zaczyna się horror?

mihaugal


Każdy z nas zadał sobie kiedyś to pytanie. To normalne - wszak człowiek ma skłonność do tzw. szufladkowania, więc chciałby umieć ocenić, kiedy oglądany przez niego film, lub czytana książka, pozostają w kręgu "normalności", a kiedy zaczynają już wkraczać w krainę grozy. Tylko w jaki sposób zabrać się do próby pokuszenia się o stwierdzenie miejsca, od którego można mówić o horrorze? Bo nawet definicje określają ten gatunek ogólnie, nie mając możliwości podania konkretów. Weźmy pierwszą lepszą formułkę, zaczerpniętą z portalu Wikipedii: "horror - odmiana fantastyki polegająca na budowaniu świata przedstawionego na wzór rzeczywistości i praw nią rządzących po to, aby wprowadzić w jego obręb zjawiska kwestionujące te prawa i niedające się wytłumaczyć bez odwoływania się do zjawisk nadprzyrodzonych (...)". Czy to wystarczające warunki, które musi spełnić dzieło, by być horrorem? Chyba nie. Realne wydarzenia i nasza codzienna rzeczywistość niosą ze sobą często o wiele więcej makabry, niż niejedna opowieść spełniająca wymogi z wyżej przytoczonej definicji. Stanowią przy tym niewątpliwy horror, który nota bene przeraża nas stukrotnie bardziej, niż np. sceny oglądane na wielkim ekranie. W brutalności i chęci mordu nie też żadnych nadprzyrodzonych aspektów. Z innej strony większość z nas wcale nie poczytuje realiów horroru, jako wzorowanych na rzeczywistości - przykładem seria "Hellraisera", w której duża część wydarzeń rozgrywa się w piekle, które nie ma absolutnie nic wspólnego z naszymi realiami (choć niektórzy pewnie mogliby stwierdzić co innego).

W dalszym ciągu definicji czytamy: "(...) Zadaniem horroru jest często wywołanie lęku i niepokoju u odbiorcy utworu." I tutaj chyba moglibyśmy się zgodzić z autorem tej zasady. Ale czy aby na pewno? Czy absolutnie każdy horror musi powodować u odbiorcy strach? Niektóre obrazy, z całą pewnością zaliczane w poczet horrorów wcale nie bazują na strachu. Lęk jest w nich spychany na drugi plan, ustępując miejsca wstrętowi. Nikt z Was nie powie chyba, że przejęła go trwoga podczas seansu "Braindead" Petera Jacksona. Natomiast prawie każdy przytaknie, kiedy stwierdzę, że film był niesmaczny i pełen obrzydliwych scen. Wylewające się z gardeł wnętrzności, flaki oraz morze krwi nie straszą w obrazie Jacksona, szokują jednak i wywołują u co drugiego widza (no może u co trzeciego..) odruchy wymiotne. W przypadku filmów podobnych do "Braindead" myślę, że działa mniej lub bardziej podświadoma perwersja w umyśle widza, która syci się obrazami serwowanymi z ekranu i zaspokaja głód odrazy.

Tak samo rzecz ma się zresztą z popularnym niegdyś, a ostatnio także coraz chętniej odkurzanym przez kolejnych producentów gatunkiem slashera. Na dobrą sprawę te filmy nie straszą wydarzeniami i fabułą, lecz epatują okrucieństwem i brutalnością (czyżbyśmy znów słyszeli echa lekkiej perwersji?). Sycą oczy widza pomysłowością oprawców i efektami specjalnymi, skłaniając go też z czasem o pokuszenie się do odgadnięcia postaci, która jako jedyna ujdzie żywa z placu mordu.

Więc gdzie zaczyna się horror? Odpowiedź wydawałaby się prosta - wtedy, gdy pojawią się szeroko pojęte: strach, przerażenie, tajemnica i okrucieństwo. Zaczyna się wtedy, gdy bezwiednie obgryzamy paznokcie, nerwowo rozglądamy się po zaciemnionych kątach i zastanawiamy się nad tym, jak bardzo sami cierpielibyśmy, gdyby to nam przydarzyły się rzeczy, które przed chwilą widzieliśmy, bądź czytaliśmy.

No dobrze, więc oceńcie sami, czy horror następuje w momencie, gdy Victor Frankenstein ożywia istotę poskładaną ze szczątków martwych ciał? Czy może dopiero, gdy ożywiona postać zostaje porzucona i znienawidzona przez swego stwórcę, a następnie zdana na łaskę losu? A może horror nastaje dopiero w momencie, gdy potwór próbuje upomnieć się o swoje prawa, a odrzucony po raz kolejny - podejmuje srogą zemstę na człowieku, przez którego cierpiał? Założę się, że znajdą się zwolennicy każdej opcji.

Inny przypadek: dwójka detektywów próbuje rozwikłać serię morderstw. Na miejscach brutalnych zbrodni znajdują wskazówki - motyw mordercy, którym jest siedem grzechów głównych. Film spełnia wszystkie wymogi thrillera, ale czy przypadkiem brutalne sceny, okrucieństwo mordercy, atmosfera obrazu nie pozwoliłyby na nazwanie go horrorem? Spróbujcie sobie wyobrazić realizm całej sytuacji. Gdyby takie wydarzenia rzeczywiście miały miejsce, to w wieczornych wiadomościach, w telewizji - jak nazwano by całą sytuację? Jak Wy byście o niej myśleli? Czy przypadkiem nie określilibyście tego grozą - horrorem?

Spójrzmy na jeszcze jeden przykład. Wyobraźcie sobie wyspę, na której szalony naukowiec postanawia zabawić się Boga i według własnych reguł krzyżuje różne gatunki zwierząt, pod płaszczykiem miłości i dobra nauki, dając ujście swoim chorym zapędom. Sam pomysł jest już chyba wystarczająco przerażający. Ale czy to już horror, czy może prawdziwa groza nastaje dopiero wtedy, gdy zwierzęta buntują się i zamieniają wyspę w piekło? Myślę, że zdecydowana większość z nas uzna już początkową fazę obu opowieści za horror. Uwarunkowania społeczne, normy moralne i estetyka cywilizowanego świata uznaje bowiem takie odstępstwa od normy (mam na myśli zapędy obydwu doktorów - Frankensteina i Moreau) jako przerażające i chore.

W świecie horroru zachodzi jednak od pewnego czasu ciekawe (a także z różnych powodów niepokojące) zjawisko wzrostu odporności odbiorcy na kolejne dawki grozy. Sceny mordu oglądane np. w serii "Friday the 13th" nie zaspokajają już wymagań sporej części widzów, którzy najzwyczajniej w świecie chcą więcej. Oczekują spektakularnych metod, wyszukanych narzędzi zbrodni (stara, poczciwa maczeta już nie wystarcza). Chcą wyraźnego cierpienia ofiary, pragną oglądać niemal klatka po klatce to, na co pozwala sobie z nią oprawca.

Dawne metody przerażonych oczu, błyszczących w mroku białkami, są już niewystarczające. Trzeba o wiele więcej, by zaspokoić u widza głód okrucieństwa i udobruchać w nim szepczącego wciąż o więcej diabełka. W odpowiedzi na taki "popyt" wytwórnie raczą nas obrazami przepełnionymi brutalnością, wulgarnością, cierpieniem, przerażeniem, okrucieństwem, obrzydliwością, etc. Tak samo jest ze słowem pisanym, które coraz częściej cechują wspomniane przed chwilą rzeczy, tworząc ostrą mieszankę wraz z dosłownością i sporą dawką odważnych scen łóżkowych (które nawiasem mówiąc rzadko mają miejsce w łóżku...).
Popyt zaczął determinować podaż.

Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że posłużyłem się uogólnieniem, jednak w pewien sposób obrazuje ono przecież nurt zmian, jakie przez ostatnie lata zaszły w świecie horroru.

To może spróbujmy inaczej. Sięgając dzisiaj po "Jasia i Małgosię" z pewnością uśmialibyście się z ich historii, albo odłożylibyście książkę, wzruszając ramionami. Tymczasem czteroletni dzieciak, słysząc tę opowieść, z pewnością nie skacze z radości na wieść o atrakcjach, jakie szykuje zabłąkanemu rodzeństwu zła czarownica. Większość dzieci wpada w strach i jeszcze przez następnych kilka dni dopytuje rodziców, czy aby na pewno Małgosi i jej bratu udało się uciec przed złą Babą-Jagą. Sami kiedyś baliście się takich bajek. Wówczas był to dla Was horror (chociaż oczywiście nie zdawaliście sobie sprawy z istnienia tego gatunku...).
Jak słusznie stwierdził Stephen King tytułując zbiór swoich opowiadań - wszystko jest względne...

Z jednej strony chętnie szafujemy pojęciem horroru (zdarza nam się określać tym mianem chociażby olbrzymi korek uliczny), z drugiej strony często też staramy się być ostrożni w nadawaniu miana "horroru" rzeczom, z którymi mamy do czynienia. Wielokrotnie można to spotkać w rozmowach dotyczących filmów, czy książek. "No tak, film jest świetny - genialna, mroczna atmosfera, jest parę mocnych momentów, ale czy to jest horror? Tego nie jestem pewien..." - ile razy słyszeliście/czytaliście/mówiliście coś podobnego?

Czy jest więc jakakolwiek granica, która jasno stwierdza, że to właśnie na niej zaczyna się pojęcie horroru? Czy obowiązują nas definicje i reguły, starające się określić ramy zagadnienia grozy? Chyba nie ma - w innym przypadku można by stwierdzić, że istnieje coś na kształt wzorca widza/czytelnika (analogicznego do irydowo-platynowego wzorca metra z Sevres), który spełnia wszystkie konieczne i wystarczające warunki, reaguje według określonych schematów. Takiego "idealnego odbiorcy" oczywiście nie ma.

Od wieków zarówno widza, jak i czytelnika cechuje różnorodność (i dzięki Bogu, że tak jest!). Różne poziomy estetyki i wrażliwości naszych umysłów sprawiają, że tam, gdzie dla jednego zaczyna się przerażający horror (powietrze wokół nieco gęstnieje, a toaleta zdaje się być bardzo ciekawym miejscem do przeczekania pewnej części filmu), tam, gdzie niektórzy podkurczają nogi i z trudem przełykają gulę strachu - inni dopiero zwracają uwagę na to, co dzieje się na ekranie i zacierają z zaciekawieniem ręce, w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. Właśnie dzięki względności postrzegania u każdego z nas, mogę zaryzykować stwierdzenie, że granicy znaczącej początek horroru - nie ma. Jeśli chciano by ją postawić, musiałaby być niesamowicie szeroka - a wówczas zatraciłaby właściwości "granicy", jako takiej i stałaby się obszerną "strefą graniczną". Albo inaczej - granica jest - lecz każdy sam ją ustala i sam określa co zalicza się do interesującego nas gatunku, a co nie.

Gdzie dla mnie zaczyna się horror? Pojawia się wraz z pojedynczą kropelką krwi na prześcieradle Rosie O`Donnell; z szaleńczym spojrzeniem Jacka Torrance`a tuż po tym, jak wyważa siekierą drzwi; z ukrytym w ciemnościach Normanem Batesem, podglądającym przez dziurkę w ścianie swoją przyszłą ofiarę; z budzącym się w szpitalu Jimem, w samym sercu opustoszałego Londynu; z Aaronem Boon`em stającym przed wrotami Midian; z Annie Wilkes pochylającą się z młotem nad swoim ulubionym pisarzem; z wyłaniającym się z mroku Pinheadem; z mgłą nadciągającą nad portowe miasteczko, niosąca ze sobą zemstę z przeszłości; z grupą uczennic szkoły dla dziewcząt, udających się na Wiszącą Skałę; z... itd...



Na forum: Podyskutuj o tym artykule


HO, Publicystyka - Gdzie zaczyna się horror?
HO, Publicystyka - Gdzie zaczyna się horror?
HO, Publicystyka - Gdzie zaczyna się horror?
HO, Publicystyka - Gdzie zaczyna się horror?
HO, Publicystyka - Gdzie zaczyna się horror?
HO, Publicystyka - Gdzie zaczyna się horror?
HO, Publicystyka - Gdzie zaczyna się horror?

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -