Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




STO GRAM GROZY

Robert Cichowlas

100 TRUPÓW W 100 SŁOWACH

Znacie mnie doskonale. Jestem popularnym pisarzem.
Wiele czasu minęło, zanim napisałem to jedno opowiadanie, o którym mogę rzec, że jest naprawdę świetne. Pal licho historie, w których trup ściele się gęsto! Wszystkie to bujda. Syf. Wszędzie czytamy o superbohaterach, którzy zabijają kilkudziesięciu wrogów, a sami pozostają przy życiu - co najwyżej lekko spoceni. Absurd!
Moje opowiadanie jest inne. Autobiograficzne! To szort na sto słów, w którym przeczytacie o stu trupach!
Ech...
Załatwiłem ich wszystkich. Wystarczyło wejść do pociągu z gnatem i sto razy pociągnąć za spust. Uwierzycie, kiedy Wam powiem, że się udało?
A co najważniejsze – wena mnie nie opuszcza!



DŻENTELMEN

Po randce chłopak powinien odwieźć swoją dziewczynę pod dom. Rozumiecie, pełna kultura!
Kamilę nie tylko odwiozłem pod dom, ale i odprowadziłem do mieszkania.
- To ona? - zapytał wymownie brat, gdy rozanielony wróciłem do naszego baraku.
Ups - natychmiast zorientowałem się, o co mu chodzi i szybkim ruchem języka oderwałem z kącika ust przyschnięty kawałek szyjki macicy.
- Tak - odparłem z niekłamaną satysfakcją - Niezła z niej sztuka była.
Uśmiechnął się z dumą, po czym podszedł do drzwi od łazienki.
- No to poznaj moją Krysię – szepnął konfidencjonalnie i szarpnął za klamkę – Została jeszcze połowa...



LOT 666

- Mamy pozwolenie na start – mruknął pilot, kierując maszynę na pas startowy.
- Ilu na pokładzie? – zapytał drugi pilot. Był to jego pierwszy samodzielny lot.
- Blisko czterystu.
- Zbrodniarze?
- Zbrodniarzy mieliśmy wczoraj. Gwałciciele.
Maszyna osiągnęła prędkość startową. Zaczęła wznosić się w powietrze. Drugi pilot uśmiechnął się nieznacznie.
- Wiele razy tam bywałeś? – zapytał, podekscytowany.
Pilot za sterami parsknął śmiechem.
- Żartujesz? Setki! Od lat to robię. Jesteś nowicjusz, pozwól zatem, że coś ci powiem, doradzę. Prosto do celu, stary. D o c e l u. Pamiętaj, tylko to się liczy. Do diabła z nimi wszystkimi! Do samego diabła!



POSIŁEK

- Uwielbiam cię – szepnęła i po chwili poczuł w sobie jej miękki, wilgotny język.
- Nie teraz... – wykrztusił, ale przylgnęła do niego całym ciałem i zmusiła, by odwzajemnił pocałunek.
Zesztywniał.
Coś wwiercało się w jego mózg. Coś chłodnego, twardego, ruchliwego. Ani drgnął, choć pragnął wyrwać się z objęć. Przeszył go ból. Krew biła z nosa niczym woda z pękniętego węża ogrodowego. Upadł.
Przebudziwszy się, zobaczył ją, trupiobladą. Jadła. Zorientowawszy się, że odzyskał przytomność, przerwała posiłek.
- Kochanie – mruknęła rozmarzona – Jesteś taki smakowity.
Chciał wstać, ale zabrakło mu członków...



ROZSTANIE

Dorota. To była laska! Kochaliśmy się po kilka razy dziennie w najróżniejszych pozycjach. Nigdy nie miałem dość jej ciała i jestem przekonany, że ona również czuła się ze mną wspaniale. Jej gładka skóra, duże, jędrne piersi i diablo długie nogi podniecały mnie tak bardzo, iż traciłem nad sobą kontrolę, odpływałem!
Nagle wszystko, co piękne się skończyło.
Posuwałem ją w zaroślach niedaleko jej marmurowego domku, nie mogąc powstrzymać wydobywających się z mego gardła pojękiwań, kiedy zostałem nakryty, brutalnie skuty w kajdany i wsadzony do pudła na dożywocie.
Teraz gniję tu, a ona tam.
Najbardziej mi brakuje zapachu jej rozkładającego się ciała.



SKORPION

Żar bijący z nieba jest nie do zniesienia. Moje usta wyschły na wiór, a oczy karmią się kolejną fatamorganą.
Zanurzam się w wodzie – czuję chłód wyimaginowanego wodospadu. Odpoczywam w gęstwinie nierealnych drzew.
Po chwili znów widzę tylko pustynię. I skorpiona, przed którym nie uciekam. Podążam za nim, jakby był moim drogowskazem.
Nagle zamieram, zdezorientowany. Czuję drżenie podbródka. Nie, powtarzam sobie, to niemożliwe. Lecz skorpion leży martwy. Rozglądam się dookoła, ale nikogo nie dostrzegam. Zrozpaczony, dławiąc się wymieszaną z piaskiem śliną, upadam.
A potem spoglądam na siebie w osłupieniu i myślę, że to złudzenie.
Jestem skorpionem.



UDANA PRÓBA REINKARNACJI

Wrzód na prawym pośladku raz piekł Jacka niemiłosiernie, kiedy indziej swędział, a nocami szczypał tak okropnie, że facet nie mógł spać. Dermatolog przepisał mu maść, ale okazała się gówno warta.
Mijały miesiące, ale wrzód nie znikał, bynajmniej, zrobił się większy, a wcześniejsze pieczenie i swędzenie zamieniły się w niemożliwy do opisania ból.
Gdy pewnego ranka nagi stanął przed lustrem, doznał wstrząsu.
Z jego pośladka wystawała głowa! Męska twarz o ciemnych, głęboko osadzonych oczach wyrażała wściekłość.
- I co się tak patrzysz? – wychrypiała.
- Kim ty...
- Do diabła, nie poznajesz? Jestem twoim dermatologiem! Musisz coś zrobić. Posłuchaj... Umarłem. A potem...



WAMPIR!

Nie wiem, dlaczego tak bardzo mnie nie znosiła. Bo chyba nie dlatego, że nieustannie gapiłem się na nią, jakbym miał ją zaraz pożreć? Niekiedy rechotałem jak opętany. Myślała, że gapię jej się w cycki, ale była w błędzie.
- Możesz zejść mi w oczu, zboczeńcu? - Nie stroniła od takich obelg. Chyba myślała, że jestem jakimś wariatem.
Nosiła ten pieprzony krucyfiks. Straszny był.
Aż któregoś dnia zastąpiła go zwykłym łańcuszkiem.
Spotkaliśmy się na klatce schodowej. Wbiłem w nią wzrok i naturalnie zacząłem się ślinić.
- Możesz się odsunąć, zboczeńcu? - zagrzmiała na mój widok.
Więc odgryzłem jej ten jebany język.
A potem ją opróżniłem, bom prawdziwy...



Z PAMIĘTNIKA FRYZJERA

Cóż mam napisać...
Lubię strzyc. To mnie odpręża, ale i pozwala wyładować negatywne emocje. Mam naprawdę rewelacyjne nożyce - duże, ciężkie, niezwykle ostre. I wojuję nimi po mistrzowsku! Wyżywam się na włosach, tnąc je, prostując, zakręcając, farbując. Im klient mniej sympatyczny, tym tnę mocniej, czasami nawet „nieopatrznie” wyrywam kudły, a podczas prostowania zdarza mi się je przypalać. Chamom mówię NIE!
Kilka dni temu zakład, w którym pracuję, odwiedził mój psychiatra. Chyba mnie nie poznał, bo nawet nie powiedział „Dzień dobry”. Usiadł na fotelu i rozkazującym tonem rzucił:
- Na krótko!
Więc odciąłem skurwysynowi łeb.




Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -