Zaloguj się (dla użytkowników forum)
STRANGELAND a.k.a. Dee Snider's STRANGELAND
Strangeland
Reżyser:John Pieplow
Kraj prod.:USA
Obsada:Robert Englund, Amy Smart, Dee Snider
Ze slasherami jest podobnie jak z barami McDonald'sa. Na całym świecie ludzie walą tłumnie do "restauracji" pod złocistymi łukami, gdyż doskonale wiedzą, że niezależnie gdzie usytuowany jest fast food, w Paryżu, Nowym Jorku czy Ostródzie, dostaną tam zawsze to samo, podane tak samo. Wszędzie na świecie mogą poczuć się jak w domu dzięki swojskiej bule wypchanej czymś na kształt kotleta. Miłośnicy slasherów podobnie, dokładnie wiedzą czego się spodziewać wybierając się na kolejny film do kina, czy, w polskich realiach, do wypożyczalni kaset. Na tym polega ich fenomen - publika kocha to, co już zna. Czasami pojawiają się filmy, które odbiegają od schematu, jak "Krzyk" spółki Craven-Williamson. Ale niestety renesans filmów o zamaskowanych zabójcach, który obserwować można było po wspomnianym niebanalnym dziele, szybko utonął w odmętach bezsensownych fabuł i papierowych postaci. Czasami jednak zdarzały się próby wyjścia poza sztywny schemat opowieści o mordercy nastolatków. Dee Snider, z nowojorskiego zespołu Twisted Sister, postanowił w swoim scenariuszu połączyć renesans popularności slasherów i rozkwit zainteresowań radykalnymi przekształceniami cielesnymi charakterystyczny dla lat '90 ubiegłego stulecia.
W internecie grasuje maniak, który poluje na młode dziewczyny. W czat roomach dla nastolatków wyławia ofiary i zwabia je do swojej kryjówki pod pretekstem imprezy. Captain Howdy (nie brzmi znajomo? czyż nie tak nazywał się wyimaginowany przyjaciel Lindy Blair w "Egzorcyście"?) tym razem upolował dwie dziewczyny - jedna z nich to córka policjanta. W swoim domu torturuje je w wyszukany sposób. Wzorując się na właściwych kulturom pierwotnym rytuałach przejścia, poddaje je radykalnym modyfikacjom cielesnym. W swoim repertuarze ma między innymi zszywanie ust, podwieszanie na hakach, piercingi kolczykami o dużej średnicy. Zrozpaczonemu ojcu udaje się uratować tylko jedną z dziewczyn. Druga niestety nie doczekała wybawienia i została utopiona wraz z samochodem w jeziorze. Morderca zaś trafia do aresztu. Okazuje się jednak, że nie można go skazać, gdyż jest niepoczytalny. Spędza więc kilka lat w zakładzie psychiatrycznym. Powrót na łono społeczeństwa okazuje się nie być prostym. W okolicy, w której mieszka, nikt nie zapomniał mu zbrodni sprzed pobytu w miejscu odosobnienia. Tłum jest wzburzony, tłum pragnie krwi. Wkrótce dochodzi do linczu, ale nie wszystko idzie po myśli pijanego motłochu. Captain Howdy znów rusza na krwawe polowanie...W tym dziele, mimo obiecującego punktu wyjściowego, skupiają się wszystkie wady i zalety młodzieżowych slasherów z lat '90. Przede wszystkim na plus należy zaliczyć sprawność realizacyjną. To już inna klasa niż druga fala filmów o maniakach na wolności. Wszystko jest ładnie wykadrowane, sprawnie zmontowane - słowem ogląda się przyjemnie. Aktorki urodziwe, i owszem. Nie uświadczymy tu kogoś podobnego do Angeli ze "Sleepaway Camp". Muzyka młodzieżowa, chyba popularna akurat wtedy, żaden smętny glam ery wczesnego Bon Jovi i okropnej muzyki disko z tegoż okresu. Ale już fabuła...
Na początku wydaje się, że będziemy mieli do czynienia z kolejnym thrillerem o psychopatycznym zbójcy. Schemat znany i lubiany - morderca zostawia kolejne wskazówki i próbuje grać na nosie wymiarowi sprawiedliwości, na końcu zostaje złapany przez dzielnego strażnika sprawiedliwości. Ale tu Captain Howdy zostaje złapany w połowie fabuły i film nieśmiało próbuje przerodzić się w opowieść o trudach reedukacji byłych skazańców. Potem zwrot akcji i znowu maniak dochodzi do głosu. Ani to wiarygodne, ani jakoś specjalnie głębokie. Psuje za to konstrukcję fabularną filmu. "Strangeland" rozłazi się raz w opowieść o krwawych ekscesach, raz w smętną historyjkę o kłopotach ponownej adaptacji społecznej. Można jeszcze znaleźć wątek odpowiedzialności stróża prawa, jego rozdarciu między obowiązkami służbowymi, a chęcią zemsty. Ale twórcy tylko przez moment sygnalizują te dylematy, żeby później wykorzystać je dość sztampowo. Ciekawym wydało mi się wplecenie w opowieść renesansu radykalnych modyfikacji ciała. Ale i to nie wyszło na dobre. Uzasadnienia jakie Captain Howdy dorabia do swoich wyczynów są mieszanką ideologii Modern Primitives i pobożnych życzeń scenarzysty co do logicznego umocowania filmu. Sam światopogląd neotrybalistyczny cierpi na sporą niespójność swoich postulatów, użyty jako nośnik fabularny - motywacja psychopaty, daje już wybitny bełkot (swoją drogą, takie wykorzystanie owych poglądów zaprzecza całkowicie ich duchowi). Mimo tego jest w filmie Pieplowa kilka nośnych i ciekawych scen. Widz ma możliwość obejrzenia części rytuału O-Kee-Pa (znanego choćby z "Człowiek zwany Koniem") czy Kavadi. Właśnie sceny dotyczące modyfikacji są najmocniejszą stroną filmu, są bardzo plastyczne i fascynują odmiennością od tego, co znane na co dzień.
Dodatkowym plusem filmu jest udział Roberta Englunda. Ma on dość małą rolę, ale wycisnął z niej co się tylko dało. Sama postać Captain Howdy'ego jest bardzo ciekawa wizualnie - te wszystkie piercingi, tatuaże i fryzura dają piorunującą mieszankę. Jeśli zastanawiacie się, skąd Glaca ze Sweet Noise wytrzasnął pomysł na swój image, to w tym filmie znajdziecie odpowiedź. Podobieństwo jest uderzające. I w sumie tylko dla interesującej postaci psychopaty i ciekawej wizualnie otoczki jego morderstw warto ten film obejrzeć (za Captaina jedna gwiazdka więcej). I tylko dlatego.
Screeny
+
Robert Englund
+ Captain Howdy
+ nawiązania do neotrybalizmu
-
nierówny
- sztampowy
- niekonsekwentny w przesłaniu
Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO
Horror Online 2007 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody
twórców strony ZABRONIONE!!!
