Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:RANDOM a.k.a Kristy

RANDOM a.k.a Kristy

Random

ocena:6
Rok prod.:2013
Reżyser:Oliver Blackburn
Kraj prod.:USA
Obsada:Ashley Greene, Haley Bennett, Lucas Till, Jaylen Moore, Chris Coy
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

To, że powstaje coraz więcej filmów dotyczących zagrożeń „czających się” w wirtualnym świecie, nie powinno nikogo dziwić. Z każdym rokiem Internet zagarnia kolejne płaszczyzny naszej egzystencji, dla wielu sieć jest środowiskiem równie angażującym i realnym co rzeczywistość widziana za oknem. A jeśli absorbuje to nie tylko tych, którzy korzystają z niej w celach mniej lub bardziej konstruktywnych. Zwyrodnialców i socjopatów nie brakuje ani w realu, ani w Internecie. To o nich są takie filmy jak „Chatroom”, „Cyberbully”, „The Den” czy polska „Sala samobójców”. O tym, że świat wirtualny może być wręcz inkubatorem psychopatii opowiada także „Random” Olivera Blackburna.

Przez współczesną krytykę obraz podobny do omawianego tutaj określany jest mianem „home invasion”. Z tą różnicą, że w „Random” zamiast ataku na dom czy mieszkanie, mamy do czynienia z najściem na obiekt uniwersytecki. Główną bohaterką filmu jest bowiem Justine, wrażliwa, bardzo ambitna, pracowita i żyjąca trochę w swoim świecie studentka. Kiedy wszyscy studenci wyjeżdżają w rodzinnym gronie świętować Dzień Dziękczynienia, dziewczyna ze względu na kłopoty finansowe postanawia zostać w akademiku. Czyta, rozmyśla, uczy się i ćwiczy. Pewnego wieczoru jej spokój zostaje zmącony. Dziewczyna staje się ofiarą czterech zamaskowanych napastników.

„Random” to kino na wskroś wtórne i zbudowane na fundamencie po wielokroć wykorzystywanych w kinie grozy schematów fabularnych. Całość zaczyna się krótką, ale dość emocjonującą sekwencją prezentującą „dokonania” czarnych charakterów. Po to, abyśmy wiedzieli, iż są wyjątkowo bezwzględnymi i okrutnymi osobnikami. Później twórcy skupiają się już na głównej bohaterce - dziewczynie delikatnej i uczuciowej (lubi poezję, dużo rozmyśla, często buja w obłokach), ale też potrafiącej zakasać rękawy i własnymi siłami na wszystko zapracować (w przeciwieństwie do innych studentów musi ciężko harować, by skończyć studia). Wieczorem w Święto Dziękczynienia dochodzi do starcia zamaskowanych i uzbrojonych oprawców z samotnie zamieszkującą kampus Justine. Niestety, zasadnicza część filmu, czyli podlany obficie strugami krwi pojedynek skonstruowany został według przepisu wykorzystywanego już nie raz w „home invasion”. Najpierw przerażona bohaterka stara się uciec swym prześladowcom, by w jakiś sposób powiadomić o swojej sytuacji bliskich. Kiedy orientuje się, iż samotnie musi stawić czoło zwyrodnialcom, dokonuje się w niej przemiana – by przeżyć z ofiary przeistacza się w myśliwego. I Justine postanawia stanąć oko w oko z czwórką zabójców i zawalczyć o swoje życie.

W tym miejscu koniecznie wspomnieć należy o świetnej roli Haley Bennett. Kreacja pomyślana została jako zderzenie przeciwieństw – pod wpływem ekstremalnej sytuacji eteryczny wręcz sposób bycia i zamiłowanie do spokoju ustąpić muszą odwadze i bezwzględności. Aktorce bardzo dobrze udało się połączyć ogień wodą. Walczy ze swoimi przeciwnikami, podejmuje bardzo ryzykowne decyzje, ale nie ma w tym mechanizmu oraz dzikiego pragnienia zemsty. Jest coś w nietuzinkowej urodzie i ekspresji Bennett, że ze skrzywdzonego wrażliwca łatwo i płynnie potrafi przeistoczyć się w twardą i kipiącą od desperacji „twardzielkę”. I właśnie dlatego jej rola to najmocniejszy punkt filmu Blackburna.

Reszta niestety już nie zachwyca. Mało wiemy o bandytach napadających na młode kobiety. Ich żywiołem jest Internet. Mogą tam sobie pozwolić na względną anonimowość. Pragną zdobyć uznanie publikując w sieci zdjęcia i filmy będące zapisem ich zbrodni. Są zamaskowani, brutalni, mówią coś o krucjacie przeciwko Bogu, ale nie robią takiego wrażenia, jakie powinni. Blackburnowi nie udało się wyjść ze schematu charakterystycznego konwencji „home invasion”. Od samego początku domyślić się można, że najpierw bohaterka będzie uciekać, napatrzy się na śmierć, by w najbardziej dramatycznym momencie uświadomić sobie, że tylko odwrócenie ról pozwoli jej przetrwać. Reżyser i scenarzysta nie dołożyli do tego schematu nic nowego. Co gorsza, powielili i nieświadomie wyolbrzymili błędy oraz nielogiczności, które niby mają uczynić film dynamiczniejszym, a tak naprawdę ze względu na brak wiarygodności dyskredytują go w oczach wielu odbiorców. W „Random” szwarccharaktery nie mogą sobie poradzić z delikatną kobietą, za to bez problemu eliminują uzbrojonych i wyszkolonych ochroniarzy. Gdziekolwiek Justine by się nie udała (a kampus uniwersytecki do dość duża przestrzeń), jej przeciwnicy są tam przed nią. Irytują też niektóre decyzje i wybory dziewczyny – nie wiadomo dlaczego wysportowana i wytrzymała fizycznie Justine ani razu nie spróbuje wydostać się poza teren kampusu. Każdy budynek jest przecież pułapką ograniczającą pole manewru ofierze, a zwiększającą szanse napastników.

Mimo to film Blackburna nie należy do tych najgorszych, a momentami ogląda się go wręcz z przyjemnością. Brawa twórcom należą się za to, że nie pompują akcji ani nie mnożą niepotrzebnych wątków. Opowieść ma swój rytm i chwilami jest bardzo dynamiczna. Reżyser wie kiedy zwolnić akcję, by przyjrzeć się bohaterce albo ciekawymi ujęciami miejsc zbudować intrygujący klimat, wie także, w którym momencie przyspieszyć, by przykuć uwagę widzów. Od strony wizualnej film wygląda bardzo dobrze, podobnie trudno jest się do czegoś przyczepić jeśli chodzi o konstrukcję opowieści. Zabrakło w „Random” iskry, odrobiny kreatywności, która uczyniłaby go obrazem wyróżniającym się. A tak dostaliśmy produkcję, której wartość najlepiej oddają słowa „w sam raz na jeden raz”.

Screeny

HO, RANDOM a.k.a Kristy  HO, RANDOM a.k.a Kristy  HO, RANDOM a.k.a Kristy  HO, RANDOM a.k.a Kristy  HO, RANDOM a.k.a Kristy  HO, RANDOM a.k.a Kristy  HO, RANDOM a.k.a Kristy  HO, RANDOM a.k.a Kristy  HO, RANDOM a.k.a Kristy  HO, RANDOM a.k.a Kristy

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ chwilami trzyma w napięciu
+ główna bohaterka
+ daje się wyczuć klimat osaczenia
+ kilka refleksji dotyczących oddziaływania Internetu na „real”
+ umiejętne spowalnianie i dynamizowanie akcji

Minusy:

- czasami nielogiczne zachowanie bohaterki
- kilka bzdurek w scenariuszu, których można było uniknąć
- motyw „psychopaci zawsze wiedzą, gdzie za chwilę będzie ich ofiara”
- to tylko trochę wybijający się ponad przeciętność film

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -