Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CHILLER

CHILLER

Morderczy chłód

ocena:7
Rok prod.:1985
Reżyser:Wes Craven
Kraj prod.:USA
Obsada:Paul Sorvino, Michael Beck, Beatrice Straight, Alan Fudge, Laura Johnson
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wes Craven to twórca kojarzony głównie z takich tytułów, jak „Koszmar z ulicy Wiązów”, „Krzyk”, „Ostatni dom po lewej”, czy „Wzgórza mają oczy”. Ten amerykański reżyser popełnił jednak kilka mniej znanych filmów telewizyjnych, które równie dobrze oddają jego kunszt realizatorski, a przy tym, pod płaszczem swej rozrywkowości, noszą w sobie ciekawą refleksję nad ludzką egzystencją. Oto „Chiller”, jedna z najbardziej niedocenianych produkcji legendarnego twórcy horrorów!

Miles Creighton (Michael Beck) umiera, ale jego ciało zostaje zamrożone w nadziei, że kiedyś uda się go przywrócić do życia. Po 10 latach hibernacji, w wyniku awarii systemu chłodniczego, funkcje życiowe mężczyzny zostają wznowione. Powrót Milesa wywołuje falę radości wśród jego najbliższych, lecz nie jest on już tym samym człowiekiem, co kiedyś…

„Chiller” zadebiutował na antenie CBS w maju 1985 r. i jest jednym z kilku telewizyjnych filmów Wesa Cravena, na które zdecydował się amerykański twórca głównie z powodów finansowych i realnych możliwości ich stworzenia. Trzeba bowiem dopowiedzieć, że w tamtym czasie Craven prowadził kilka rozmów na temat różnych projektów, jednak duża część z nich zwyczajnie spełzała na niczym. Kiedy więc na horyzoncie pojawiły się pewne pieniądze i projekt, za którym stały nie tylko słowa, Amerykanin stwierdził „czemu nie”.

„Morderczy chłód”, mimo że jest jednym z najmniej znanych filmów Cravena, to jest kolejnym dowodem na to, że reżyser ten potrafi wyciskać niewielkie budżety do ostatniego centa, tworząc klimatyczne produkcje, którym można wybaczyć wszystkie niedociągnięcia. Film zaczyna się nutą science fiction, by szybko sprostować, że to horror jest właściwą orbitą „Chillera”. Od samego początku widzimy, że coś z głównym bohaterem jest nie tak. A to w jego wzroku czai gadzi błysk, a to spokojny pies rzuca się na niego w obłąkańczym szale, a to w końcu Miles z zimną krwią zaczyna eliminować niewygodne dla siebie osoby. Nie ma tu dużej dawki brutalności i dosłowności, krew nie leje się strumieniami, za to produkcja nadrabia solidną dawką napięcia i atmosferą zła, wiszącego w powietrzu, które szuka tylko okazji do zadania ciosu.

Pod pewnymi względami, „Chiller” przypomina inny mało znany obraz Cravena, „Invitation to Hell”, który również poruszał zagadnienia bezduszności amerykańskich korporacji. „Morderczy chłód” to także pewna alegoria, pokazująca że jedynie człowiek pozbawiony duszy może kierować korporacją (tutaj wręcz dosłownie). W tamtym czasie temat był szczególnie żywy, a kultura masowa z lubością go eksplorowała, by chociażby wymienić sławetną powieść Bretta Ellisa, „American Psycho”, która ukazała się sześć lat później. Ale „Morderczy chłód” to także próba namysłu nad życiem po śmierci, konfrontacja nauki (Miles) i wiary (wielebny Penny). Tutaj nie potrzeba Boga, by przywrócić człowieka do życia. Można to zrobić przy pomocy technologii. Okazuje się jednak, że taki człowiek nie ma w sobie duszy, pozbawiony jest swej prawdziwej tożsamości. Tą światopoglądową dysputę świetnie oddaje scena rozmowy Milesa i duchownego, w której ten pierwszy bez litości mówi, że po drugiej stronie nic nie ma – ani aniołów, ani ulic ze złota, tylko ciemność.

W porównaniu do zrealizowanego rok wcześniej „Koszmaru z ulicy Wiązów”, „Morderczy chłód” może wydać się krokiem w tył, regresem twórczym Cravena. To jednak tylko powierzchowny wniosek, bo to inny budżet i poziom realizatorski, ale to nadal świetna narracja, wywołująca ciarki na plecach i zawierająca ciekawą refleksję. Z tego powodu okazjonalnym miłośnikom grozy, niekoniecznie wypada polecić „Chillera”, za to jestem niemal pewny, że fanatycy horroru w każdej odmianie, odnajdą w tym filmie spory potencjał. Zaręczam bowiem, że w przeciwieństwie do głównego bohatera „Morderczego chłodu”, ten film ma swoją duszę.

Screeny

HO, CHILLER HO, CHILLER HO, CHILLER HO, CHILLER HO, CHILLER HO, CHILLER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ klimat
+ niezłe aktorstwo
+ zawiera ciekawą refleksję
+ ma potencjał

Minusy:

- braki budżetowe
- mało wiarygodne „ożywienie” głównego bohatera

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -