Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:RIGOR MORTIS a.k.a Geung Si

RIGOR MORTIS a.k.a Geung Si

Rigor Mortis

ocena:6
Rok prod.:2013
Reżyser:Juno Mak
Kraj prod.:Hong Kong
Obsada:Chin Siu Ho, Anthony Chan, Kara Hui, Billy Lau, Nina Paw, Lo Hoi-Pang, Richard Ng
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wampir wampirowi nierówny. Jeśli staje wam przed oczami obraz smukłego mężczyzny z czarną peleryną narzuconą na ramiona, o bladej cerze i długich kłach, to przygotujcie się na sporą niespodziankę. Hongkoński wampir, który w latach 80. ubiegłego wieku zdominował kino grozy z tego azjatyckiego miasta-państwa, prezentował się zgoła odmiennie. Choć nie brakowało mu kłów, posługiwał się długim pazurem, nie bał się święconej wody ani krzyża, a jedyną skuteczną bronią, której nie był się w stanie oprzeć, było... kung fu i taoistyczne zaklęcia. Do do tej postaci nawiązuje obraz hongkońskiego reżysera, Juno Maka, „Rigor Mortis” z 2013.

Siu Ho, były aktor zamieszkuje w ponurym apartamentowcu w mieszkaniu nr 2442. Z powodów rodzinnych postanawia odebrać sobie życie. W chwili gdy wisielcza pętla zaciska się wokół szyi mężczyzny, Siu Ho zostaje opętany przez tajemniczą złowrogą siłę. Apartament 2442 jest bowiem miejscem nawiedzonym przez duchy młodych dziewcząt, bliźniaczek, z których jedna została zamordowana a druga popełniła samobójstwo. Duchy zmarłych starają się odrodzić w materialnym świecie poszukując ciała śmiertelnika. Prawie im się to udaje z ciałem Sio Ho, gdyby nie interwencja Yau, potomka łowcy wampirów i wszelkiej maści demonów. Nieszczęsny lokator zostaje uratowany i z czasem poznaje pozostałych mieszkańców wieżowca. Tymczasem jeden z nich, Tung, mąż pani Mui w niewyjaśnionych okolicznościach spada ze schodów, skręcając sobie kark. Ponieważ oboje kochali się nad życie, pani Mui nie wyobraża sobie życia bez swego męża, zwraca się więc do Gau, mistrza czarnej magii, który zaufanym osobom wyświadcza rożne przysługi. Nie odmawia także pomocy pani Mui. Dzięki specjalnemu okultystycznemu rytuałowi przywraca do życia pana Tunga. Ale nie jest on już tym samym poczciwym nieco zrzędliwym staruszkiem, lecz wampirem. Aby przeżyć potrzebuje krwi... W tajemniczych okolicznościach zaczynają ginąć lokatorzy. Lecz najgorsze przychodzi wówczas, gdy demoniczne duchy bliźniaczki opętują ciało Tunga. Jedyną osobą, która jest w stanie powstrzymać siły zła jest Yau.

Omawiając debiutancki obraz Juno Maka, producenta głośnych ostatnimi czasy hongkońskich horrorów, „Dream Home” (2011) oraz „Revenge: Love Story” (2010) nie sposób cofnąć się w czasie do lat 80 ubiegłego wieku. To na tę dekadę przypada okres świetności hongkońskiego kina wampirycznego. Wprawdzie już w 1936 r. miał premierę jeden z pierwszych horrorów z postacią krwiopijcy - „Midnight Vampire”, lecz ich wysp nastąpił dopiero pod koniec XX w. Figura wampira, która pojawiała się m.in. w cieszącej się niezwykłym powodzeniem serii „Mr Vampire” (1985 -1990), prezentowała się nad wyraz egzotycznie. Nazywano je jiang shi lub gyonshi. Bardziej niż krwiopijcę w zachodnim stylu przypominały żywego trupa o specyficznym sposobie poruszania się. Hongkońskie wampiry przemieszczały się bowiem podskakując z wyciągniętymi przed siebie ramionami, co miało być efektem pośmiertnego zesztywnienia ciała. Jiang shi różniły się także pod względem zwyczajów: zamiast wysysać krew z szyi ofiary dźgały ją wielkim pazurem na dłoni. Nie przeobrażały się w nietoperza oraz nie obawiały się czosnku ani zaostrzonego kołka. Rzecz jasna, podskakującego wampira trudno się przerazić, dlatego też z założenia były one postaciami komicznymi. Hongkońskie horrory wampiryczne były gatunkowymi hybrydami, łącząc komedię z kinem sztuk walki, horrorem, a niekiedy kinem akcji. W latach 90. hongkońscy twórcy kina wampirycznego stopniowo odchodzili od wizerunku jiang shi na rzecz o wiele bardziej zamerykanizowanych Nieumarłych (np. „Twins Effect” 1 i 2 z 2003 i 2004 r.). Zrealizowany w 2013 r. obraz „Rigor Mortis” Juno Maka jest swoistą reinterpretacją specyficznej postaci krwiopijcy, jak też hołdem złożonym hongkońskim horrorom wampirycznym.

Trzeba bowiem wyjaśnić, iż chociaż w „Rigor Mortis” pojawiają się duchy zmarłych tragiczną śmiercią osób, to stanowią one raczej efektowny dodatek do głównego, wampirycznego wątku. Ten dodatek jest jednak istotny, niczym bowiem kropla gencjany zabarwia cały film, nadając mu odmienny od konwencjonalnego charakter. I tak na przykład postać wampira, którym staje się mąż pani Mui, choć porusza się w charakterystyczny sposób, podskakując, to nie jest mu obce przemieszczanie się poprzez skakanie po ścianach czy bieganie po suficie. Wszak jest opętany przez mściwe duchy demonicznych bliźniaczek. Mimo iż w walce z nim bohaterowie używają ciosów kung fu i zaklęć taoistycznej magii, to Yau sięga także po specjalne narzędzie zwane bauga, czyli przedmiot o kształcie oktagonu. Manipulując zawartymi w nim trygonami, oznaczającymi osiem żywiołów, Yau zmienia rzeczywistość, co staje się pretekstem do zaprezentowanie niezwykłych efektów specjalnych.

Pisząc o reinterpretacji wątku wampirycznego warto zwrócić uwagę także na scenerię. W filmach takich jak „Encounter of the Spooky Kind” (1980) czy w serii „Mr Vampire” wampiry nękały mieszkańców prowincji i to zazwyczaj w czasach dawnych, tymczasem u Maka nieumarły pojawia się współcześnie, pośród mieszkańców apartamentowca nie bez przyczyny przypominającego podobne, odstraszające pustymi, zaniedbanymi korytarzami i małymi mieszkankami budynki z j-horrorów („Dark Water”, „Apartamenty 1303” itp.). Sceneria w pewnym sensie narzuca także typ bohaterów, którzy się na jej tle pojawiają. Wiadomo, że w takim wieżowcu nie zamieszkają osoby dobrze sytuowane materialnie, dlatego też większość mieszkańców to ludzie starsi, samotni a gdy trafią się osoby młodsze, to są one naznaczone traumą. Tak jak Siu Ho (nie wiemy tego na pewno, ale możemy się domyślić, że stracił żonę i syna) czy Feng, kobieta, która niegdyś mieszkała w nawiedzonym lokalu. Status społeczny jest jednak kolejnym polem, na którym możemy prześledzić reinterpretującą strategię Maka.

W filmach takich jak „Mr Vampire”, czy też „Vampire vs Vampire” (1989) jednym z najważniejszych elementów konwencji, obok specyficznie się prezentującej figury krwiopijcy, była postać taoistycznego mnicha, łowcy wampirów. Posiadał on zazwyczaj encyklopedyczną wiedzę o wszelkich zaklęciach, amuletach i czarach skutecznych w walce z wampirami, ale był także mistrzem sztuk walki. Bardzo często zdarzało się, choćby w „Encounter of The Spooky Kind”, że ów łowca wampirów musiał się mierzyć nie tylko z wampirami, ale ze „złym” mnichem. Zazwyczaj to ten „zły” z pomocą czarnej magii przywracał do życia zmarłych, przemieniające je w posłuszne mu wampiry. W „Rigor Mortis” mamy do czynienia z podobną sytuacją. Gau, który powołuje życia Tunga oraz dziecięce demony reprezentuje siły zła, zaś Yau – dobra. Ten prosty podział jest jednak z premedytacją zaburzony. Gau, owszem z egoistycznych pobudek sprowadza nieszczęście na mieszkańców wieżowca, ale jednocześnie stara się im pomagać z dobrego serca. Tak też jest w przypadku pani Mui, która nie może się pogodzić ze śmiercią męża. Co więcej widzimy go jak wspiera swą wiedzą i mocą Yau, w schwytaniu duchów i ich uwięzieniu. Yau natomiast jest znużony rolą łowcy wampirów, których zresztą we współczesnych czasach nie sposób znaleźć. Nie jest chętny do pomocy, gdy życie mieszkańców zostaje zagrożone. Dopiero za namową Siu Ho podejmuję walkę z demonicznymi istotami. Nie da się ukryć, że obaj odpowiednicy taoistycznych mnichów są ukazani w sposób dekonstruujący konwencję: Yau cały czas chodzi w rozpiętym szlafroku a Gau przypomina raczej zielarza lub znachora niż dysponującego potężną mocą przedstawiciela zła. Zaskakujący finał, można by zauważyć, jest ostatecznym zwieńczeniem dekonstrukcji hongkońskiego horroru wampirycznego.

„Rigor Mortis” broni się także od strony realizacyjnej. Zdjęcia Man Chin Ng są niebywale efektowne, malarskie, momentami wręcz poetyckie, a kamera w jego rękach jest wszędobylska. Man ustawia ją pod najróżniejszymi kątami, filmuje z najróżniejszych pozycji, płynnie przechodzi od jednego planu do drugiego, wykazuje się optymalną kreatywnością. Nieoczekiwanie sprzyjają mu niesamowite efekty CGI. Nie znoszę w horrorze komputerowych efektów, bo odbierają scenom grozy ich esencję, czyli realizm. Groza potrzebuje realizmu, bo jeśli coś jest realne, tego bardziej można się wystraszyć, a trudno o to w przypadku komputerowych zjaw. Ale tym razem nie sposób odmówić twórcom efektów inwencji. Intrygująco prezentują się np. duchy demonicznych bliźniaczek, które płyną w powietrzu ciągnąc za sobą setki krwistych, wijących się nitek, a efekt ten intensyfikuje zastosowanie techniki slow motion. Udaje się zatem specom od efektów wizualnych stworzyć, może nie przerażające, ale za to zaskakujące swą niepokojącą urodą sceny grozy. Duchy są bowiem w „Rigor Mortis” raczej złą energią, która powstaje na skutek zakłócenia równowagi między dwiema zasadami wszechświata, yin i yang. Niespodziewany finał przywraca harmonię przez zaprzeczenie, że w ogóle kiedykolwiek do tego zakłócenia doszło.

Najsłabszym elementem obrazu Maka jest, niestety, scenariusz, choć jeśli rozpatrywać go w kontekście strategi reinterpretacji i dekonstrukcji formuły klasycznego kina wampirycznego z Hongkongu, to na wszelkie scenariuszowe dziury można przymknąć oczy. Niemniej dla zachowanie dobrego wrażenia po seansie obrazu Maka, lepiej nie być nazbyt dociekliwym i nie zadawać zbyt szczegółowych pytań. Bo mogłoby się okazać, że większość scenariusza napisana została na kolanie. Ale to przecież tylko horror...

Screeny

HO, RIGOR MORTIS a.k.a Geung Si HO, RIGOR MORTIS a.k.a Geung Si HO, RIGOR MORTIS a.k.a Geung Si HO, RIGOR MORTIS a.k.a Geung Si HO, RIGOR MORTIS a.k.a Geung Si HO, RIGOR MORTIS a.k.a Geung Si HO, RIGOR MORTIS a.k.a Geung Si HO, RIGOR MORTIS a.k.a Geung Si

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ obraz reinterpretujący i dekonstruujący wampiryczny horror hongkoński z lat 80.
+ całkiem udana próba połączenia horroru wampirycznego z ghost story
+ nietypowa postać wampira
+ wielowątkowa fabuła
+ strona wizualna
+ efekty CGI wykorzystane z inwencją
+ bywa krwawy
+ zakończenie

Minusy:

- komputerowe zjawy nie mogą być straszne
- scenariusz bywa dziurawy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -