Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CELL, THE

CELL, THE

Cela

ocena:7
Rok prod.:2000
Reżyser:Tarsem Singh
Kraj prod.:USA
Obsada:Lopez, Vincent D’ Onofrio, Vince Vaughn, Jake Weber, Dylan Baker
Autor recenzji:gościnnie: Krzysztof Dylak
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Motyw podróży po zakamarkach ludzkiej psychiki, to temat wykorzystywany w kinie od dziejów. Każdy obraz przedstawia go na swój sposób, a jednocześnie nie unikając pewnych zapożyczeń z poprzednich produkcji. W dzisiejszych czasach trudno obrać nieszablonowy i innowacyjny kierunek w tym obrębie, nie powielając wcześniejszych dokonań. Można jednak korzystając ze sprawdzonych standardów stworzyć coś dobrego, a nawet w jakimś stopniu nowatorskiego. Taką próbę przedstawienia dość powielanego schematu seryjnego zabójcy i nietypowych metod śledczych, próbuje zaproponować Tarsem Sighn w swojej „Celi”.

Psychoterapeutka Catharine Deane pracuje z dziećmi korzystając z unikatowej, nowoczesnej techniki badawczej. Za pomocą specjalnej aparatury wnika w umysł małego pacjenta usiłując odnaleźć przyczyny jego schorzenia. Na prośbę FBI kobieta decyduję się na bardzo ryzykowną próbę wejścia do umysłu seryjnego zabójcy Carla Starghera, który zapadł w totalną katatonię. Zbrodniarz zdążył wcześniej jednak uwięzić porwaną dziewczynę w szklanej celi. Aby zlokalizować jej położenie, trzeba w wyimaginowanym świecie psychopaty dowiedzieć się faktów mogących doprowadzić agentów do jego jeszcze żyjącej ofiary.

Jako thriller fantastyczno-naukowy z atrakcyjnym podejściem do tematu „Cela” miała szansę na klasyczny zapis w gatunku lub przynajmniej stać się wielkim hitem. Co prawda nawiązania do innych filmów są oczywiste. Kłaniają się tutaj sprawdzone tytuły jak „Milczenie Owiec” oraz „Siedem”, jeśli chodzi o fabułę dotyczącą seryjnych morderców oraz analizy ich poczynań. Lecz nie tylko pod tym względem „Cela” czerpie wątki fabularne. Przekraczanie granic podczas wędrówek w niezbadane tereny umysłowe, to pomysł także nie pachnący nowością np. („Odmienne Stany Świadomości” „Kosiarz Umysłów” „Existenz”). Co więc zostaje? Może psychologiczna prawda i rzeczywiste przedstawienie policyjnego dochodzenia? Nie bardzo. Tutaj mamy błędy logiczne i momentami zbyt dużo nieprawdopodobieństw nawet jak na otarcie o nurt science fiction. Jednak film Singha całkiem skutecznie przykrywa mankamenty aspektem wizualnym i graficznym. Widać, że ten reżyser jako były autor wideoklipów i reklam posiada zmysł artystyczny i wysublimowane umiejętności prezentacji wirtualnej. Obrazy w umyśle Starghera odnoszą się rozmaitych odmian sztuki np.(ekspresjonistyczne malarstwo) czy projektów design. Wysmakowania plastycznego, widowiskowych barw nie można zatem filmowi odmówić. Jest to zasadniczy walor filmu. Wiąże się z nią także charakterystyka samego zabójcy. W swoim świecie przybiera on wizerunek okrutnego władcy, co widać nie tylko po jego robiącym wrażenie strojach i ogólnym wyglądzie, lecz przede wszystkim jego wykreowanym królestwie, gdzie bohaterka grana przez Jennifer Lopez napotyka znaki i symbole potwierdzające psychopatyczne upodobania zbrodniarza i przyczyny przez które taki się stał. Niestety i tutaj reżyser nie uniknął tendencji, zabójca w przeszłości był krzywdzonym dzieckiem przez ojca, a finałowy pojedynek o jego jasną stronę duszy nabiera zbyt „bajkowych” cech. Duże wątpliwości budzi płynność i gładkość przechodzenia i wychodzenia z umysłu psychopaty, oczywiście wiadomo, że liczy się czas, żeby jak najszybciej odnaleźć ofiarę, jednak nie trudno oprzeć się wrażeniu, że całe te doświadczenie w eskapadzie do umysłu Starghera powinno pozostawić silne ślady na psychice terapeutki i agenta FBI. Tymczasem oboje wychodzą bez większego uszczerbku psychicznego pomimo, że byli zagrożeni utratą zmysłów, a nawet życia, a ostatecznie wracają bez przeszkód do swojej pracy jakby nic wielkiego się nie stało.

Co do gry aktorskiej będąca wówczas na fali popularności Jennifer Lopez gra zbyt ospale, jej postać nie wykazuje większych emocji, a przecież jest to niemożliwe kiedy przechodzi się do umysłu seryjnego zabójcy. Nieco lepiej jest z Vincem Vaughnem. W jego postaci widać zaangażowanie w sprawę. Vincent D. Onofrio wypadł naprawdę godnie w roli Carla Starghera. Zarówno w świecie rzeczywistym jak i podświadomym jest prawdziwie demoniczny. Na pochwałę zasługuję też muzyka Howarda Shore. Partytury w jego kompozycjach kojarzone przecież z już wspomnianymi wyżej tytułami filmowi, do których również tworzył zawartość muzyczną sprawdzają się i tutaj, podtrzymując i wzmacniając grozę odrealnionego świata psychopaty.

„Cela” jest dreszczowcem podającym znane warianty w unowocześnionej, wysokiej jakościowo techniczniej odsłonie. Jeżeli przymknie się oko na nielogiczne, nie mające wiele wspólnego z rzeczywistością sekwencje i zdarzenia, to otrzymamy efektowny wizualnie thriller, który nie nuży, a momentami nawet potrafi zapierać dech w piersiach. Szkoda tylko, że nie udało się pogłębić psychologicznych warstw postaci i jeszcze bardziej wycisnąć zalety tkwiące w scenariuszu. Niemniej wykorzystana surrealistyczna oprawa rzeczywistości psychopatycznego umysłu umiejscawia pozycję Singha jako ponadprzeciętną.

Screeny

HO, CELL, THE HO, CELL, THE HO, CELL, THE HO, CELL, THE HO, CELL, THE HO, CELL, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ wysoka jakość wizualna i graficzna
+ Vincent D. Onofrio w roli Starghera
+ kilka akcentów scenicznych mogących wcisnąć widza w fotel
+ muzyka Howarda Shore

Minusy:

- zanik logiki w kwestii psychologii i kryminologii
- zbyt dużo „fantazjowania” w finałowej fazie
- powielanie znanym patentów w nowym wcieleniu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -