Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CREDO

CREDO

Kredo

ocena:6
Rok prod.:2008
Reżyser:Toni Harman
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada: MyAnna Buring, Rhea Bailey, Nathalie Pownall, Clayton Watson, Mark Joseph
Autor recenzji:gościnnie: Mateusz Mnich
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

"Dobre historie wymagają nieco ubarwienia", jak mawiał Gandalf Szary. Bohaterowie "Credo" wyszli z podobnego założenia, sądząc, że legenda miejsca, w którym się znaleźli, jest celowo podkolorowana, w znacznej mierze nieprawdziwa. A co jeśli w mrocznej historii sprzed lat jest najczystsza prawda? Bolesna i przerażająca, ale jednak nieskażona plotką i nieprzeinaczona? W filmie Toniego Harmana przytoczony cytat zostanie skonfrontowany z rzeczywistością, w której jakiekolwiek ubarwienie nie jest wymagane.

Piątka młodych ludzi, prawdopodobnie studentów (choć de facto tylko jedna bohaterka studentką jest z całą pewnością), zostaje wyrzucona z dotychczas wynajmowanego mieszkania, co zmusza ich do jak najszybszego znalezienia tymczasowego lokum, aby nie nocować, cytując jedną z bohaterek, "na dworcowej ławce". Nadarza się niezła okazja, bowiem duży, od jakiegoś czasu niezamieszkany gmach - dawniej dom studencki "Eden" związany z pobliskim uniwersytetem teologicznym - ma być przez 2 tygodnie strzeżony przez znajomego ochroniarza. Ten przymknie oko na bezprawnych lokatorów. Młodzi wprowadzają więc się do "Edenu", między niszczejące, szare ściany i mokre, pożółkłe materace. Jedna z dziewcząt opowiada, jakoby przed laty piątka mieszkańców akademika wywołała w jego zakamarkach samego diabła, zapraszając go do wielkiego gmachu. Brzmi nadęcie, jednak to nie wszystko. Od tego zdarzenia mieszkańcy "Edenu" mieli rzekomo ginąć śmiercią samobójczą, a w tej śmierci palce miał maczać sam Belial, Piekielny Książe.

Myśla przewodnią całego filmu jest próba przekonania odbiorcy, że podczas gdy ludzie wierzący przekonani są, że to bogowie czy dobre siły rządzą światem, prawda jest odwrotna - to zło i jego wcielenia warunkują wszystko, co się dzieje na Ziemi. Przekonuje nas o tym fragment audycji radiowej otwierający "Credo". W myśl takiej idei twórcy filmu postanowili pokazać zmagania człowieka ze strachem zrodzonym z fakty nieradzenia sobie ze złem, z diabłem. Bohaterowie - jakościowo średni aktorzy, ale doprawdy ciekawie skonstruowane, skrajne charaktery - przekonują się, że mianem diabła określić można własne lęki, osobiste troski. Tak więc dla jednego bohatera szczytem przerażenia będzie wydanie jego najskrytszej tajemnicy, dla drugiego - osamotnienie, dla jeszcze innego - publiczna kompromitacja. I tym razem "diabeł" ma rzekomo wypełniać puste pomieszczenia gmaszyska, dokładając istotne trzy grosze do każdego wydarzenia, które ma w tej historii miejsce.

Stereotypowe, to prawda. I nie wypada tego zaliczać "Credo" na plus. Ale po tej stereotypowej historii zostajemy zaskoczeni dość ciekawym wybrnięciem z akcji, niestandardowym zakończeniem. Można więc powiedzieć, że twórcy częściowo rekompensują nam fakt, iż fabularnie niczego nowego nie odkryli. O ile jednak sama historia czy dobór aktorów okazują się przeciętne, o tyle realizacja tego dzieła wymaga odrobiny szacunku. Już od czołówki filmu, będącej konsekwentnym zlepkiem niezłych, czarno-niebieskich zdjęć opatrzonych wybitną, ambientową oprawą dźwiękową, czujemy, że dostajemy produkt dość starannie obrobiony. Dalsza kolorystyka także nie zawodzi - szaro-pomarańczowe i granatowo-szare wnętrza, podobne do korytarzy studia nagraniowego z "Reverb" czy cel dla obłąkanych z "Madhouse", nadają się perfekcyjnie do pomysłu reżyserów z wplecieniem zła i tajemniczości w chłodne mury "Edenu".

Co jednak męczy, o ile na początku film wywołuje bardzo pozytywne wrażenia, o tyle wraz z upływem czasu jakość akcji spada, przed zakończeniem osiągając poziom średni, który dopiero sama końcówka odratowuje. Celowa surowość zdjęć (za wyłączeniem wspomnianej czołówki) może budzić nieprzyjemne skojarzenia z na wpół amatorskim filmem nakręconym zwykłym kompaktem, jednak w klimacie pustego od lat domu studenckiego sprawdza się nieźle. Bardziej spostrzegawczy ludzi doczepić by się mogli momentami niekonsekwentnego i nie w pełni udanego kadrowania (czasem czubek głowy bohatera zajmuje samo centrum ekranu, czasem wystaje ponad ekran, ale tylko na moment), ale i takie zabiegi niejednokrotnie przyjmowały się w kinie (patrz filmy Alejandro G. Innaritu czy Harmony Korine'a), więc można na nie przymknąć oko.

Historia ubarwiona jest na pewno - z punktu widzenia widza przed domowym ekranem, jednak gdyby wczuć się w rolę któregokolwiek z bohaterów, wpływ diabła i jego fantastycznych sił można uznać za zupełnie racjonalny. Gandalf Szary nieco przeszarżował więc ze swoją refleksją o dobrych historiach, bo niewątpliwie dla każdego z bohaterów historia "Edenu" okazała się wyjątkowo fascynująca, a jednak rzeczywistość wykazała, że nie było w niej nawet krztyny podkolorowywania. To podkolorowanie przydałoby się niewątpliwie grze aktorów. Może to sprawiłoby, że o "Credo" słyszelibyśmy zdecydowanie częściej.

Screeny

HO, CREDO HO, CREDO HO, CREDO HO, CREDO HO, CREDO HO, CREDO HO, CREDO HO, CREDO

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kreacje bohaterów - ciekawe charaktery
+ kolorystyka zdjęć
+ tło dźwiękowe
+ nietypowe zakończenie

Minusy:

- schematyczność akcji
- średnia gra aktorska

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -