Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:THE SWEET HAND OF THE WHITE ROSE

THE SWEET HAND OF THE WHITE ROSE

Słodka dłoń białej róży

ocena:5
Rok prod.:2010
Reżyser:Davide Melini
Kraj prod.:Hiszpania
Obsada:Carlos Bachos, Natasha Machuca, Leoricia Sabán
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

O Dawidzie Mielinim wspominałem już szerzej przy okazji innej krótkometrażówki - „The Puzzle”. Omawiany tytuł jest wprawdzie trzy razy dłuższy, ale to wciąż ten sam typ kina. Sprawnie zrealizowany, prosty w odbiorze krótki horror. Tym razem jednak z dużą dozą dramatu i... reklamy.

Pierwszym bohaterem, którego poznajemy jest Mark. Spotykamy go na imprezie w barze, gdzie szuka go jego dziewczyna, Mary. Z ich rozmowy wynika, że w związku nie układa się za dobrze, a ponadto facet ma słabość do alkoholu. Następnego dnia mężczyzna rzuca wszystko i pędzi na złamanie karku samochodem, starając się zignorować dzwoniący ciągle telefon. Gdy decyduje się go odebrać, dochodzi do tragedii.

Historyjka opowiedziana przez Meliniego jest w zasadzie banalna. Nie bez powodu użyłem na początku porównania do reklamy. Całość składa się bowiem z kilku części. Pierwsza to impreza w barze. Dziewczyny tańczą na stole, inna śpiewa rockową piosenkę, widać twórcy muzyki chcieli się pokazać. Film zrealizowano w języku angielskim i, niestety, od razu widać, że nie jest to mowa ojczysta aktorów, szczególnie irytująco i sztucznie wypada to w przypadku Leoricii Sabán. Dalej jest już ciekawiej. Mark z offu opowiada ciąg dalszy historii, my zaś obserwujemy jak wjeżdża na most i zostaje nam zasugerowany dramatyczny przebieg zdarzeń. W tym momencie akcja pokazuje nam młodą dziewczynę bawiącą się w parku (Natasha Machuca) i głos narratora zostaje przekazany w jej ręce. Gdy opowiada, że mama zadzwoniła do niej i wezwała ją do domu, a ta wsiada na rower, wiemy już jaki będzie finał. I rzeczywiście, dziewczynka jedzie na ten sam most co Mark. Historia jak najbardziej mieszcząca się w konwencji dramatu.

Horror pojawia się dopiero w następnej części. Oto Mark włamuje się do kaplicy by móc pomodlić się za pamięć dziewczynki. I tu pojawia się seria zjawisk nadprzyrodzonych, które choć nakręcone bardzo sprawnie, ciekawie budują klimat, który jednak rozbija muzyka. Dziewczynka-upiór, najpierw nęka Marka, potem zdradza mu sekret, który zmienia jego życie. Dosłownie.

Finał autentycznie mnie rozczarował. Nigdy nie zdradzam o filmie tak wiele jak tutaj, ale tym razem zawód był tak sromotny, że narzekać będę jeszcze ze trzy dni. Melini świetnie operuje kamerą, zdjęcia budują znakomity klimat, świetnie (i bardzo subtelnie) została przedstawiona scena wypadku. Po co więc pod koniec filmu pokazać ją dokładnie? Czy jest ktoś, kto nie domyślił się, że Mark zabił dziewczynkę? Wreszcie sam koniec, gdzie oboje narratorów idąc za ręce klepie morał wart akcji „Bezpieczna droga do szkoły” burzy wszystko. A jeśli coś jeszcze zostało, to na deser pojawia się napis przypominający o tym, że wiele osób ginie na drogach. No, litości!

Gdyby skrócić film o zbędny początek i nadmiernie rozbudowany i zmoralizowany finał, byłoby bardzo dobrze. Od strony realizacyjnej, poza muzyką i Leoricią Sabán jest naprawdę świetnie. Ale w końcu to horror czy spot reklamowy? Na pierwsze zbyt irytujący, na drugie za długi.

Screeny

HO, THE SWEET HAND OF THE WHITE ROSE HO, THE SWEET HAND OF THE WHITE ROSE HO, THE SWEET HAND OF THE WHITE ROSE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ realizacja

+ pomysł

+ sceny na cmentarzu

Minusy:

- nadmiernie moralizatorski

- brak wiary w inteligencję widza

- to horror czy reklama?

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -