Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:REYKJAVIK WHALE WATCHING MASSACRE

REYKJAVIK WHALE WATCHING MASSACRE

Reykjavik Whale Watching Massacre

ocena:5
Rok prod.:2009
Reżyser:Júlíus Kemp
Kraj prod.:Islandia
Obsada:Gunnar Hansen, Pihla Viitala, Nae (Yûki Nae), Terence Anderson, Halldóra Geirharðsdóttir
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:3
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Właściwie już tytuł pochodzącego z Islandii filmu, „Reykjavik Whale Watching Massacre”, nie pozostawia miejsca na domysły, z jakim obrazem będziemy mieli do czynienia. Dla utwierdzenia się w naszych domysłach możemy jeszcze sięgnąć do filmowego portfolio Gunnara Hansena, aktora grającego jedną z ról w filmie Júlíusa Kempa. Otóż 36 lat temu wspomniany przez mnie aktor zagrał rolę Leatherface’a w kultowej obecnie produkcji Tobe Hoopera „The Texas Chain Saw Massacre”. Zamiast więc historii o Odynie i Thorze uganiających się za Fenrirem, mamy kolejną opowiastkę traktującą o wyczynach rodziny kanibali mającej trudności z zaadaptowaniem się we współczesnym społeczeństwie.

Pewnego dnia grupa turystów pochodząca z różnych stron świata, m.in. z Japonii, Niemiec, Francji i USA postanawia wypłynąć w rejs, by popatrzeć na ostatnie żyjące na wolności wieloryby. Na morzu jednak dochodzi do tragedii – kapitan kutra wycieczkowego zostaje ranny, zaś jego pomocnik wsiada w szalupę i odpływa w siną dal. Naszych bohaterów z uszkodzonego statku zabiera na swój - wielką krypę służącą do poławiania wielorybów - podający się za rybaka mężczyzna. Jak nietrudno się domyślić, dla spragnionych kontaktu z naturą turystów ogromna łajba, będąca w przeszłości miejscem kaźni setek wielorybów, również dla nich stanie się przedsionkiem piekła.

Akcja filmu Kempa jest do bólu przewidywalna. Najpierw bowiem w różnych sytuacjach poznajemy naszych bohaterów, by później patrzeć, jak przez troje rzeźników – matkę i dwóch synów – są oni zabijani i patroszeni. Jednak nie historia w tym obrazie jest najważniejsza, a sceny mordów oraz igranie z konwencją, jaką posłużyli się twórcy filmów. Siłą rzeczy więc „Reykjavik Whale Watching Massacre” nie jest obrazem dla mas, lecz filmem zdecydowanie niszowym, którego smaczki mają docenić znawcy oraz miłośnicy konwencji. Ale czy produkcja Kempa jest na tyle intrygującą, by usiąść i zacząć wychwytywać z niej smaczki zaczerpnięte z innych znanych horrorów? Śmiem stwierdzić, iż „islandzka masakra harpunem wielorybniczym” jest tak przeciętnym filmem, iż nic nie stałoby się, gdyby ktoś w swoich filmowych wędrówkach ominąłby go.

Jeśli chodzi o przemoc, gwałty oraz spływające posoką i wnętrznościami sceny islandzka produkcja nie ma do zaoferowania nic nowego. I to wcale nie dlatego, iż wspomnianych wyżej elementów „Reykjavik Whale Watching Massacre” zawiera mało lub są one mizernie wykonane. Rzecz w tym, iż aby widz przejął się jakimkolwiek gwałtem zadawanym tej czy innej postaci najpierw musi być ona nakreślona na tyle wiarygodnie, by móc przejąć się jej losami. A jeśli ktokolwiek pałętający się po ekranie powołany został do filmowego życia tylko i wyłącznie w charakterze padliny, trudno więc dopatrywać się finezji w szlachtowaniu kogoś, na kogo i tak patrzy się jak na filet.

A gra z konwencją? Już sam tytuł oraz zatrudnienie Gunnara Hansena wskazuje, iż będziemy mieli do czynienia z nawiązaniem, a poniekąd i hołdem, do słynnego i kultowego dzisiaj dzieła Tobe Hoopera „The Texas Chain Saw Massacre”. Również konstrukcja fabularna islandzkiej produkcji podobna jest do tej z „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”. Grupa niczego nieświadomych turystów zostaje uprowadzona na obrzeża cywilizacji (u Islandczyków na rozpadający się statek wielorybniczy), gdzie rodzina zdegenerowanych kanibali/psychopatów/sekciarzy urządzi sobie ich kosztem seans zatytułowany „Ręka, noga, mózg na ścianie”. Przybysze zapędzeni w kozi róg i pozbawieni pomocy z zewnątrz będą musieli sami poradzić sobie ze śliniącymi się zwyrodnialcami. Oprócz tego film Kempa upstrzony jest kilkoma seksistowskimi żartami, licznymi drwinami z ekologów oraz niewybrednymi kpinami z współczesnej political correctness. Co ważne, islandzcy filmowcy zrezygnowali z klarownego podziału na bohaterów pozytywnych i negatywnych. Z jednej strony to dobrze, bo widać, iż odrobili pracę domową ze sposobu przedstawiania bohaterów we współczesnym horrorze. Z drugiej jednak kreowanie zdeklarowanego homosia na największego gieroja, zaś pozbawioną skrupułów zimną sukę na jedyną, która doskonale radzi sobie z uzbrojonymi psychopatami ani nie przysporzy twórcom miana nowatorów, ani też nie wzbudzi większych emocji wśród widzów.

Takie filmy jak norweskie „Cold Prey”, „Rovdyr”, „Villmark”, „Skjult” czy fińsko-czeska „Sauna” uwypuklały piękno, specyfikę i oryginalność skandynawskiej przyrody. Dzięki dłuższym ujęciom i przemyślanym sekwencjom mogliśmy podziwiać jej dzikość i tajemniczość. Co więcej, w powyższych produkcjach nie odgrywała ona roli ozdobnika, lecz stanowiła bardzo ważny elementem świata przedstawionego, który w niektórych momentach decydował o być albo nie być bohaterów. Miałem nadzieję, że z podobną sytuacją będę miał w islandzkim „Reykjavik Whale Watching Massacre”. Wszak Islandia słynie może nie z efektownych krajobrazów, ale dla wielu turystów jest to niezwykle urokliwy zakątek świata. Niestety, akcja filmu Kempa mogłaby dziać się w dowolnym mieście położonym przy jakiejś zatoce, np. w Gdańsku. Myślę, że kluczową rolę odegrał w tej materii czynnik koniunkturalizmu – jeżeli sprzedał się „Hostel”, film, którego akcja działa się na Słowacji (a czy miało to jakieś znaczenie?), to dlaczego nie zgarnąć kilku dolców ma obraz rozgrywający się u wybrzeży Islandii (nawet jeśli może to być dowolne wybrzeże na świecie)?

„Reykjavik Whale Watching Massacre” to bardzo przeciętny film. Polecam tylko i wyłącznie zagorzałym fanom slasherów.

Screeny

HO, REYKJAVIK WHALE WATCHING MASSACRE HO, REYKJAVIK WHALE WATCHING MASSACRE HO, REYKJAVIK WHALE WATCHING MASSACRE HO, REYKJAVIK WHALE WATCHING MASSACRE HO, REYKJAVIK WHALE WATCHING MASSACRE HO, REYKJAVIK WHALE WATCHING MASSACRE HO, REYKJAVIK WHALE WATCHING MASSACRE HO, REYKJAVIK WHALE WATCHING MASSACRE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ogląda się bez większego bólu
+ pomysł osadzenia akcji na morzu
+ szybki i bez większych przestojów
+ kilka krwawych scen
+ zabawa z konwencją

Minusy:

- to już wszystko było
- akcja bardzo przewidywalna
- żadnego naprawdę ciekawego bohatera
- ani nie straszy, ani nie bawi
- równie dobrze akcja filmu zamiast na islandzkich wodach mogłaby dziać się w Zatoce Gdańskiej

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -