Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CHERRY TREE LANE

CHERRY TREE LANE

Cherry Tree Lane

ocena:8
Rok prod.:2010
Reżyser:Paul Andrew Williams
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Rachael Blake, Jennie Jacques, Tom Butcher, Tom Kane, Sonny Muslim, Ashley Chin
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Jeszcze do niedawna najliczniej reprezentowanymi szwarccharakterami w kinie grozy były mniej lub bardziej materialne istoty nadnaturalnej proweniencji. Wyobraźnię miłośników horrorów zaprzątały duchy, demony, wampiry, wilkołaki, krwiożercze monstra z kosmosu, wreszcie łaknące ludzkiego mięsa zombie. W ostatnich latach sytuacja, delikatnie rzecz ujmując, uległa pewnemu przewartościowaniu. Do zacnego grona nawiedzających sale kinowe bestii dołączyła kolejna, kto wie, czy nie najgorsza z nich wszystkich, mianowicie człowiek. To on w ostatnich czasach stał się tym, który w okrucieństwie przelicytował całe wymienione przeze mnie wyżej towarzystwo. Chyba nikt, kto liznął trochę historii i w miarę uważnie ogląda serwisy informacyjne, nie dziwi się, dlaczego coraz więcej filmów spod znaku krwawej makabry przypomina świat widziany za oknem. Ten, przedstawiony przez Paula Andrew Williamsa („The Cottage”, „London to Brighton”), w „Cherry Tree Lane”, również nie różni się od rzeczywistości na co dzień doświadczanej przez miliony ludzi. Dlaczego jednak paraliżuje i przeraża bardziej, niż niejedna wizja piekła przedstawiana nam przez pisarzy czy filmowców?

Już pierwsza, na pozór niewinna, scena filmu Paula Andrew Williamsa zapowiada, iż będziemy mieli do czynienia z przerażającą historią. Bardzo wolno bowiem kamera zbliża się do zamkniętych drzwi jakiegoś domu. W pewnym momencie zatrzymuje się, byśmy przez kilka chwil mogli przyjrzeć się miejscu, w ścianach którego za czas jakiś wydarzy się piekło. Zaraz potem przenosimy się do jadalni tegoż mieszkania, w którym późny obiad spożywa pewne małżeństwo. Po ich co prawda zdawkowej, ale naszpikowanej złymi emocjami rozmowie szybko orientujemy się, iż w przeszłości ich związek przechodził kryzys. Oboje czekają na powrót syna z popołudniowego treningu. Jednak jako pierwsza próg ich mieszkania przekracza grupa nieznanych bohaterom młodych zwyrodnialców.

„Cherry Tree Lane” to nie pierwszy film, w którym mamy do czynienia z mającymi po kilkanaście lat oprawcami. Wcześniej bowiem oglądać mogliśmy takie obrazy jak „Eden Lake”, „Ils”, „The Children” czy „The Strangers”. Zwłaszcza ten pierwszy był wyraźnym głosem w dyskusji o niewyobrażalnym wręcz wzroście agresji wśród młodych ludzi, którzy dopiero co przestali być dziećmi. W podobnym tonie utrzymany jest film Paula Andrew Williamsa. Pozornie „Cherry Tree Lane” jest tylko historią napaści kilkorga młodych ludzi na jedną z londyńskich rodzin. W całej okazałości obserwujemy przemoc stosowaną wobec dwojga ludzi – znęcanie się psychiczne, fizyczne, napaść na tle seksualnym, wreszcie usiłowanie morderstwa. Później z jeszcze większym przejęciem obserwujemy reakcję unieruchomionego mężczyzny na krzyki gwałconej żony, później na tortury zadawane jego dziecku.

Ale wbrew pozorom ten film nie jest tylko opowieścią o brutalnym najściu na Bogu ducha winną brytyjską rodzinę. Jego sedno tkwi na pokazaniu tego, do jakich czynów zdolni są bardzo młodzi ludzie wychowani przez charakterystyczną dla zachodniego kręgu kulturowego liberalną postawę wobec najróżniejszych zjawisk zachodzących we współczesnej Europie. Kluczową bowiem kwestią jest narodowość napastników. Dwóch z nich to potomkowie muzułmańskich imigrantów, dla których asymilacja z brytyjską społecznością ograniczyła się do korzystania z pomocy opieki społecznej. Nic więc dziwnego, iż nie mając żadnego wykształcenia, zarabiają na godne, w ich mniemaniu, życie działalnością kryminalną. Do końca nie zostajemy przez twórców wtajemniczeni w genezę całego zajścia. Wiemy tylko, iż Sebastian, syn przedstawionego na początku filmu małżeństwa, uwikłany w jakieś nieczyste interesy z napastnikami, z jakiegoś powodu zaczął współpracować z policją.

Niezwykle istotną kwestią w obrazie Paula Andrew Williamsa jest reakcja filmowych oprawców na status majątkowy i społeczny ich ofiar. W ich słowach i gestach nieustannie przebija fascynacja i pogarda. Wynikiem tej ostatniej jest przemoc. Ona bowiem ma zagłuszyć nie pogardę wobec dostatnio urządzonych bohaterów, lecz frustrację wynikającą z tego, iż oni z różnych względów do niczego tak naprawdę do dojdą. Przez zdecydowaną większość brytyjskiego społeczeństwa zawsze będą postrzegani jako rzezimieszki, których miejscem są więzienia, areszty czy inne miejsca odosobnienia. I istota „Cherry Tree Lane” tkwi właśnie w tym paradoksie – pewna część imigrantów przybywa do Europy reprezentując tylko i wyłącznie roszczeniową postawę. Ich dzieci najzwyczajniej w świecie zazdroszcząc luksusu, w jakim żyją europejscy rówieśnicy, zaczynają kraść, by mieć to samo, co one. Budzi to sprzeciw zdecydowanej większości społeczności danego kraju, wskutek czego rodzi się nieufność i marginalizowanie wielu grup imigrantów. Koło zamyka się w chwili, kiedy wyrzucani poza nawias społeczeństwa „obcy” łączą się w mniejsze lub większe grupy i zaczynają prosperować tylko i włącznie poza granicami określanymi przez prawo.

Siłą omawianej przez mnie brytyjskiej produkcji jest jej równowaga między warstwą znaczeniową, a użytą do jej przekazania formą. Na szczęście twórcy nie poświęcili pierwszej kwestii na ołtarzu drugiej. W opowiedzeniu tego, o czym pisałem szeroko wyżej, reżyser posłużył się konwencją mrocznego i pełnego przemocy thrillera. By zwiększyć wrażenie bezsilności oraz zintensyfikować cierpienia dwojga głównych bohaterów osadził całą akcję filmu w domu. Zabieg ten ma również znaczenie symboliczne. Nie można zapomnieć, iż dom jest symbolem bezpieczeństwa, specjalną sferą dla wielu mającą wręcz charakter intymny. Jej naruszenie oznacza więc nie tylko najście, a co za tym idzie odebranie istocie ludzkiej prawa do spokoju, lecz także pewien rodzaj gwałtu, jaki zadany zostaje na bardzo silnej potrzebie wewnętrznej równowagi. Twórcy „Cherry Tree Lane” bardzo umiejętnie grają na naszych emocjach nie tylko stosując chwyty podpatrzone w wielu horrorach czy thrillerach (efekt suspensu, dynamiczny montaż, zbliżenia pokazujące twarze śmiertelnie przerażonych bohaterów, gradacja napięcia), lecz także kreując wiarygodne wydarzenia oraz mieszczące się w granicach logiki zachowania bohaterów. W pewnym sensie bowiem Paul Andrew Williams chciał dobitnie przekazać wszystkim oglądającym jego film, iż historia opowiedziana w „Cherry Tree Lane” może przytrafić się każdemu z nas. Może nie identyczna, ale równie traumatyczna. Jeśli ktoś nie wierzy, wystarczy wczytać się w artykuły prasowe, by dojść do wniosku, że tego typu wydarzenia dzieją się wszędzie tam, gdzie człowiek zapomina, jak ważną rolę w społeczeństwie odgrywa oparta na fundamencie odpowiedzialności i miłości rodzina.

Screeny

HO, CHERRY TREE LANE HO, CHERRY TREE LANE HO, CHERRY TREE LANE HO, CHERRY TREE LANE HO, CHERRY TREE LANE HO, CHERRY TREE LANE HO, CHERRY TREE LANE HO, CHERRY TREE LANE HO, CHERRY TREE LANE HO, CHERRY TREE LANE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ interesująca i emocjonująca historia
+ pomysł na osadzenie akcji wyłącznie w czterech ścianach mieszkania
+ bardzo sprawa realizacja
+ dobre aktorstwo, a co za tym idzie, wiarygodne postacie
+ skłania do refleksji
+ kilka ciekawych spostrzeżeń na temat zmian zachodzących we współczesnej Europie
+ nienachalna brutalność

Minusy:

- dla niektórych minusem może być niejednoznaczność gatunkowa

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -