Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:REQUIEM (Requiem)

REQUIEM (Requiem)

Requiem

ocena:7
Rok prod.:2006
Reżyser:Hans-Christian Schmid
Kraj prod.:Niemcy
Obsada:Sandra Hüller, Nicholas Reinke, Anna Blomeier, Imogen Kogge, Burghart Klaußner, Walter Schmidinger, Jens Harzer
Autor recenzji:Radosław Mazurek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

W 1976 roku opinią publiczną wstrząsnęła wiadomość o śmierci młodej Niemki Anneliese Michel. Za powód śmierci oficjalnie uznano wygłodzenie, choć pojawiały się też inne teorie. Winą obarczono rodziców, którzy wiedząc o poważnych zaburzeniach odżywiania córki nie wezwali lekarza, oraz księży, którzy odprawiali przy niej egzorcyzmy. Byli bowiem przekonani, że dziewczyna została opanowana przez demony.

W oparciu o te wydarzenia powstały dwa filmy fabularne oraz dokument zrealizowany przez Telewizję Polską. „Egzorcyzmy Emily Rose” w reżyserii Scotta Derricksona, to średnio udane połączenie dramatu sądowego z horrorem. Film skłania się ku hipotezie, że dziewczyna rzeczywiście została opanowana przez siły ciemności i, jak na film amerykański przystało, ma być przede wszystkim rozrywką a nie zmuszać widza do głębszej refleksji nad, tym co zobaczył. Inaczej jest w przypadku „Requiem” Hansa-Christiana Schmida, który nie udziela bezpośrednio odpowiedzi na dręczące widza pytanie, co właściwie dolegało dziewczynie, lecz pozwala przyjrzeć się życiu Michaeli (bo tak nazywa się tu główna bohaterka) z bliska, stawiając ją w centrum uwagi.

Akcja filmu rozpoczyna się w momencie, kiedy dziewczyna powiadamia rodziców, że wybiera się na upragnione studia pedagogiczne. Decyzja ta nie spotyka się z ich zrozumieniem, szczególnie matki, która obawia się o zdrowie córki. U Michaeli zdiagnozowano bowiem epilepsję, a leki, które bierze, mimo iż pomagają, nie dają całkowitej gwarancji, na całkowite pozbycie się ataków choroby. Z pomocą ojca wszystko układa się jednak po myśli dziewczyny. Przeprowadza się do Tybingi, gdzie rozpoczyna studia, spotyka Hannę - koleżankę ze szkolnych lat, z którą się zaprzyjaźnia, oraz Stefana, którego wkrótce zaczyna darzyć uczuciem. Poznaje smak nowego studenckiego życia, jakże innego od tego, jakie wiodła do tej pory. Szczęście nie trwa jednak długo. Najpierw podczas pielgrzymki ojciec znajduje ją, gdy nieprzytomna leży na podłodze, następnie świadkiem podobnej sytuacji jest jej przyjaciółka. Michaela jest zrozpaczona. Kolejne wizyty u lekarzy nie dają rezultatu – nie potrafią stwierdzić co jej dolega i przepisują coraz to nowe leki. Dziewczyna zwierza się księdzu, że zdradza objawy opętania – widzi twarze demonów, które ją prześladują, nie może dotknąć różańca. Ten nie daje jednak wiary jej słowom. Stan Michaeli pogarsza się – przestaje brać leki, które nie pomagają, ma trudności z nauką. Ojciec Borchert stawia teorię – dziewczyna jest opętana przez demony i aby jej pomóc należy odprawić egzorcyzmy. Zaniepokojony pogarszającym się stanem dziewczyny Stefan odwozi ją do domu.

„Requiem” nie jest próbą wiernego odtworzenia losów Anneliese Michel. Skupia się głównie na postaci Michaeli Klingler, jej relacjach z rodziną, przyjaciółką, chłopakiem. Obserwujemy jej przemianę po wyjeździe na studia. Dziewczyna ożywia się nie tylko dlatego, że uwolniła się małomiasteczkowej rzeczywistości i nadopiekuńczej rodziny, lecz również z powodu kierunku studiów o których zawsze marzyła, a który wybrała z chęci pomagania innym. Daje temu wyraz podczas pierwszej sceny tańca, kiedy przy dźwiękach „Anthem” zespołu Deep Purple na jej twarzy maluje się szczery uśmiech – odbicie szczęścia, wynikającego z wolności i możliwości jakie się przed nią otwierają. Zdiagnozowanej przez lekarzy epilepsji Michaela nie traktuje jak choroby, tym bardziej, że atakom towarzyszą zdarzenia, o których nikomu nie mówi. Widzi przecież twarze i słyszy głosy, od których nie może się uwolnić. Pomocy nie uzyskuje w modlitwie, która nie przynosi ukojenia, ani w rozmowie z pastorem, który ze złością reaguje na jej zwierzenia i nie potrafi wykazać się zrozumieniem. Bóg i diabeł to dla niego tylko symbole, nie istoty nadprzyrodzone. Zupełnie inną, bardziej otwartą, postawę prezentuje młody ojciec Borchert. Słucha, wspomaga modlitwą, a gdy to nie pomaga, przejmuje inicjatywę starając się przekonać rodzinę, że dziewczyna została opętana i niezbędne będzie przeprowadzenie egzorcyzmów. To zderzenie poglądów obu księży dotyczących samej wiary zostało w filmie Hansa-Christiana Schmida jedynie zasygnalizowane i pokazane w sposób uproszczony. W końcu obaj zgodnie klękają odprawiając egzorcyzm.

W bardzo subtelny i przemyślany sposób pokazano chorobę lub, jak kto woli, opętanie Michaeli. W świetle ukazanych w filmie zdarzeń każda opcja wydaje się wiarygodna. Tylko od nas zależy, w którą wersję uwierzymy. Tak naprawdę nie to jest istotne. Istotny jest tu człowiek, jego cierpienie i droga do zrozumienia tego cierpienia. Michaela, wywodząca się z bardzo religijnej rodziny, początkowo znajduje ukojenie w modlitwie. Z czasem jednak przestaje być zdolna do jakiejkolwiek aktywności religijnej – krzyża i różańca nie może dotknąć, w kościele nie potrafi wytrzymać, nerwowo reaguje na modlitwę. Przemianę, jaka zaszła w bohaterce, bardzo dobrze ukazują sceny tańca – pierwszy to taniec radości i wolności, drugi (już z okresu nasilenia objawów) – energiczny, kompulsywny, szaleńczy to manifestacja lęków, które tą wolność zabijają. Nie przestaje wierzyć, wciąż za wzór stawia sobie św. Katarzynę – męczennicę, ogarniają ją jednak wątpliwości, ponieważ nie rozumie czemu Bóg, któremu była oddana, doświadcza ją w tak okrutny sposób i nie pozwala być szczęśliwą. W momencie kiedy Michaela zaakceptowała swój los, uzyskała spokój ducha, czego wizualnym odzwierciedleniem jest ostatnia scena filmu (z wolno pełznącymi po niebie chmurami) oraz ostatnie ujęcie ukazujące twarz dziewczyny. Podczas tego ujęcia ponownie słychać „Anthem”, utwór symbolizujący nieskrępowaną wolność bohaterki.

Akcja „Requiem” kończy się w momencie, w który cierpienia Anneliese na dobrą sprawę się zaczynały. Pogłębiające się szaleństwo Michaeli skutkuje podjęciem decyzji o odprawieniu egzorcyzmów. W filmie pokazano nam tylko jeden, z oddali, oczyma Stefana, który nie przyłącza się do modlitwy, nie wierząc w sens odprawianego obrzędu. Wiadomo jednak, że w rzeczywistości przeprowadzono 67 egzorcyzmów. Schmid pokazuje nam więc bardzo złagodzoną wersję wydarzeń, jakie miały miejsce w latach siedemdziesiątych. Jeśli bowiem wierzyć relacjom świadków, w przypływie szaleństwa Anneliese drapała i gryzła ściany (straciła przez to parę zębów), piła swój własny mocz, tarzała się nago w żwirze, gryzła ludzi, zjadała pająki, żuła węgiel. Jest to tym bardziej szokujące, gdy zestawimy ze sobą fotografię zdrowej, pięknej i uśmiechniętej dziewczyny ze zdjęciem przerażająco wychudzonej i poranionej, jakie zrobiono jej tuż przed śmiercią. Całkiem naturalne w tym przypadku wydaje się pytanie o to, co spowodowało tak drastyczną przemianę i doprowadziło do śmierci Anneliese. Pytanie to, w tak naturalny sposób w „Requiem”, już się nie pojawia. Pomijając drastyczny okres egzorcyzmów przeprowadzonych na dziewczynie, uniknięto również pytań o to, kto ponosi odpowiedzialność za jej śmierć. Wydaje się więc, że historia napisana przez życie miała znacznie więcej dramatyzmu do zaoferowania, niż ta opowiedziana w filmie Schmida. Dlatego można odczuć lekki niedosyt.

Trudno nie odnieść wrażenia, że film ten nie mógłby powstać bez odtwarzającej główną rolę Sandry Hüller. Stworzyła ona wyśmienitą kreację prezentując szeroką paletą emocji, od radości przez zwątpienie, szaleństwo, rozczarowanie, żal, smutek, w sposób bardzo sugestywny i wiarygodny. Kradnie przy tym niemalże cały film, koncentrując na sobie uwagę widza. Za swoją rolę zgarnęła szereg nagród, w tym Srebrnego Niedźwiedzia na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie. W przygnębiający nastrój wprowadzają zdjęcia polskiego operatora Bogumiła Godfrejówa. Ubogie w kolory, ascetyczne, dobrze ilustrują lata siedemdziesiąte oraz stan emocjonalny bohaterki.

Co ciekawe akcja filmu ma miejsce w okresie, kiedy na ekranach kin pojawił się „Egzorcysta” Williama Friedkina. Ci bardziej spostrzegawczy widzowie, wypatrzą w scenie, w której Michaela ogląda stojące na witrynie sklepowej kozaki, plakat z tego filmu. Czy jest to tylko dbanie o realia tego okresu, czy może oko puszczone w stronę kinomana? A może jest to subtelnie przemycona odpowiedź reżysera, mówiąca, że opętania, tak naprawdę, zdarzają się tylko w filmach.

Screeny

HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem) HO, REQUIEM (Requiem)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kreacja Sandry Hüller
+ pozostawienie widzowi dowolności interpretacji odnośnie przyczyny i natury szaleństwa Michaeli
+ wizualnie przygnębiający, co bardzo dobrze współgra z opowiadaną historią

Minusy:

- niedosyt związany z niewykorzystaniem potencjału tkwiącego w historii Anneliese

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -