Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:RETURN TO CABIN BY THE LAKE

RETURN TO CABIN BY THE LAKE

Powrót do domku nad jeziorem

ocena:4
Rok prod.:2001
Reżyser:Po-Chih Leong
Kraj prod.:USA
Obsada: Judd Nelson, Brian Krause, Dahlia Salem, Claudette Mink
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:5
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Niektórzy mordercy wykazują niespożyte wręcz pokłady energii, powracając w kolejnych odsłonach rozmaitych filmów równie niezawodnie jak bumerangi. W „Powrocie do domku nad jeziorem” również zetkniemy się z bezwzględnym oprawcą, który wyłonił się nagle spośród mroków niepamięci, by dręczyć kolejne pokolenia niezbyt inteligentnych ofiar. Trudno w sumie dziwić się jego frustracji, skoro otaczają go same politowania godne charaktery.

W morzu wielkich produkcji, ociekających efektami hollywoodzkich hitów, promowanych krzykliwymi plakatami i migoczącą reklamową papką w telewizji, czasami pływa sobie cicho, niezauważenie ciekawy, wart obejrzenia film. Osobiście lubię, kiedy jakaś produkcja bez żadnego ostrzeżenia okazuje się przyzwoitą, dobrze opowiedzianą historią, w której górę biorą nie efekty specjalne, ale autorska wizja i pomysł. Żeby jednak nie odpływać zbyt daleko w krainę marzeń, przejdźmy do bolesnych faktów: „Powrót do domku nad jeziorem” (tytuł tłumaczony też jako „Powrót do kryjówki nad jeziorem”, co jednak wydaje się znacznie mniej trafne) takim właśnie nieoszlifowanym diamentem NIE jest.

Pierwsza część, „Cabin by the Lake”, przepadła jak kamień w wodę. Nie pamiętam, żebym ją kiedykolwiek oglądał, zaś średnia ocen w Internecie (swoją drogą dotarcie do jakichkolwiek recenzji owego filmu, nawet w języku angielskim, wcale nie jest tak łatwe, jakby się mogłoby wydawać) oscyluje w granicach 4 punktów na dziesięć, co pozwala się domyślać, iż dzieło owo poziomem nie odbiega od swojej kontynuacji. Nie będę nawet próbował dociekać, kto i z jakiego powodu zdecydował się nakręcić część drugą, powiem tylko, że jest to film przeciętny i nieciekawy.

Historia traktuje o równie szalonym, co sfrustrowanym scenarzyście filmowym, nazwiskiem Stanley Caldwell (Judd Nelson), który dla zrealizowania swego wymarzonego dzieła gotów jest podjąć się wszystkich możliwych środków. Dla ekipy kręcącej film oznacza to w praktyce serię mało wyrafinowanych morderstw, głównie różnych wariacji na temat utonięcia z kulą przywiązaną do nogi. Żeby było jeszcze ciekawiej, nikt Caldwella nie poznaje, gdyż od pewnego czasu jest on niesłusznie uważany za zmarłego.

Wbrew wszystkiemu – pomimo całej atmosfery kiczu i słabej oprawy typowej dla filmów klasy B – „Powrót do domku nad jeziorem” daje się obejrzeć. Jest naiwny, jest głupawy, część obsady to kompletna amatorszczyzna, a jednak... da się przeżyć. To w zasadzie koniec pozytywów: jeżeli tyle Wam wystarcza, a w dodatku jesteście miłośnikami niewymagającego, odprężającego kina, często wątpliwych lotów, możecie poświęcić te półtorej godziny życia na obejrzenie powyższego tworu i nie stanie się Wam większa krzywda.

W każdym innym przypadku oglądanie „Powrotu...” to męka i katorga. Film najwyraźniej aspiruje do miana połączenia horroru z czarną komedią. Jak na horror, grozy jest tu tyle, co nic – większość scen śmieszy swą przewidywalnością, napięcia w ogóle brak, zaś losy głównych bohaterów interesują nas mniej więcej tyle, co zeszłoroczny śnieg (przepraszam za ten utarty do bólu frazes, ale nie mogłem się powstrzymać). Jak na czarną komedię... Hm, nie przypominam sobie, bym w trakcie seansu choć raz się uśmiechnął. Humor nie jest nawet szczególnie prymitywny: po prostu nie zawsze wiadomo, który fragment miał być w założeniu śmieszny, a który poważny.

Aktorstwo, reżyseria, montaż – wszystko to prezentuje się w porywach średnio, często zaś aż rażąco kiepsko. Nie ma co zużywać klawiatury, próbując szczegółowo komentować każdy element z osobna. Pod względem wykonania film niewątpliwie utrzymuje wyrównany poziom, co bynajmniej nie jest w tym przypadku zaletą, gdyż wszystkie składowe są zwyczajnie niedopracowane i słabe. Najlepiej bronią się praca kamery oraz od biedy gra aktorska Judda Nelsona. Zarówno wykonawcy pozostałych ról, jak i autorzy muzyki, scenariusza bądź efektów specjalnych, sprawili się co najwyżej znośnie.

Na koniec krótka refleksja: jakkolwiek „Powrót do domku nad jeziorem” to film nie najwyższych lotów, niewątpliwie pośród innych produkcji klasy B (takich, jakie często są wyświetlane na kanale Polsat lub sprzedawane za bezcen na DVD w każdym supermarkecie) wyróżnia się in plus. Może to niewielka pociecha, ale wciąż jeszcze istnieje całe morze filmów o wiele głupszych, gorzej nakręconych, bardziej irytujących czy też niezamierzenie komicznych. Na tym tle „Powrót do domku nad jeziorem” to PRAWIE dzieło sztuki.

Screeny

HO, RETURN TO CABIN BY THE LAKE HO, RETURN TO CABIN BY THE LAKE HO, RETURN TO CABIN BY THE LAKE HO, RETURN TO CABIN BY THE LAKE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niewymagający myślenia czy zaangażowania
+ relaksujący, jeśli nie oczekujemy zbyt wiele
+ krótki

Minusy:

- kiepsko zrealizowany
- pozbawiony emocji
- nudnawy
- właściwie trudno znaleźć dobry powód, by go obejrzeć

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -