Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:REINCARNATION a.k.a Rinne

REINCARNATION a.k.a Rinne

Reinkarnacja

ocena:6
Rok prod.:2005
Reżyser:Takashi Shimizu
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Yûka , Karina , Kippei Shiina , Tetta Sugimoto , Shun Oguri , Marika Matsumoto, ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:7.3
Głosów:10
Inne oceny redakcji:

Reinkarnacja (również: metempsychoza, transmigracja) - to pogląd, wg którego dusza po śmierci może wcielić się w nowy byt fizyczny. Np. dusza jednego człowieka może przejść w ciało nowonarodzonego dziecka lub nawet zwierzęcia. Samo słowo reinkarnacja jest zestawieniem dwóch członów: "inkarnacja" (wcielenie) i przedrostka "re" (oznaczającego powtórzenie czegoś). Dosłownie więc reinkarnacja oznacza powtórne wcielenie.
(źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Reinkarnacja)

Wzięty młody reżyser, Ikuo Matsumura, realizuje film, który ma być fabularną rekonstrukcją tragicznego wydarzenia, do jakiego doszło w roku 1970, w hotel Ono Kanko w Osace. Profesor Oromi w przypływie morderczego szału zmordował jedenaście osób: całą swoją rodzinę, oraz przypadkowe osoby - służbę hotelową i gości. Jedną z aktorkę zaangażowanych do produkcji jest Nagisa Sugiura. Dziewczynę prześladują niepokojące wizję złowieszczego hotelu i wydarzeń związanych z masakrą sprzed lat. W jej wizjach pojawiają się ofiary rzezi, a przede wszystkim mała dziewczynka z upiorną lalką w ręku. Straszliwa przeszłość zaczyna prześladować także, Yayoi Kinoshite, dziewczynę, która od urodzenia śni o hotelu Ono Kanko. Realizacja filmu nabiera tempa, ale przeraźliwe wizje coraz bardziej niepokoją Nagisę, a sen Yaoyi staje się coraz straszniejszy i ...realistyczny.

"Reinkarnacja" jest trzecim w kolejności filmem w ramach projektu "J-Horror Theater", nadzorowanego przez producenta, Takashige Ichise. Ichise można nazwać "ojcem chrzestnym" nowej fali japońskiego horroru, bo odpowiadał za produkcję najważniejszych horrorów Nakakty i Shimizu. Z do tej pory zrealizowanych w serii "J-Horror Theater" filmów grozy, tj "Infekcji " i "Wizji", "Reinkarnacja" jest niestety filmem najsłabszym. Prolog jest jednak niezwykle obiecujący. Seria niesamowitych obrazów przedstawiających obce sobie osoby, które stają się obiektem ataku duchów niemal od razu porywa widza w wir przerażających wydarzeń i narzuca pełną grozy atmosferę. Spirala strachu rozkręca się jednak tylko do ...czołówki - stylowo mrocznej i posępnej ze stosowną przejmującą muzyką. Zasadnicza część fabuły nie ma już takiego tempa, a film wyraźnie traci impet z jakim się rozpoczął. Atmosfera niepokoju i niesamowitości rozcieńczona przez czas trwania filmu traci też swą moc. Oczywiście Shimizu, twórca cyklu filmów o nawiedzonym domu w centrum Tokio, czyli "Klątwy Ju-on" zna się na filmowym strachu, to też na brak scen grozy nie można narzekać. Co więcej japoński reżyser próbuje kilku rodzajów straszenia. Straszy więc klasycznie, ale też wtórnie. Pojawiająca się nagle zjawa dziewczynki, przebiegająca za plecami, czy wyskakującą spod nóg może wzbudzić grozę jedynie u osób nieobeznanych z konwencją. Shimizu próbuje też postraszyć postaciami jednoznacznie kojarzącymi się z kinem gore. W jego filmie pojawiają się zmarli powracający do życia, którzy snują się w sposób charakterystyczny dla zombie. Sięga też po figurę szaleńca. W "Reinkarnacji" jest nią profesor Omori, uzbrojony w amatorską 8 mm kamerę i długi zbroczony krwią nóż, krąży po hotelowych korytarzach, wypatrujące kolejnej ofiary. Nie brak w filmie elementów "horroru lalkowego" - upiorna lalka nieodłącznie towarzysząca dziewczynce - zjawie będzie miała w finale swoją rolę do odegrania. Shimizu straszy wreszcie, co pewnie w zamierzeniu stanowić miało największa atrakcję, częstymi zmianami planów czasowych. Bohaterowie co chwila przenoszą się nagle do roku 1970 i hotelu Ono Kanko. Zresztą nie tylko się przenoszą, ale stają się bezpośrednimi uczestnikami tragicznych wydarzeń. Pomysł z niespodziewaną zmianą czasu sam w sobie jest fascynujący, jak fascynujące są podróże w czasie. Jednak, nawet najprzyjemniejsza podróż, jeśli zbyt częsta, zaczyna męczyć.

Zabieg wplątania w wydarzenia teraźniejsze wydarzeń z przeszłości ma swoje uzasadnienie fabularne oraz tzw. "drugie dno". Fabularne - ponieważ, realizacja filmu o tak potężnym emocjonalnym ładunku, angażuje aktorów ( ale także reżysera, nie bez powodu zainteresowanego historią mordu w Ono Kanko). Szczególną wrażliwość Nagisy dostrzec można już w jej dziewczęcym delikatnym wyglądzie i smutnych oczach ( w tej roli aktorka o pseudonimie Yuka), a także w jej nerwowym, płochliwym zachowaniu. Nic w tym dziwnego - dziewczyna żywi głębokie przekonanie, że jest wcieleniem córki profesora Omori, Chisato, kilkuletniej dziewczynki, zamordowanej jako ostatnia.

A "drugie dno"? Reinkarnacja jest pojęciem głęboko zakorzenionym w tradycji Wschodu. Przeświadczenie, że ludzkie istnienie w obecnej cielesnej formie jest kolejnym ogniwem w łańcuchu wcieleń obecne było niemal od zarania cywilizacji, z czasem zadamawiając się w hinduizmie, buddyzmie, filozofii platońskiej czy wczesnochrześcijaństwie. Wbrew pozorom w każdym z wymienionych religijno-filozoficznych nurtów reinkarnacja była rozumiana inaczej. To co widzimy w filmie Shimizu najbliższe jest hinduistycznego rozumienia reinkarnacji. Odradzanie się w innych bytach uzależnione jest od karmy, czyli najprościej mówiąc dobrych lub złych uczynków. Dobra karma jest szansą na reinkarnację w lepszy byt, zła - w gorszy. Buddyzm nie uznaje pojęcia niezmiennej "duszy", a jeśli jej nie ma, to jak może się ona odrodzić? Istotę buddyjskiego rozumienia pojęcią reinkarnacji wyjaśnia mistrz Bhikszu Sangharakshita: Buddyzm (...) kroczy tu ścieżką środkową nauczając, że "istota" z jednego żywota nie jest ani dokładnie taka sama, ani też zupełnie odmienna od "istoty" z żywota kolejnego. Chociaż buddyzm przystał na termin "odradzania się", wyklucza możliwość błędnej interpretacji podkreślając, że nie ma nikogo, kto zostałby odrodzony.
Jak widać Shimizu dość poważnie wypaczył sens "buddyjskiej reinkarnacji", pokazując w swoim filmie najbardziej potoczny obraz "odrodzenia", w którym reinkarnacja jest szansą na poprawienie poprzedniego życia. Nie miejmy mu tego za złe. Zaprezentować na ekranie zgodne z duchem buddyzmu "odrodzenie" byłoby nie tylko trudne, ale pewnie niemożliwe.

Obraz Shimizu jest ciekawy, ale nie jako horror czy wierna ilustracja religii buddyjskiej, czy jakiejkolwiek innej. Jest ciekawy, ponieważ przeplatające się w nim płaszczyzny czasowe i narracyjne, skłaniają do dość nieoczekiwanych refleksji. Kim bowiem jest bohaterka filmu? Nagisą Sugiurą? Odrodzoną córką profesora, Chisato Omori? Czy może kimś innym jeszcze? Pytania o tożsamość wydają się szczególnie uzasadnione w odniesieniu do aktorów, którym przychodzi przecież pracować w stanie "kontrolowanej schizofrenii" - są bowiem postaciami, które grają na ekranie, a jednocześnie są sobą, konkretnymi osobami, uprawiającymi zawód aktora. Czasem zresztą owa schizofrenia wymyka się kontroli i aktorzy tracą poczucie własnej osoby (Bella Lugosi mógłby posłużyć za przykład) albo dużo czasu zajmuje im powrót do swojej tożsamości (tutaj za przykład można by podać Catherine Denevue po roli Caroll we "Wstręcie"). Ale ponieważ swego "odpowiednika" (wcielenie) ma w historii pokazanej w "Reinkarnacji" także Yaoyi , młoda studentka, niezwiązana z kręconym filmem o tragedii w hotelu, można by się pokusić o pewne uogólnienie. Kim bowiem tak naprawdę jesteśmy? Czyim jesteśmy wcieleniem lub w kogo się wcielamy? Mówi się na przykład, że jesteśmy "tacy sami, jak nasi rodzice". W szkole, w pracy w domu, zachowujemy się, a nawet mówimy, inaczej. Kim więc jesteśmy? Czy istnieje trwałe niezmienne "ja"? Na te pytania reżyser nieśmiało odpowiada, że nie jesteśmy, ale raczej nieustannie stajemy się. I ta myśl, jakkolwiek głęboko ukryta w treści filmu, jest zadziwiająco blisko buddyzmu, wedle którego wszystkie uwarunkowania i złożone zjawiska są nietrwałe. A więc ludzka tożsamość także.

Szkoda, ze te niezwykle intrygujące refleksje są odsunięte na daleki plan, co nie wyklucza jednak ich obecności. Zasadniczą jednak część wypełnia poprawnie zrealizowany film grozy, pozbawiony jednak tak zaskakującej niespodzianki, jak te obecne w "Infection" czy "Premonition". Atmosfera niesamowitości również nie należy do najbardziej wciągających, ani tym bardziej przerażających. Choć za bohaterami nie ugania się długowłosy upiór, a motyw zemsty jest w filmie dość nietypowo ukazany, nie udało się Shimizu osiągnąć poziomu jego największego sukcesu, czyli "Klątwy Ju-on". Szkoda.

Screeny

HO, REINCARNATION <br/>a.k.a Rinne HO, REINCARNATION <br/>a.k.a Rinne HO, REINCARNATION <br/>a.k.a Rinne HO, REINCARNATION <br/>a.k.a Rinne HO, REINCARNATION <br/>a.k.a Rinne HO, REINCARNATION <br/>a.k.a Rinne HO, REINCARNATION <br/>a.k.a Rinne HO, REINCARNATION <br/>a.k.a Rinne HO, REINCARNATION <br/>a.k.a Rinne HO, REINCARNATION <br/>a.k.a Rinne HO, REINCARNATION <br/>a.k.a Rinne

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:


+ poprawna realizacja
+ prolog
+ brak długowłosego upiora
+ ciekawie rozwiązany motyw zemsty
+ nie można narzekać na brak scen grozy
+ różnorodność form straszenia
+ zmiany planów czasowych
+ skłania do interesujących refleksji...

Minusy:

- ...które, niestety, są na bardzo dalekim palnie
- potoczny obraz reinkarnacji
- częste zmiany czasu akcji męczą
- mało straszny
- mało wciągający
- mało zaskakująca niespodzianka w finale

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -