Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PODPALACZKA

FIRESTARTER

PODPALACZKA

ocena:5
Autor:Stephen King
Tłumaczenie:Krzysztof Sokołowski
Wydanie oryginalne:1980
Wydanie polskie:2014
Wydawnictwo:Albatros A. Kuryłowicz
Ilość stron:512
Autor recenzji:Anna Plich
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W 1974 roku w Stanach Zjednoczonych ukazała się pierwsza powieść Stephena Kinga pt. „Carrie”, w której zmierzył się z tematyką psychokinezy, ściślej telekinezą. I choć wcześniej, w „Lśnieniu” i „Martwej strefie” również konfrontował czytelników z nadnaturalnymi mocami umysłu, ale z typem psychokinezy sensu stricto ponownie zderzył się dopiero w „Podpalaczce”. Książce, która zaskarbiła sobie rzeszę fanów i została przeniesiona na ekran przez Marka L. Lestera w 1984 roku z małą Drew Barrymore w roli tytułowej. W 2002 roku powstał również miniserial w reżyserii Roberta Iscove’a, pomyślany jako sequel „Podpalaczki”, ale modyfikujący wiele wydarzeń przedstawionych w pierwowzorze.

W czasach studenckich Andy McGee wziął udział w eksperymencie naukowym, w ramach którego wstrzyknięto mu substancję zwaną Lot 6, która wyzwoliła u niego zdolność dominacji umysłowej. W doświadczeniu wzięła również udział Vicky Tomlinson, u której wyzwolono niewielką moc telekinetyczną. Luźna znajomość szybko przekształciła się w głębokie uczucie. Jakiś czas potem na świat przyszła ich córka, Charlie, która szybko zaczęła wykazywać zdolności pirokinetyczne. Rewelacyjna informacja została przechwycona przez organizatorów doświadczenia, tajną agencję rządową funkcjonującą pod nazwą Sklepik, którzy zaczęli dopatrywać się w talencie Charlie ogromnego potencjału militarnego.
Teraz, owdowiały za sprawą działalności Sklepiku, Andy błąka się wraz z siedmioletnią córeczką po ulicach różnych miast Stanów Zjednoczonych, czując na plecach oddech ścigających ich agentów. Mężczyzna doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli ich złapią zostanie wyeliminowany, a Charlie posłuży za królika doświadczalnego.

Dedykowana pamięci genialnej pisarki, Shirley Jackson, „Podpalaczka” powstała w okresie szczytowej kondycji Stephena Kinga, w latach w których „płodził” prawdziwe perełki literatury grozy. Obecnie nieco obniżył poziom, ale ostatnie dekady XX wieku na tym polu bez wątpienia należały do niego. „Podpalaczka” powstała w okresie zbliżonym do takich jego dzieł, jak na przykład „Lśnienie”, „Miasteczko Salem” i „Bastion”, więc tym bardziej dziwi niezadowalający z subiektywnego punktu widzenia poziom omawianej powieści. Moje zarzuty nie koncentrują się oczywiście na warsztacie. Kingowi zdarzało się już w niektórych publikacjach zaniżyć wartość narracyjną rezygnacją ze swoich znaków rozpoznawczych tj. drobiazgowych charakterystyk bohaterów oraz gawędziarstwa, ale „Podpalaczki” to nie dotyczy. Główne postacie tej książki, pozytywne i negatywne, sportretowano bardzo wyczerpująco, a co za tym idzie nie ma się wrażenia obcowania z wyzutymi z wszelkich emocji, papierowymi bohaterami, którzy egzystują na stronicach książki tylko po to, aby w odpowiednich momentach nieco rozruszać akcję. Zacięcie Kinga do gawędziarstwa, swego rodzaju sposobu na spoufalanie się z czytelnikiem ujawnia się głównie w momentach zagłębiania się w umysły poszczególnych bohaterów, co pełni dwojaką rolę. Z jednej strony dodaje wiarygodności postaciom, a z drugiej pozwala odbiorcom odczuć swego rodzaju więź z autorem, ochoczo wyłuszczającym swoje przemyślenia dotyczące mniej lub bardziej istotnych spraw na kartach „Podpalaczki”. Nie, utyskiwać na brak typowo kingowskiej otoczki nie zamierzam, bo takowej mamy tutaj w nadmiarze, ale w pierwszej połowie powieści walorów fabularnych zbyt wiele tutaj nie dostrzegłam.

Kto może ci najbardziej uprzykrzyć życie? Oczywiście rząd. To stara, wiecznie aktualna prawda, którą najchętniej wykorzystują autorzy historii szpiegowskich. Zresztą podobnie, jak remedium na tego rodzaju problem, czyli szukanie pomocy w mediach, bo nie od dziś wiadomo, że jedynie dekonspiracja na skalę masową może przerwać terror rządzących na niewinnych obywatelach. Wszechstronny King, kojarzony głównie z literackim horrorem, ale nieograniczający swojej twórczości jedynie do tego gatunku postanowił przedstawić własną, uatrakcyjnioną elementami parapsychologicznymi, teorię spiskową, oczywiście nacechowaną nieśmiertelnymi częściami składowymi wzmiankowanymi wyżej. Odrobinę przypominającą „Furię” Briana De Palmy, ale jedynie w drobnych szczegółach, bo w gruncie rzeczy akcja „Podpalaczki” podąża w zupełnie innym kierunku. Na początku niemalże kompleksowo niesatysfakcjonującym, przynajmniej mnie, bo jakoś nie potrafiłam się odnaleźć w nadmiernie rozwleczonym motywie drogi. Ciągłe przemieszczanie się z miejsca na miejsce Andy’ego i jego siedmioletniej córki Charlie początkowo nawet utrzymuje w jakim takim napięciu emocjonalnym, ale monotematyczność z czasem zwyczajnie nuży. Na szczęście, sporadyczne retrospekcje odrobinę ożywiają tę liniową fabułę. Ilekroć King cofał się do czasów studenckich Andy’ego, przybliżając szczegóły eksperymentu, któremu z pobudek finansowych lekkomyślnie się poddał oraz manifestacji pirokinetycznych mocy Charlie w początkowym okresie jej życia, zastanawiałam się, dlaczego autor nie obrał innego kierunku. Dlaczego tak uparł się przy motywie drogi, zamiast zawiązać akcję eksperymentem z Lotem 6 (w niniejszym wydaniu „Podpalaczki” specyfik nazwano Próbą Sześć, ale osobiście optuję za nazwą ze starszych wydań) i rozciągnąć ją na trudy życia rodziny McGee w małym, prowincjonalnym miasteczku, w których to King „się specjalizuje”? Gdyby zrezygnować z rejterady ojca i córki, postawić na ich schwytanie przez Sklepik zaraz po zabójstwie Vicky „Podpalaczka” bardziej by mnie zaangażowała. Oczywiście, miłych przerywników od monotonnej przymusowej podróży Andy’ego i Charliego jest więcej, choćby czasowe przybliżanie struktury i charakteru tajemniczego Sklepiku, agencji rządowej eksperymentującej z psychokinezą, łącznie z ludźmi odpowiadającymi za cały ten koszmar. Wysoko postawionych person, wspomaganych przez weterana wojny w Wietnamie, okaleczonego Indianina, zawodowego zabójcę, mającego obsesję na punkcie śmierci. Jednooki John Rainbird będzie motorem napędowym drugiej połowy „Podpalaczki”, która głównie dzięki niemu w moich oczach całkowicie zdeklasowała wcześniejsze wydarzenia. Po widowiskowych, acz mało zajmujących manifestacjach potencjału militarnego Sklepiku i potężnego talentu drzemiącego w Charlie przychodzi pora na spektakl odrażającej manipulacji - zjednywania sobie sympatii małej dziewczynki prymitywnymi sposobami tylko po to, aby zmusić ją do korzystanie z mocy, która ją przeraża i równocześnie fascynuje. I tutaj King istotnie wypada bezbłędnie. Dopiero niewola daje nam całościowy, niezwykle przygnębiający wgląd w nadszarpniętą kondycję psychiczną wówczas już ośmioletniej dziewczynki oraz podejmującego rozpaczliwe próby jej ratowania ojca. Ale o niepotrzebnie rozwleczonych, mało pomysłowych (poza rzezią na farmie Mandersów) szczegółach z tułaczki Andy’ego i Charlie i tak nie sposób zapomnieć. Nawet diablo trzymający w napięciu spektakl w siedzibie Sklepiku nie jest w stanie zrekompensować niektórych wstępnych wątków.

„Podpalaczka” w mojej ocenie reprezentuje tę nierówną część twórczości Stephena Kinga. Dzieła, które mają w sobie to coś, chwilami istotnie absorbują uwagę czytelnika, ale ogromne kawały ich fabuł nacechowane są wątkami, które nie są w stanie rozbudzić ciekawości absolutnie wszystkich odbiorców. Jeśli oczywiście przepada się za powieściami z motywem drogi można śmiało zaryzykować lekturę „Podpalaczki”. Fani bardziej emocjonalnej, trzymającej w napięciu literatury natomiast mogą rozsmakować się w drugiej połowie, problem tylko w tym, że najpierw będą zmuszeni przebrnąć przez gros monotonnych wątków, które z czasem mogą ich zniecierpliwić.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ charakterystyka wszystkich bohaterów
+ druga połowa, koncentrująca się na manipulacji i cichej rozgrywce pomiędzy więźniami i agencją rządową
+ retrospekcje z życia Andy’ego i Charlie, ze szczególnym wskazaniem na detale eksperymentu naukowego
+ nieśmiertelne, diablo zajmujące gawędziarstwo Stephena Kinga
+ portret Sklepiku

Minusy:

- monotonne, nużące, niepotrzebnie rozwleczone szczegóły z tułaczki protagonistów
- brak większego napięcia w pierwszej połowie powieści
- w większości mało pomysłowe manifestacje mocy Charlie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -