Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:KOLEKCJONER SKÓR

THE SKIN COLLECTOR

KOLEKCJONER SKÓR

ocena:9
Autor:Jeffery Deaver
Tłumaczenie:Łukasz Praski
Wydanie oryginalne:2014
Wydanie polskie:2015
Wydawnictwo:Prószyński i S-ka
Ilość stron:496
Autor recenzji:Anna Plich
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jedenasta powieść bestsellerowego autora thrillerów, Jeffery’ego Deavera, z cyklu o Lincolnie Rhyme’ie i Amelii Sachs. W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, podobnie jak poprzednie części serii, „Kolekcjoner skór” cieszył się entuzjastycznymi recenzjami krytyków literackich, zachwalających między innymi podskórne napięcie przebijające z każdej stronicy powieści i nietuzinkową intrygę kryminalną.

W piwnicy butiku w Nowym Jorku zostają odnalezione zwłoki młodej kobiety. Przyczyną śmierci jest tatuaż wykonany na jej ciele z wykorzystaniem toksyny szaleju jadowitego. Sprawą zajmuje się między innymi Lincoln Rhyme, niepełnosprawny konsultant Nowojorskiego Departamentu Policji i jego partnerka Amelia Sachs. Analiza dowodów znalezionych na miejscu zbrodni wskazuje, że zabójca inspiruje się Kolekcjonerem Kości, seryjnym mordercą, którego sprawa przed laty połączyła Rhyme’a i Sachs. Kiedy w Nowym Jorku zostają znalezione kolejne wytatuowane zwłoki z podrzuconymi niejasnymi wskazówkami śledczy nabierają pewności, że oprawca prowadzi z nimi skomplikowaną grę.

Choć cała twórczość Jeffery’ego Deavera w wielu krajach cieszy się ogromną poczytnością nigdy nie przekonałam się do jego powieści spoza cyklu o Lincolnie Rhyme’ie i Amelii Sachs. Ten, moim zdaniem, najbardziej fascynujący duet w historii literatury kryminalnej sprawia, że każda książka z ich udziałem stanowi prawdziwe wyzwanie intelektualne, uatrakcyjnione walorami czysto rozrywkowymi. Do tej pory przeczytałam dziewięć z jedenastu tomów przygód Rhyme’a i Sachs – nie dlatego, żebym nie miała ochoty poznać całości, w Polsce najzwyczajniej w świecie ciężko dostać w przystępnej cenie wszystkie powieści z tej serii. W każdym razie wszystkie książki o Rhyme’ie i Sachs prezentowały zbliżony wysoki poziom, co już jest swego rodzaju ewenementem – w tego typu cyklach literackich zawsze można zaobserwować tendencję spadkową. Prawie zawsze, bo niniejsza seria jest wyjątkiem.

W najnowszej powieści o Lincolnie Rhyme’ie i Amelii Sachs Deaver konfrontuje czytelników z tajemniczym mordercą-tatuatorem, Billy’m Havenem. Niniejsza seria zawsze jest oparta na tej samej konwencji kompilującej wątki skupiające się na pracy śledczych i fragmentarycznej egzystencji oprawcy. Dzięki temu szybko dowiadujemy się, że mężczyzna wykonujący na ciałach swoich ofiar mordercze tatuaże (liczb w różnych przypadkach) nazywa swój projekt Modyfikacją. Głęboko wierzący w swoją interpretację Pisma Świętego, zafascynowany trującymi roślinami, z których samodzielnie ekstrahuje zabójcze toksyny rzuca wyzwanie Lincolnowi Rhyme’owi, który urzekł go pracą nad sprawą Kolekcjonera Kości. Tymczasem wspomniany genialny kryminalistyk, tetraplegik (niemalże całkowicie sparaliżowany od szyi w dół), niezależny konsultant NYPD dzięki swojej błyskotliwej dedukcji i analizie mikrośladów znalezionych na miejscach zbrodni szybko nabiera przekonania, że sprawa Kolekcjonera Skór nie jest tak jednowymiarowa, jak mogłoby się wydawać. Że za jego poczynaniami kryje się coś więcej, aniżeli tendencyjne pragnienie zabijania. Dochodzi do wniosku, że kluczem do rozwiązania sprawy są wiadomości zostawiane przez zabójcę w formie tatuażu na ciałach ofiar oraz przewidywanie jego kolejnych kroków, do czego zresztą Kolekcjoner Skór go zachęca. Cała sprawa jest więc swoistym wyzwaniem intelektualnym nie tylko dla czołowego protagonisty i antagonisty, ale również czytelnika, na którego Deaver jak zwykle zastawia misterne pułapki. Mnogość trzymających w napięciu wątków, co kilka stron dodatkowo dynamizowanych kolejnymi mordami, w punktach kulminacyjnych zaskakują swoją złożonością. Nagle cała, wydawać by się mogło, prosta intryga kryminalna nabiera nowych cech, zostaje ukazana w całkowicie innej, niemożliwej do przewidzenia perspektywie. Pozornie szablonowy, opętany manią religijną psychopata (choć jego modus operandi jest już nadzwyczaj innowacyjny), ogarnięty rządzą mordu przestępca zorganizowany, który pragnie jedynie pofolgować swoim odrażającym pragnieniom nagle staje się kimś zupełnie innym, częścią czegoś większego. Najbardziej zachwycające jest to, że Deaver unika zabiegów na kształt deus ex machina – nieuzasadnionych, niemających poparcia w dowodach z nagła pojawiających się rewelacji i zbiegów okoliczności. Wszystkie zwroty akcji pojawiają się wcześniej na tablicy Rhyme’a, na której jak zawsze zapisuje spostrzeżenia i dowody pojawiające się w dochodzeniu. Wystarczy połączyć je w jedną całość, aby rozszyfrować istotę fabuły. Ale łatwiej powiedzieć niż zrobić, wszak Deaver to mistrz dezorientowania czytelników, skierowywania ich uwagi na celowo skonstruowane pułapki, mylące tropy, które ni mniej, ni więcej mają sobie zakpić z jego przekonania o własnej błyskotliwości, rzekomo wyrobionej na niezliczonej ilości powieści kryminalnych. Cóż, podczas obcowania z thrillerami policyjnymi Deavera całe doświadczenie z tego typu literaturą można „wyrzucić do kosza”, bo jego dziełom daleko do konwencjonalnych tworów.

Choć intryga kryminalna, skonstruowana przez Jeffery’ego Deavera w „Kolekcjonerze skór” dostarczyła mi większości spodziewanych wrażeń, dzięki doświadczeniu z jego prozą udało mi się przewidzieć tożsamość czołowego antagonisty i źródło pochodzenia podrzucanych przez niego wiadomości. Wcześniejsze tomy o Rhyme’ie i Sachs dały mi już niejakie rozeznanie w sposobie konstruowania fabuł przez tego autora, co i tak nie pomogło mi w rozszyfrowaniu dwóch największych zwrotów akcji, ukazujących całą problematykę powieści w zupełnie innym świetle. Więc mój sukces był jedynie połowiczny – może inni czytelnicy będą mieli więcej szczęścia w grze, zaproponowanej przez mistrza gatunku. Na koniec mała dygresja: na miejscu Deavera w kolejnej powieści o genialnym kryminalistyku zrezygnowałabym z obecności cywilnego konsultanta (w „Kolekcjonerze skór” jest nim tatuator), którego Rhyme obdarza sympatią, bo tego rodzaju postać pojawia się w niemalże każdym tomie cyklu, co zaczyna być nużące. Ale za to muszę pochwalić nowy, mam nadzieję kontynuowany w kolejnych częściach trend odwoływania się do innych utworów filmowych i literackich. Tatuaż widniejący na ręce mordercy w kształcie stonogi z ludzką głową zainspirował szokujący horror pt. „Ludzka stonoga”, czego Deaver nawet nie ukrywa. Natomiast czerwony smok, według tłumacza nawiązywał do „The Girl with the Dragon Tattoo”, jednakże moim zdaniem autorowi chodziło o „Czerwonego smoka” Thomasa Harrisa.

„Kolekcjoner skór”, jak można było się tego spodziewać, dorównuje prawie wszystkim poprzednim częściom przygód Lincolna Rhyme’a i Amelii Sachs (prawie, bo „Pustego krzesła” moim zdaniem Deaver już nie przebije). Wielbiciele cyklu oczywiście przeczytać muszą, ale pozostali amatorzy nietuzinkowych fikcyjnych intryg kryminalnych również powinni zaryzykować lekturę, nawet jeśli nie znają wcześniejszych tomów, bo ta książka zasługuje na to, jak mało który współczesny utwór beletrystyczny.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ niezastąpiony duet: Lincoln Rhyme i Amelia Sachs
+ innowacyjny modus operandi mordercy
+ wielowarstwowa intryga kryminalna
+ w większości zaskakujące zwroty akcji
+ trzymająca w napięciu konstrukcja fabularna
+ odniesienia do innych utworów literackich i filmowych
+ dynamiczna akcja

Minusy:

- cywilny konsultant (znowu!)
- przewidywalna tożsamość sprawcy i istota podrzucanych przez niego wskazówek (ale tylko dla osób dobrze zaznajomionych z twórczością Jeffery'ego Deavera)

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -