Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PRZEJAŻDŻKA

JOYRIDE

PRZEJAŻDŻKA

ocena:8
Autor:Jack Ketchum
Tłumaczenie:Wiesław Marcysiak
Wydanie oryginalne:1995
Wydanie polskie:2015
Wydawnictwo:Replika
Ilość stron:304
Autor recenzji:Anna Plich
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:
M@rio - 7

„Przejażdżka” Jacka Ketchuma po raz pierwszy ukazała się w twardej oprawie w Wielkiej Brytanii w 1994 roku pod tytułem „Road Kill”. W Stanach Zjednoczonych książkę wydano w 1995 roku jako „Joyride”. Polakom, podobnie jak w przypadku innych powieści Jacka Ketchuma, na tłumaczenie przyszło długo czekać. Jak do tej pory „Przejażdżka” jest dziesiątą pozycją autora, nazywanego przez Stephena Kinga najbardziej przerażającym facetem w Ameryce, która ukazała się na naszym rynku. Niniejsze wydanie książki uatrakcyjniono również krótką formą Ketchuma, zatytułowaną „Chwasty”.

Terroryzowana przez męża Howarda, Carole Gardner, opracowuje wraz z kochankiem, Lee Edwardsem, plan zabicia go w lesie i upozorowania nieszczęśliwego wypadku. Podczas wcielania go w życie z ukrycia obserwuje ich marzący o wkroczeniu na ścieżkę zbrodni, barman Wayne. Kilka dni później, przekonany o znalezieniu bratnich dusz, mężczyzna porywa Carole wraz z Lee i zabiera ich na długą przejażdżkę przez kilka stanów, której celem jest zabijanie napotkanych osób.

W posłowiu Jack Ketchum zdradza, że przy pisaniu „Przejażdżki” inspirował się (choć on określa to bardziej brutalnym mianem kradzieży) „Bestią ludzką” Emila Zoli oraz dwiema autentycznymi postaciami, mordercami Thomasem Eugenem Braunem i Howardem Unruhem. Ten pierwszy, wraz z towarzyszącym mu Leonardem Mainem, w latach 60-tych XX wieku krążyli po amerykańskich drogach, zabijając losowo wybrane osoby. Unruh natomiast prowadził osobliwą listę swoich wrogów, opatrując ich nazwiska słowem ODWET. Pod koniec lat 40-tych XX wieku przystąpił do długo wyczekiwanej vendetty zabijając trzynaście osób na ulicach Camden w stanie New Jersey. Z połączenia tych dwóch autentycznych morderców powstał Wayne, główny antybohater „Przejażdżki”.

Stali czytelnicy Jacka Ketchuma zauważą w „Przejażdżce” podobieństwa do wydanych w Polsce w 2010 roku „Straconych”. Jednakże biorąc pod uwagę późniejsze powstanie tej drugiej powieści (w Stanach Zjednoczonych ukazała się dopiero w 2001 roku), to właśnie „Straceni” powstali w oparciu o formę „Przejażdżki”, a nie odwrotnie. Autor kultowej już „Dziewczyny z sąsiedztwa” w obu powieściach próbował przedstawić skrótowy proces narodzin potwora. Moim zdaniem, w „Straconych” z miernym skutkiem, w przeciwieństwie do „Przejażdżki". Ketchum nigdy nie był mistrzem kreowania dogłębnych psychologicznie postaci. Operując prostym stylem, budując głównie krótkie zdania, pełne wulgaryzmów zdecydowanie lepiej sprawdza się w trzymających w napięciu akcjach oraz szokujących, bo często inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami, pomysłach na fabuły swoich książek, aniżeli szczegółowo rozpisanych charakterologiach postaci. Jednakże w „Przejażdżce” (podobnie, jak w swoich dwóch najpopularniejszych książkach, „Dziewczynie z sąsiedztwa” i „Jedynym dziecku”) udało mu się w miarę przekonująco wejrzeć w psychikę bohaterów. Akcja powieści koncentruje się na dwóch antagonistach i trzech protagonistach, których losy na skutek zbiegu okoliczności pewnego dnia się przecinają, stając się wypadkową późniejszych krwawych wydarzeń. Punktem zapalnym jest zabójstwo Howarda przez jego żonę i jej kochanka, obserwowane z ukrycia przez rozchwianego psychicznie barmana Wayne’a. Mężczyzna całe życie marzył o zakosztowaniu zbrodni, ale brakowało mu odwagi na ostateczny krok. Ograniczał się jedynie do prowadzenia listy wrogów, którzy trafiali na nią z rzeczywistych i wyimaginowanych powodów, aby w przyszłości, kiedy już Wayne wyzbędzie się w jego mniemaniu tchórzostwa, nie zapomniał, kto zasługuje na karę. Czyn Carole i Lee, któremu świadkował był dla niego impulsem do działania. Traktując ich w kategoriach bohaterów Wayne uroił sobie, że tylko oni będą w stanie go zrozumieć i wesprzeć jego planowany krwawy proceder. A więc pewnego dnia porywa oboje i zabiera na morderczą przejażdżkę, nie znając prawdziwych motywów zbrodni Carole i Lee. Tendencyjny, acz trzymający w napięciu proces coraz szybciej postępującego szaleństwa Wayne’a znakomicie zrównoważyła postać Carole (tak na marginesie moim zdaniem najciekawsza bohaterka „Przejażdżki”). Przy kreowaniu jej osoby Ketchum z właściwą sobie wrażliwością i przekąsem sportretował obraz kobiety maltretowanej i ułomnego systemu prawnego. Carole latami przyjmowała ciosy i obelgi ze strony brutalnego męża Howarda, długo zbierając się na odwagę, aby od niego odejść. Pomógł jej romans z pracownikiem Howarda, Lee Edwardsem, w ramiona którego wpadła po odejściu od psychopatycznego małżonka. Na tym jednak jej tortury się nie skończyły – nachodzona i terroryzowana psychicznie przez niepotrafiącego pogodzić się z jej stratą Howarda stała się więźniem we własnym domu, ofiarą brutala i… ustroju prawnego. Miejscowy policjant, Joe Rule, starał się zapewnić jej ochronę w ramach obowiązującego prawa, ale wysokie stanowisko Howarda i niedoskonały system uniemożliwiły zdecydowane działania. Tak więc Carole, podżegana przez Lee i doprowadzona na skraj załamania nerwowego nabrała przekonania, że jedynym sposobem wyrwania się z tej pułapki jest wyeliminowanie męża. Motywy wkroczenia na ścieżkę zbrodni Carole i Lee były inne niż u Wayne’a, który to pragnął jedynie pofolgować swoim chorym pragnieniom, ale dla opętanego manią zbrodni mężczyzny nie miało to większego znaczenia. W jego mniemaniu, jakie pobudki tą parką by nie kierowały i tak są w stanie rozumieć to ekstatyczne uniesienie towarzyszące odbieraniu życia człowiekowi. Tak więc Carole i Lee stają się zakładnikami jego szaleństwa, ale też własnego przewinienia i te relacje pomiędzy trójką kluczowych postaci są siłą napędową „Przejażdżki”. To dzięki nim, nie licznym krwawym, acz stroniącym od szczegółowych opisów mordów i gwałtów książkę czyta się dosłownie jednym tchem.

Ketchum dosyć często wychodzi poza centrum tego szaleństwa, koncentrując się na organach ścigania, szczególnie na Rule’u. Korzystający z pomocy terapeuty, policjant nie może pogodzić się z rozstaniem z żoną, w czym widzi analogię do sprawy Carole i Howarda. Perypetie poświęcającego się dla Carole i zmagającego z własnymi demonami Rule’a znacząco dynamizują akcję, podkreślają tragizm sytuacyjny i pozwalają czytelnikom poznać całą sprawę z punktu widzenia organów ścigania. „Przejażdżka” w lwiej części jest typową „opowieścią drogi”, ale dzięki takim zabiegom Ketchum znacząco urozmaica fabułę, nie pozwalając swojej historii wpaść w ramy ciasnej konwencji, której oś stanowiłyby jedynie ciągłe bestialstwa Wayne’a. Stephen King radził potencjalnym czytelnikom „Przejażdżki” wygospodarowanie sobie większej ilości czasu przed przystąpieniem do lektury. Twierdził, że jak już ktoś zagłębi się w tę historię, nie przerwie czytania przed poznaniem jej wstrząsającego finału. I miał rację. Szkoda tylko, że na to ostrzeżenie natrafiłam dopiero po skończonej lekturze – wówczas może nie poświęciłabym połowy nocy na doczytanie do końca tej jakże trzymającej w napięciu, bulwersującej historii.

Polskie wydanie „Przejażdżki” wzbogacono opowiadaniem Jacka Ketchuma, pt. „Chwasty”, które jeszcze bardziej przekracza granice dobrego smaku, aniżeli powieść. Fabuła koncentruje się na zdegenerowanej młodej kobiecie, która znajduje przyjemność w wyuzdanych stosunkach seksualnych z udziałem swoich partnerów i nieletnich dziewic. Ketchum w tej krótkiej formie zahaczył o multum szokujących, wręcz zniesmaczających dewiacji – pissing, koprofagia, sadomasochizm, pedofilia… Słowem: rzecz dla żołądków z żelaza, wielbicieli prozy Edwarda Lee, Johna Eversona i Clive’a Barkera.

Moim zdaniem publikacja Repliki, zawierająca powieść „Przejażdżka” i opowiadanie „Chwasty” autorstwa Jacka Ketchuma nie tylko zdobędzie serca wielbicieli szeroko pojętej grozy, ale również zdeklasuje inne tegoroczne pozycje z gatunku horror. W końcu to istna przejażdżka bez trzymanki w otchłań szaleństwa, która zapiera dech swoją bezkompromisowością, bezpardonową przemocą i wyuzdanym seksem!
Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ idealnie scharakteryzowana postać Carole
+ nieustająca akcja
+ częste, acz niepopadające w groteskę mordy
+ umiejętnie oddany obraz rodzącego się zła
+ urozmaicanie akcji wątkami pobocznymi
+ przekraczające wszelkie granice dobrego smaku praktyki seksualne
+ oparta na faktach, bulwersująca problematyka

Minusy:

- prosty styl pełen wulgaryzmów (co zazwyczaj przeszkadza mi w prozie Ketchuma)

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -