Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SZÓSTA ERA

Szósta era

SZÓSTA ERA

ocena:7
Autor:Robert Cichowlas
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2011
Wydawnictwo:Replika
Ilość stron:260
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Robert Cichowlas to pisarz, który z godną podziwu konsekwencją pozostaje wierny fabularnym rozwiązaniom horroru literackiego klasy B. Finezyjna erotyka przybija sobie piątkę z juchą, a z kart jego powieści krzyczą demony, potwory i żądne krwi bóstwa. Nie inaczej jest w przypadku „Szóstej ery”, która od pierwszych stron przygwożdża Czytelnika swą dynamiką, nie zwalniając tempa aż do ostatnich stronic powieści.

Poznań. Dawid Galiński to zwyczajny nauczyciel, wkładający w swą pracę całe serce. Jego miłość do szkoły i nauczania, można rzec, jest odwzajemniona, bo nikt mu nie wkłada kubła na głowę, a uczniowie widzą w nim mentora i przyjaciela. Któregoś dnia, podczas szkolnych zajęć, jeden z jego uczniów, zupełnie nieświadomie, wypowiada słowa pradawnej pieśni. Tak rozpoczyna się lawina zdarzeń, która na zawsze zmieni życie Galińskiego. Wkrótce dochodzi do bestialskiego morderstwa, a po nim do kolejnych. Jakby tego było mało, w samym sercu Poznania wyrasta pradawna piramida. Nadchodzi czas zemsty. Azteckie bóstwa domagają się ofiary…

„Szósta era” jest pierwszą solową powieścią Roberta Cichowlasa. Do tej pory autor znany był z występów w duecie z takimi pisarzami, jak Kazimierz Kyrcz, Jacek Rostowski, czy Robert Kucharczyk. Mimo że Robert po raz pierwszy zdobył się na samodzielny utwór, wyraźnie czuć w nim ducha jego poprzednich dokonań, a sama książka jest swoistym potwierdzeniem jego warsztatu literackiego.

„Szósta era” to jazda bez trzymanki, starannie przyobleczona motywami horroru klasy B. Nie ma zatem subtelności, za to jest posoka i szkarady w całej okazałości. Słowem – kawa na ławę. Miłośnicy literackiej grozy, która zalała polski rynek na początku lat 90-tych powinni być wniebowzięci. Akcja pędzi niczym na złamanie karku, w efekcie czego książkę można złamać dosłownie w dwa wieczory. Fabularny schemat jest dość odważny i zaskakująco dobrze skrojony jak na horror czerpiący całymi garściami z tradycji utworów klasy B. Natomiast otwarte zakończenie powieści to niezły stymulant dla wyobraźni – w sam raz dla wszystkich, którzy lubują się zadręczać pytaniami w rodzaju „co dalej?”.

W paru miejscach czytelnika mogą zapiec w oczy pewne nielogiczności, które nawet jak na standardy fantastyki wydają się być nadto widoczne (vide motyw przekupienia policjanta w areszcie, czy kipu na zamku w Niedzicy). Pal sześć, bo to w zasadzie jedyne kłody, które czyhają na czytelnika podczas lektury. Oczywiście pod warunkiem, że jesteśmy w stanie kupić poetykę gatunku, którą serwuje nam autor.

Najnowszy horror Roberta Cichowlasa to po prostu dobra rozrywka, która nie próbuje być niczym więcej. Kto zatem chce się wtulić w ramiona historii, o której nawet filozofom się nie śniło, przeżyć zderzenie cywilizacji na polu literackiej fikcji, a przy tym posmakować nieco dosłowności gatunku, ten niech szuka „Szóstej ery” na księgarskich półkach… i bacznie rozgląda się w poszukiwaniu piramid…


Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ dynamika powieści
+ spory potencjał rozrywkowy
+ książka dla miłośników horroru klasy B
+ zakończenie

Minusy:

- parę nielogiczności fabularnych

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -