Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



W cieniu śmierci – seria „Ju-on”

Krzysztof Gonerski

„Klątwa rzucona przez tego, kto ginie w gniewie, działa w miejscu, w którym człowiek ten żył. Ci, których dosięgnie, umierają, a wtedy klątwa rodzi się na nowo.”

Motto serii „Ju-on”


UWAGA! TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOLIERY

W najstarszym japońskim dziele historiograficznym, „Kojiki” („Księga dawnych wydarzeń”) z 712 r., znajdziemy między innymi mit o stworzeniu świata i historię bogini Izanami, pierwotnej matki shinto, oraz jej brata oraz męża, boga Izanagiego (związki kazirodcze były na porządku dziennym między bogami i bóstwami). Izanami urodziła wiele bogów, w tym boga ognia Kagu Tsuchi, który stał się przyczyną jej śmierci. Bogini musiała opuścić ziemski świat i udać się do podziemnej krainy zmarłych, Yomi, ale niepocieszony Izanagi powędrował za małżonką. Małżonkowie spotkali się u wrót krainy. Bogini poprosiła Izanagiego by zaczekał tam na nią, aż ona wyjedna u bóstw śmierci zgodę na opuszczenie ich królestwa. Małżonek zaniepokojony przedłużającą się nieobecnością Izanami zapalił pochodnię, mimo iż bogini ostrzegła go, by nie czynił tego pod żadnym pozorem. W rozświetlonych ciemnościach zobaczył gnijącego trupa Izanami. Przerażony Izanagi zaczął uciekać a w pogoń zanim wściekła Izanami wysłała ośmiu bogów piorunów i straszliwe monstra. Małżonek zdołał zbiec i zatarasować wejście do świata podziemnego wielkim głazem, którego nawet tysiąc ludzi nie było w stanie przesunąć. Od tej pory boskie rodzeństwo i boscy małżonkowie już nigdy więcej się nie zobaczyli. A Izanami z Matki Bogów stała się duchem destrukcji i śmierci. Uważa się ją także za protoplastkę mściwych duchów, znanych w japońskim folklorze jako onryō.

Japońskie słowo onryō pozostało by zapewne egzotycznym i całkowicie obojętnym dla mieszkańca Zachodu, gdyby nie ogromny sukces horroru Hideo Nakaty, „The Ring-Krąg” (a także jego amerykańskiego remake`u). Bohaterka japońskiego filmu Sadako stała się ikoną azjatyckiego kina, a także najsłynniejszą reprezentantką mściwych duchów, onryō. Świat zalała „ringomania” a charakterystyczny wygląd mściwych duchów – długie włosy, zakrywające bladą twarz oraz długa biała suknia – powielano niezliczoną ilość razy, tworząc kolejne klony Sadako. Ledwie jednak dwa lata po premierze „The Ring-Krąg”, w 2000 r. młody reżyser, Takashi Shimizu powołał do życia drugą ze słynnych postaci azjatyckiego horroru przełomu wieków – Kayako. Wywodząca się z tej samej kategorii upiorów onryō, Kayako dzięki siedmiu filmom z jej udziałem, z serii „Ju-on”, (plus manga, gra komputerowa) okazała się godną rywalką Sadako. Shimizu nie kopiował patentu Nakaty na filmowe straszydło. Wymyślił oryginalną, choć zgodną z japońską tradycją zjawę. I na dodatek autentycznie przerażającą.

Inspiracje

„(…) W japońskiej kulturze duchy, zwłaszcza tych, którzy zmarli w poczuciu głębokiej urazy, są najbardziej przerażającymi istotami. Od czasu jak byłem małym chłopcem myślałem o duchach” – wyznał w wywiadzie dla portalu Horror.com. Takashi Shimizu. Twórca serii „Ju-on” wie, co mówi bowiem japońskie duchy są rzeczywiście straszliwymi istotami. Najbardziej niebezpieczne i przerażające są zjawy z kategorii onryō. Buddyści wierzą, że stan emocjonalny człowieka w chwili śmierci ma decydujące znaczenie dla pośmiertnej egzystencji zmarłego. Lafcadio Hearn pisał w swym słynnym dziele, „Kwaidan, opowieści niezwykłe: "Trzeba wam wiedzieć, że powszechnie wierzy się, iż ostatnia wola lub obietnica człowieka, który umiera w gniewie lub w gniewie popełnia samobójstwo, posiada moc nadprzyrodzoną." Gniew, żal, tęsknota, miłość przeżywane w chwili śmierci miały tak wielką moc, że dusza (czy raczej „umysł”, „świadomość”) nie była w stanie uwolnić się od ciała i proces transmigracji (reinkarnacji) nie mógł być kontynuowany. Zmarli musieli zerwać krępujące ich emocjonalne więzy z doczesnym światem, kończąc niezałatwione sprawy albo mszcząc się na tych, od których zaznali krzywd. Reżyser w komentarzu do amerykańskiej wersji „Klątwy Ju-on” wyjaśnia: Gdy człowiek umiera, pozostaje po nim to coś, coś, co nie udało mu się osiągnąć coś, czego żałuje, jakiś gniew lub żal. Gdy człowiek umiera z tak silnym uczuciem, po śmierci powraca by je zrealizować.” Na marginesie dodajmy, że przytoczony cytat z „Kwaidanu” posłużyły Takashi Shimizu w nieco zmienionej za treść słynnego motta serii „Ju-on”.

Onryō przytrzymuje w między wymiarowej przestrzeni głęboka uraza do śmiertelników. Z kina znamy Sadako oraz Kayako, lecz ich najbliższą krewną, wywodzącą się z folkloru, jest Oiwa-san – bohaterka kaidanu. Uwieczniona następnie w sztuce Nanboku Tsuruya IV pt. z „Tōkaidō Yotsuya Kaidan” 1825 r. z przeznaczeniem do wystawiania w teatrze kabuki. Oiwa, choć był tylko jedną z wielu japońskich mściwych duchów, stała się wzorcem dla wszystkich azjatyckich zjaw. O jej popularności zadecydowało ogromne powodzenie sztuki oraz ponad trzydzieści wersji filmowych, w tym najsłynniejsza „The Ghost of Yotsuya Kaidan”(1959) Nobuo Nakagawy. Długie, czarne włosy, długa białe niezwiązane kimono katabira, oszpecona twarz, zdolność opętywania i przybierania ludzkich postaci, a także skłonność do nagłego, niespodziewanego pojawiania się to klasyczne cechy wyglądu i zachowania filmowej bohaterki filmu Nakagawy.

W tym miejscu wydaje się koniczne przybliżenie treści „Tōkaidō Yotsuya Kaidan”. Bohaterami tej opowieści są Iemon - ubogi ronin (bezpański samuraj) i jego piękna, lecz chorowita żona, Oiwa. Samuraj szybko popadł w ubóstwo i zmuszony został do niewdzięcznej pracy wytwórcy papierowych parasolek. Przypadek sprawił, że poznał wówczas wnuczkę zamożnego sąsiada, która się w nim zakochała. Zachęcony przez dziadka dziewczyny ( w wersji filmowej Nakagawy – służącego), który chciał, aby Iemon został jego zięciem, postanowił otruć Oiwę. Trucizna oszpeciła kobietę: garściami wypadały jej włosy, a jedno oko wypływało jej z oczodołu. Oiwa umarła w potwornych mękach. Iemon wymyślił historyjkę, wedle której Oiwa miała romans z jego sługą (w filmie – niewidomego masażysty). Niewierność małżonki w świetle prawa feudalnej Japonii upoważniała męża nawet do zabicia kobiety. Aby uwiarygodnić swoją opowieść o małżeńskiej zdradzie, zabił także służącego, a następnie przybił obydwa ciała do drzwi i wrzucił do rzeki. W ten sposób, odsunął od siebie wszelkie podejrzenia, ale nawet tak doskonała zbrodnia nie popłaca. Zamordowana żona oraz jej rzekomy kochanek powrócili zza grobu i przemienili życie Iemona w piekło.

Z łatwością rozpoznamy w historii Oiwy i Kayako Saeki z serii „Ju-on” wiele podobieństw. Obie kobiety zostały zamordowane przez mężów, w obu przypadkach motywem była urojona lub nie niewierność małżonki, obie zostały oszpecone (w przypadku Kayako na skutek zepchnięcia ze schodów) i w końcu obie po śmierci stały się onryō i jako mściwe duchy zemściły się za wyrządzone im krzywdy. Istnieją jednak mniej oczywiste korelacje między sztuką Nanboku Tsuruyi a filmową klątwą. Kayako oraz jej zmarły kilkuletni syn, Toshio mają sinoniebieski kolor skóry, który może być efektem śmierci wyniku uduszenia (Kayako) lub utopienia (Toshio), ale może być również odczytany jako nawiązanie do sposobu, w jaki przedstawiono w teatrze kabuki duchy. Aktorzy odtwarzający postacie istot z zaświatów używają specjalnego makijażu zwanego ai guma - składa się on z bladoniebieskich linii malowanych na twarzy. Kolor ten symbolizuje śmierć i jest przypisany do postaci złych duchów.

W serii „Ju-on” zwraca uwagę związek Toshio z jego ulubionym kotem Marem. Toshio wydaje z siebie dźwięk przypominający miauczenie i zazwyczaj pojawia się w otoczeniu czarnego kota lub nawet całej ich chmary. Otrzymujemy sugestię, że po śmierci chłopca jego dusza połączyła się z utopionym w wannie kotem. Istnieje pewna legenda, która opowiada o złym królu, rozgrywającym partię szachów ze swym poddanym. Gdy władca przegrał, zabił sługę, jego żonę, dziecko i kota. Dusze dziecka i kota połączyły się i stały się demonem skazanym na krążenie po ziemi w poszukiwaniu nieosiągalnej zemsty. Istnieje silna wiara, że niewinność dziecka i niewinność kota przenikają się wzajemnie. Postać Toshio przywodzi na myśl także kulturowe nawiązania do znanych w japońskim folklorze bake-neko (dosł. „koci potwór”) lub kabiyo, czyli kotów o nadnaturalnych zdolnościach. Istoty te potrafiły przybierać ludzką postać i bywały mściwe, nawiedzając swych krzywdzicieli (zwłaszcza podgatunek nekomata).

Jednym z najważniejszych bohaterów serii „Ju-on” jest dom w Nerimie (w rzeczywistości był dom w prefekturze Saitama). W tym filmowym domu doszło do zabójstwa Kayakao Saeki i budynek stał się nawiedzonym, czyli jak mawiają Japończycy - obakeyashiki. Tradycja opowieści o domach, w których straszy, jest równie bogata jak na Zachodzie, gdzie każdy szanujący się zamek, pałac czy rezydencja ma własne legendy o duchach błąkających się po ciemnych korytarzach i komnatach. Nie inaczej jest w Japonii. I tak na przykład zamek Himeji w prefekturze Hyōgo słynnie jako miejsce nawiedzenia przez ducha Okiku, bohaterki popularnej kaidan „Bancho Sarayashiki”, która wedle legendy co noc wydostaje się ze studni i odlicza do dziewięciu. Inne słynne, przeklęte miejsca to: las Aokigahara u podnóży góry Fuji, gdzie dochodzi do zbiorowych samobójstw, rezydencja Akasaka, w Tokio, opuszczony, polowy szpital w Kanagawie i wiele, wiele innych. Nic dziwnego, że powstało mnóstwo książek i filmów o nawiedzonych domach, zamkach i rezydencjach. Wśród klasycznych japońskich horrorów warto wspomnieć o „Ghost of Saga Mansion” (“Kaidan saga yashiki”, reż. Ryohei Arai, 1953) czy „The Haunted Castle” („Hiroku Kaibyoden”, reż. Tokuza Tanaka, 1969). Ze współczesnych produkcji dwie wyróżniają się zdecydowanie: to „Dark Water” Hideo Nakaty oraz seria „Ju-on”. U Shimizu, zadbany, dobrze się prezentujący dom jednorodzinny miast stać się ostoją rodzinnego ciepła i bezpieczeństwa staje się źródłem zła. Dodajmy, w formie ciekawostki, że filmowy budynek, służył nie tylko za scenerię ponurej historii zemsty zza grobu, lecz także jako plan zdjęciowy telenoweli. A zatem możemy być pewni, że straszy tylko u Shimizu.

Narodziny Klątwy

Seria „Ju-on” nierozerwalnie związana jest z osobą Takashiego Shimizu, twórcy cyklu, a także reżysera sześciu filmów o klątwie osoby umierającej w gniewie (wliczając w to dwa amerykańskie remake`i). Shimizu urodził się w 27 lipca 1972 r. w Maebashi City, w prefekturze Gunma. Kino pasjonowało małego Takashiego już od dziecka. Kiedy byłem w podstawówce, zobaczyłem „ET” Stevena Spielberga i wiedziałem już, że też chcę robić filmy - wyznał w jednym z wywiadów. Ukończył dramatopisarstwo (pod okiem zasłużonego twórcy, Ishido Toshiro) i historię sztuki na Uniwersytecie w Kinki. Następnie przeniósł się do Tokio, gdzie douczał się w Tokijskiej Szkole Filmowej pracując jak asystent na planach filmowych i w telewizji. Przez cztery lata byłem asystentem reżysera. Potem jednak zdecydowałem się pójść do szkoły filmowej. Chciałem nauczyć się więcej. W Tokijskiej Szkole Filmowej dostał się pod skrzydła jej założyciela, Kiyoshi Kurosawy, jednego z najwybitniejszych twórców średniego pokolenia. Właśnie Kurosawie Shimzu zawdzięczał swój telewizyjny debiut. „Gakkô no kaidan G” („School Ghost Story G”) z 1988 r. był serialem grozy, przy którym pracował Kurosawa. Pod jego czujnym okiem młody adept sztuki filmowej zrealizował dwa odcinki: „Katasumi” („In The Corner”) oraz „4444444444”. Choć oba filmiki trwały trzy minuty a Shimzu zrealizował je w ciągu jednego na dniach, na tyłach opuszczonego budynku szkoły, okazały się niezwykle ważne dla dalszej kariery Japończyka. Bo to właśnie w nich po raz pierwszy na ekranie pojawiły się dwie najsłynniejsze postaci serii „Ju-on”: Kayako („Katsumi” – po raz pierwszy w roli zjawy wystąpiła Takako Fuji) oraz Toshio („4444444444”).

To także dzięki Kurosawie Shmizu nawiązał znajomość z drugą, niezwykle ważną osobą w artystycznej karierze reżysera, producentem Takashige Ichise (m.in. seria „Ringu”). Ichise wspomina, że pamiętał młodego reżysera ze studiów: „Hiroshi Takahashi, scenarzysta "Ringu", mówił mi o niezwykle zdolnym chłopaku, który chodzi do niego na zajęcia w szkole filmowej. Ichise załatwił umowę ze studiem Toei na zrobienie dwóch filmów do dystrybucji na wideo. Zdecydował, że filmy nakręci młody, obiecujący reżyser. Powiedziałem Shimizu - Zrób te dwa filmy, o czym tylko chcesz. Tylko mają straszyć. Wkrótce Shimizu przyniósł scenariusz, który stał się początkiem serii „Klątwa Ju-on”

Klątwa po raz pierwszy

Shimizu, śladem Takashiego Miike, swą reżyserką karierę rozpoczął od filmów video. V-Cinema, bo tak nazywano na zachodzie rynek wideo w Japonii, zapewniał twórczą swobodę, nie podlegał tak surowym restrykcjom jak pełnometrażowe filmy kinowe oraz był znakomitą szkołą warsztatu filmowego. Te cechy ówczesnych produkcji wideo w połączeniu z talentem Shimizu i jego pomysłowością sprawiły, że pierwszy film z serii o mściwej Kayako, „Ju-on. The Curse” (2000) od razu zwrócił uwagę fanów japońskiego horroru. Warto poświecić mu nieco obszerniejsze omówienie, bowiem to w nim po raz pierwszy pojawiły się wszystkie najważniejsze elementy cyklu „Ju-on”. Elementy – dodajmy, które uczyniły serię jedną z najlepszych we współczesnym azjatyckim kinie grozy.

„Ju-on. The Curse” powstało na fali sukcesu horrorów Nakaty o zabójczej kasecie wideo. Formuła, którą zaprezentował japońskiej publiczności twórca „The Ring- Krąg” zaskoczyła miłośników grozy. Nakata połączył bowiem tradycyjne opowieści o duchach, kaidan ze scenerią współczesnego miasta i współczesnymi bohaterami, wzmacniając potencjał grozy długowłosych zjaw przez wyposażenie je w zdolności wykorzystywania najnowszych zdobyczy techniki (telewizorów, telefonów, komputerów itp.). To był coś nowego, świeżego i zaskakującego. Tradycja spotykała się z nowoczesnością. Tak rodził się J-horror.

W podobnej stylistyce utrzymana była także pierwsza część „Klątwy Ju-on”. Akcja horroru Shimizu, rozgrywa się współcześnie, w pewnym domu średniozamożnej rodziny, na przedmieściach Tokio. Lecz tak naprawdę równie dobrze opowieść Shimizu mogła mieć miejsce na dworze szoguna lub w biednej chacie zubożałego ronina. Jest to, bowiem jeszcze jedna opowieść o nawiedzonym domu, którą można by umieścić obok wspomnianych już klasycznych japońskich obrazów, gdyby nie sceneria współczesności. Twórcy J-horroru, tacy jak Nakata i Shimizu, nie kryli inspiracji klasycznymi filmami grozy z lat 50. i 60. zwanych kaidan eiga (były adaptacjami ludowych kaidan, czyli opowieści grozy). Formuła, którą posługuje się Shimizu nie jest jednak w żadnym razie naśladownictwem stylu Nakaty.

Pierwsza znacząca różnica w stosunku do „The Ring- Krąg” polega na kreacji „czarnego charakteru”, Kayako Saeki. Sadako była wprawdzie postacią demoniczną, lecz zarazem Nakata wyposażył ją w szereg cech, przywołujących pozytywne skojarzenia (skrzywdzone dziecko, odtrącenie przez bliskich, ogrom cierpień i tragiczna śmierć). U Shimizu Kayako, wprawdzie również rozstała się z życiem przedwcześnie i w makabrycznych okolicznościach, lecz nie ma mowy o pozytywnych konotacjach. Brutalnie zamordowana Kayako staje się po śmierci potworem o ludzkich kształtach, która swój gniew kieruje wobec każdego, kto ośmieli się postawić nogę na jej grobie – nieszczęsnym domu gdzieś na suburbiach Tokio. I Shimizu robi wszystko by nie musielibyśmy wierzyć mu na słowo. W „Ju-on The Curse” możemy oglądać najbardziej przerażającą wersję wyglądu Kayako. Trupio sina twarz, zakrwawiony worek foliowy, z którego próbuje się wydostać, nienaturalnie duże, nabiegłe krwią oczy, czarny otwór ust, z których kapie czerwona maź, a do tego „nieludzki” sposób poruszania, przypominający pełzanie węża plus charakterystyczny odgłos - wszystkie te elementy sprawiają niesamowite wrażenie. Shimizu połączył makabrę horroru gore z typowym wizerunkiem onryō. Z pewnością to ślady młodzieńczej fascynacji amerykańskimi, krwawymi slasherami „Piątkiem 13” i „Koszmarem z ulicy Wiązów”. Ale Shimizu nie do końca zrezygnował też z wersji mściwych duchów znanych z filmów Nakaty. W kilku scenach Kayako straszy śmiertelnie bladą twarzą z wielkimi cieniami pod oczami. Niemniej w pamięci widzów pozostaje scena z krwawiącą bohaterką, która spełza po schodach. Nota bene scena ta będzie powtarzana jeszcze wielokrotnie w następnych filmach serii (w tym z całkiem niezłym skutkiem w amerykańskim remake`u „The Grudge”, 2004).

Drugi element, który zadecydował o wyjątkowości „Ju-on” to nowatorskie podejście do narracji. „Ju-on The Curse” (i późniejsze filmy) nie mają jednego głównego bohatera, a w każdym razie nie wśród ludzi. Tytuł filmu nie kłamie. Głównym bohaterem jest rzeczywiście klątwa. Shimizu skupia uwagę przede wszystkim na rozprzestrzeniającej się klątwie a nie na bohaterach. Jeżeli interesuje się ich losami, to tylko w odcinku czasu od przybycia do nawiedzonego domu do chwili wystąpienia śmiertelnych skutków działania klątwy. Twórca „Klątwy Ju-on” świadomie rozbija film na epizody z własną dramaturgią - we wszystkich reżyserowanych przez Shimizu filmach serii jest sześć „rozdziałów”, z których obowiązkowo jeden nosi tytuł „Kayako”. Reżyser nie boi się wybiegać w przyszłość, szarpie chronologię wydarzeń, a czasem łączy obie płaszczyzny czasowe w jednej historii. Cel jest jeden: pragnie wywołać wrażenie obcowania z zamkniętym kręgiem zła. Wszak ofiary rodziny Saeki kontynuują klątwę, zabijając następnych nieszczęśników, którzy przekroczyli próg nawiedzonego domu. Ów dom staje się zatem przestrzenią, gdzie czasem i miejscem rządzą siły pozostające poza możliwością rozumowego, ludzkiego poznania. Nawiedzony dom w Nerimie staje się bramą do świata śmierci. Każdy, kto tylko przez chwilę w nim przebywa zostaje „zarażony” szaleństwem i destrukcją, które niczym gąbka wodą zdają się być przesiąknięte ściany budynek.

Trzeci patent Shimizu na sukces serii „Ju-on” polega na mistrzowskim budowania atmosfery zagrożenia i grozy. Akcja sączy się leniwie asceza, z jaką zrealizowano film, rzuca się w oczy od pierwszych kadrów, zwyczajni bohaterowie pochłonięci są codziennym problemami. Na pozór widz otrzymuje obraz daleki od efekciarstwa, wręcz chłodny i pozbawiony emocji. Ale to świadoma strategia, Shimizu, który pragnie uśpić czujność widza. W jednym z wywiadów zdradza swój patent na straszenie publiczności: Bohater najpierw usłyszy bardzo dziwny dźwięk, ale nie powinien od razu krzyczeć. Może pomyśleć: „och, coś właśnie spadło z półki” albo „to tylko wiatr.” Wątpliwości i strach będą rosnąć stopniowo, a to przekłada się na napięcie. Musisz to obliczyć, żeby idealnie kontrolować widzów. Myślę też, że sztuka robienia horrorów to sztuka zmylania. Wydaje ci się, że coś gdzieś tam jest, potem uświadamiasz sobie, że ktoś jest za tobą i że może to nawet nie jest człowiek. Pozostając w zgodzie z tą filozofią w „Ju-on The Curse” strach wzbudzają pozornie proste, a nawet banalne efekty: niespodziewanie otwierające się bez niczyjej pomocy drzwi, dziwne dźwięki dochodzące zza ścian, odgłosy kroków. A jednocześnie reżyser potrafi zaszokować tak jak we wspomnianej scenie ze złażącą ze schodów Kayako czy w scenie, w której jedna z bohaterek pokazuje się z urwaną szczęką. Na marginesie: rewelacyjna scena, która poprzedza wiele niepokojących szczegółów, dawkowanych zegarmistrzowską precyzją, umiejętnie podsycając wyobraźnię odbiorcy.

Świadomie odwlekam streszczenie fabuły pierwszej części serii, gdyż w istocie jest niezwykle trudno sprostać temu zadaniu. Najważniejszą informacją, którą otrzymuje widz, dotyczy motywu, którym kierował się Takeo Saeki, mordując żonę. Obsesyjnie zazdrosny mąż dowiedział się o romansie Kayako z Kobayashim, nauczycielem Toshio, a następnie dopuścił się zbrodni na małżonce, sam zaś stał się pierwszą ofiarą mściwego ducha Kayako (znakomita, odrażająco-przerażająco scena na ulicy!). Drugą stał się ów nieszczęsny nauczyciel, który przed śmiercią dowiedział się, że Takeo w szaleńczym amoku zamordował żonę Kobyashiego i wyrwał z jej ciężarnego brzucha nienarodzone dziecko. Poznajemy również losy pierwszych lokatorów, rodziny Murakamich, w tym Kanny (córki) i Tsuyoshiego (syna) – obie te postaci pojawiły się w „Katsumi” oraz w „4444444444” – jak również związanych z rodziną pozostałych postaci. Film kończy epizod „Kyoko” - bohaterką jest egzorcystka, która zostaje poproszona przez brata, pośrednika nieruchomości, do odprawienia egzorcyzmów w nawiedzonym domu. Dziewczyna się poddaje, wyczuwając potężne złe, moce. Prosi brata by nie sprzedawał domu, jeśli sake, którym ma poczęstować klientów, będzie miała gorzki smak. To znaczy, że mogą stać się ofiarami klątwy.

Opętanie

W tym samym 2000 r. Shimizu zrealizował sequel „Ju-on The Curse” - „Ju-on The Curse 2”. Film kontynuuje wszystkie doskonale sprawdzone w pierwszej części rozwiązania. Znów mamy fabułę podzieloną na sześć rozdziałów, wielu bohaterów oraz złowieszczy dom w Nerimie jako miejsce promieniujące potężną, złą energią nie tylko na kolejnych jego lokatorów, lecz także na osoby, które miały choćby pośredni kontakt z nawiedzonym budynkiem. Film rozpoczyna się nietypowo, bowiem dwa pierwsze „rozdziały” sequela to powtórzone w całości epizody z pierwszej części: „Kayako” oraz „Kyoko”. Dopiero cztery kolejne przynoszą nowe informacje i nowych bohaterów.

Zasadnicza zmiana w fabule polega tym razem na zademonstrowaniu przez twórców nowej strategii duchów z rodziny Saekich – opętania. W „Ju-on The Curse 2” jeszcze dobitniej niż w poprzednim filmie podkreślono charakter rozprzestrzeniam się klątwy przypominający śmiertelną epidemię. Zło emanujące z domu w Nerimie jest niczym wirus, który „zaraża” już nie tylko jego mieszkańców, lecz osoby, które mają styczność z siedzibą Saekich jedynie przez chwilę (Kyoko), a nawet jedynie z przedmiotami niegdyś należącymi do tragicznie zmarłej rodziny (np. dziennik Kayako oraz rysunki Toshio, które trafiają do rąk Yoshimi czy zdjęcie, które znajduje się w posiadaniu detektywa Kamio). Opętane osoby zachowują się dziwnie: zapadają w dziwny stan odrętwienia i nagle dokonują gwałtownych aktów przemocy. Wzorcowa pod tym względem jest scena z Yoshimi Kitadą, która morduje swego męża. Banalna scena przyrządzania posiłku dla małżonka kończy się zaskakująco i szokująco. Yoshimi z przerażająco pusto twarzą wali w głowę małżonka patelnią, z taką siłą, że ten spada z krzesła i umiera w drgawkach. Yoshimi, jak gdyby nigdy nic, kontynuuje posiłek. Mocna scena! Jej znacznie gorszą wersję możemy oglądać w prologu amerykańskiej „The Grugde 2” (2006).

Zdolność Kayako do władania duszami bohaterów sprawia, że zdecydowanie częściej w drugiej części „Ju-on”, sceny nawiedzania ofiar rozgrywają się poza domem. Jest to zatem odstępstwo od zasady przyjętej w pierwszej części serii, w której duchy przywiązywały się raczej do miejsca niż do osób. W „Ju-on The Curse 2”, na przykład, Kayako podąża do szkoły za Naboyuko, bratankiem Kyoko, gdzie nota bene rozegra się jedna z najbardziej surrealistycznych scen filmu. Osaczony przez rozmnożone wcielenia Kayako chłopiec stanie się kolejną ofiarą mściwego onryō. Scenę tę można potraktować jako zapowiedź stylistyki surrealizmu, po którą w następnych filmach z cyklu, Shimizu będzie sięgał nie raz.

Oceniając sequel nie sposób nie zauważyć, że film powstawał w pośpiechu. Trzydzieści minut to powtórka fragmentów pierwszej części i to powtórka raczej trudna do sensownego uzasadnienia. Nowe epizody nie zaskakują tak bardzo jak w oryginale, charakteryzacja Takako Fuji, z wyjątkiem powtórzonej z pierwszej części sceny złażenia przez Kayako ze schodów (oglądana po raz drugi wciąż sprawia niesamowite wrażenie), jest raczej mało straszna (blada twarz, wytrzeszczone, podkrążone oczy), zresztą znacznie mniej w tej części mocnych, makabrycznych i krwawych momentów. Mimo to wciąż znajdziemy w „Ju-on The Curse 2” kilka fragmentów, które dowodzą, że Shimizu wciąż pozostaje mistrzem nastrojowego kina punktowanego mocnymi, choć niekoniecznie krwawymi momentami.

Klątwa wchodzi do kin

W 2001 r. Shimizu zrobił sobie dwuletnią przerwę w serii Ju-on, co nie oznacza, że była to przerwa zawodowa. W tym czasie nakręcił dwa odcinku cyklu dokumentalnego „Shin rei bideo VI: Honto ni atta kowai hanashi - kyôfu tarento taikendan” (2000) z przeznaczeniem na rynek wideo oraz zadebiutował pełnometrażowym horrorem, „Tomie: Re-birth” (2001) – trzecim filmem z cieszącej się dużym powodzeniem serii o dziewczynce-duchu. W 2002 r. powrócił jednak do opowieści o nawiedzonym domu na przedmieściach Tokio i zabójczej klątwie.

„Klątwa Ju-on” („Ju-on. The Grudge”) miała premierę w październiku 2002 r., na festiwalu kina grozy Screamfest, w Los Angeles. Film uhonorowano nagrodą dla najlepszego horroru zagranicznego, co niewątpliwie stanowiło znakomitą rekomendację. Rzeczywiście, debiut kinowy serii Ju-on jest ze wszech miar godny uwagi. Wprawdzie pod względem narracji i fabuły nie otrzymujemy niczego nowego i zaskakującego, lecz znane z wersji wideo najważniejsze elementy serii – mozaikowa narracja, prowadzenie wielu bohaterów i rozprzestrzeniające się zło, którego powiernikami staje się rodzina Saekich. Choć nie czekają na nas żadne rewolucyjne niespodzianki, to różnica ujawnia się w jakości całej historii. Jest bowiem ona jeszcze bardziej intensywnie, skomplikowanie i precyzyjniej przedstawiona niż w poprzednich dwóch częściach.

Przede wszystkim zwraca uwagę motyw pętli (koła) obecny, co prawda już „Ju-on The Curse” i „Ju-on The Curse 2”, ale to w pełnometrażowej wersji znajdujący najdoskonalszy wyraz. Zasygnalizowany zostaje już w napisach otwierających film. „Klątwa rzucona przez tego, kto ginie w gniewie, działa w miejscu, w którym człowiek ten żył. Ci, których dosięgnie, umierają, a wtedy klątwa rodzi się na nowo.” Zło wyrządzone przez oszalałego z zazdrości Takeo Saekiego nie znika wraz z tragiczną śmiercią Kayako. Zmienia się jedynie jego pochodzenie - ma teraz „moc nadprzyrodzoną” i jest jeszcze potężniejsze, dosięgając każdego, kto przekroczy próg domu. Raz popełnione zło uruchamia niekończącą się spiralę śmierci. W „Klątwie Ju-on” objawia się ona m.in. w wątku postaci koleżanek Izumi, które powracają do bohaterki, po uprzedniej śmierci na skutek działania klątwy (epizod „Saori” w „Ju-on. The Curse 2”). Motyw pętli pojawia się także w strukturze fabuły. Film otwiera przybycie do nawiedzonego domu Riki. Potem dziewczyna znika zupełnie lub pokazuje się na dalekim planie, by finale znów stać się główną postacią. Wszystkie te zabiegi służą jednemu celowi - podkreśleniu fatalizmu ludzkiego losu. Do pesymistycznego przesłania, które Shimizu zawarł w serii Ju-on, jeszcze wrócimy, w tym miejscu wystarczy, że zwrócimy uwagę na jedno. Choć obraz Shimizu jest autentycznie przerażający, roztacza też niespodziewaną jak na „straszaka”, atmosferę przejmującego smutku.

„Klątwa Ju-on” dostarcza kolejnych nowych informacji a w każdym razie rozwiązuje wiele wątpliwości. Dostajemy m.in. odpowiedź na pytanie o związek miedzy Toshio a czarnym kotem (w filmie jest ich tym razem cała chmara). Okazuje się, że kot był ulubionym zwierzakiem chłopczyka i że został zarżnięty przez pogrążonego w morderczym szale Takeo. Dowiadujemy się również dlaczego tak nieprzyjemnymi miejscami w domu Saekich są schody w korytarzu, łazienka i strych. Ze schodów rozwścieczony Takeo zepchnał Kayako, następnie zaniósł ranną do łazienki, ale wciąż żywą i tam ja zaszlachtował, zaś na strychu porzucił jej zwłoki. Nic dziwnego, że martwe ciała kolejnych lokatorów znajdywane są właśnie na strychu, bo Kayako najdosłowniej pociąga ich za sobą do grobu. Pojawia się też innowacja w wyglądzie słynnego upiora znanego z poprzednich filmów serii. Kayako objawia się więc w tradycyjnej postaci onryō jako długowłosa, bladolica zjawa z martwymi oczami, a także jako zakrwawiony potwór, pełzający po podłodze i schodach. Ale możemy oglądać Kayako również jako czarną chmurę ektoplazmy lub cień.

Pod względem fabularnym „Klątwa Ju-on” oferuję ponownie opowieść o tragicznych losach ofiar zła emanującego z nawiedzonego domu. Minęło pięć lat od czasu makabrycznej zbrodni popełnionej na rodzinie Saekich, rezydencję zamieszkują kolejni lokatorzy, trzyosobowa rodzina Tokunaga. Wkrótce wszyscy giną, Kayako dopada nawet siostrę młodszej pani Tokunagi, Hitomi. Kolejnymi ofiarami stają się dziewczyny, których głosy słyszeliśmy w epizodzie „Saori” w drugiej części „Ju-on The Curse”. Z życiem nie uchodzi nawet Izumi, która instynktownie, wyczuwając zły urok domu, opuściła budynek i koleżanki. Śmierć nie oszczędza także ojca Izumi, detektywa Toyamę, który prowadził śledztwo w sprawie morderstwa rodziny Saekich (w „Ju-on The Curse 2” był nim detektyw Yoshiwara, a zatem mamy zmianę w stosunku do poprzedniej części). Detektyw próbuje nawet podpalić przeklęty dom, ale upiorni mieszkańcy powstrzymują Toyamę. Przy okazji warto zwrócić uwagę na wyrafinowaną grę z czasem w epizodzie „Izumi”. Shimizu łączy w tym „rozdziale” dwie płaszczyzny czasowe – przeszłość i teraźniejszość. Niezwykła jest pod tym względem scena, gdy Toyama zamierza podpalić dom z pomocą kanistrów benzyny i wtedy dostrzega swą dorosłą córkę. Wydaje się, że detektyw zobaczył ducha dziewczyny z jej przyszłości, ale w istocie, to Izumi widzi ducha ojca z przeszłości. Nie jest to jednak czcza zabawa czasem, lecz jeszcze jeden przykład mistrzowskiego wykorzystania motywu pętli. Konstatacja jest oczywista – przeszłość i teraźniejszą koegzystują ze sobą, nic, co wydarzyło się kiedyś, nie może pozostać bez wpływu na obecny czas.

Kolejną ofiarą klątwy Ju-on jest Rika, wolontariuszka pracująca w opiece społecznej. To ciekawa postać, bowiem jest jedyną bohaterką, którą Kayako oszczędziła. W mrożącej krew w żyłach scenie finałowejm znanej z poprzednich obrazów cyklu Ju-on, gdy upiór spełza ze schodów, Kayako zbliża się do przerażonej Riki, ciągnąc za sobą swe makabrycznie pokaleczone ciało, lecz w oczach zjawy dostrzec możemy nie bezlitosne zło, ale smutek. Można odnieść wrażenie, że Kayako nie chce zgładzić Riki, a wręcz stara się ją uratować (ostrzec?). Nie umknie śmierć, bo w uniwersum Ju-on nikt nie może przed nią uciec, lecz jej los przypieczętuje nie Kayako a duch Takeo. Jak wytłumaczyć dziwne zachowanie Kayako? Scenę tę poprzedza ujęcie, w którym Rika przegląda się w lustrze. Zamiast własnego odbicia dostrzega Kayako. Shimizu niewątpliwie podkreśla związek łączący te dwie postaci, lecz na czym miałby on dokładnie polegać, nie wiemy.

Pisząc o „Klatwie Ju-on” nie sposób nie wspomnieć o potencjale grozy zawartym w tym filmie, wszak to umiejętne straszenie widza przez Shimizu sprawiło, że jego film wygrywa w różnego rodzaju rankingach na najstraszniejsze azjatyckie horrory. Obraz Japończyka zyskał też sławę klasyka współczesnej ghost story i stał się wzorem do naśladowania dla rozlicznych epigonów. Co zatem z grozą? Shimizu prezentuje szeroki arsenał sposobów wywołania lęku u odbiorców, lecz trzyma się dwóch zasad wedle, których straszył w dwóch pierwszych horrorach z serii. Te zasady to: realizm i minimalizm. Świat, który przedstawia jest realistyczny, a jednocześnie pozbawiony wszelkich formalnych zabiegów go uatrakcyjniających. Większość ujęć jest statyczna, kamera zwykle nie rusza się z miejsca, obserwuje bohaterów pochłoniętych zwyczajnymi codziennymi sprawami, prowadzącymi zwykłe rozmowy o problemach bieżącego dnia. Reżyser nie boi się stworzyć wrażenia nudnej, zupełnie pozbawionej ekscytujących wydarzeń egzystencji bohaterów. A jednak w tym doskonale znanym, bezpiecznym świecie zupełnie niespodziewanie i często niezauważalnie wkracza coś obcego, złowrogiego i przerażającego. Wzorcowa pod tym względem jest scena, gdy Rika wiezie jednego ze swych podopiecznych, zdziecinniałego staruszka na wózku inwalidzkim. Starzec stroi dziwne miny i macha rękoma. Wydaje się, że to jeszcze jedno dziwaczne zachowanie zgrzybiałego staruszka, gdy na moment w szybie drzwi dostrzegamy odbicie ducha Toshio. Shimizu choć pokazuje codzienność, potrafi stworzyć wrażenie podskórnego napięcia, towarzyszącego poczynaniom bohaterom. To napięcie znajduje swoją kulminację w mistrzowsko zaaranżowanych scenach grozy. W tej materii wyróżnia się epizod „Hitomi”, w którym napięcie i strach układają się niczym sinusoida, na przemian rozluźniają i wzmacniają atmosferę zagrożenia. „Rozdział” rozpoczyna się od sceny w toalecie (zauważaliście, ze to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc w horrorach?), kiedy po raz pierwszy pojawia się Kayako. Potem chwila wytchnienia – Hitomi chroni się w dyżurce. I znów eskalacja grozy: dziewczyna dostrzega na ekranie monitora kontrolnego tajemniczy cień, który wciąga strażnika do toalety. I na tej zasadzie, przeplatania scen pełnych grozy z dającymi chwilowe, złudne ukojnie zbudowany jest cały ten epizod. Do moich faworytów zaliczyłbym także scenę złażenia Kayako ze schodów. Choć upiór wygląda w niej mniej przerażająco a scena zbudowana jest niemal z tych samych ujęć co „Ju-on The Curse”, to nadal sprawia niesamowite wrażenie. Może dlatego, że zachowano ją tym razem na wielki finał? Oczywiście wartych uwagi momentów grozy jest w tym filmie znacznie, znacznie więcej.

Kayako jest…Sadako?

Sukces „Klątwy Ju-on” sprawił, że 23 sierpnia 2003 r. odbyła się japońska premiera sequela, „Klątwa Ju-on 2”. Zazwyczaj kontynuacje obrazów, które cieszyły się sporym powodzeniem u publiczności rozczarowują. Nastawione na zdyskontowanie (albo co najmniej powtórzenie) sukcesu oryginału, starają się widza przytłoczyć nadmiarem atrakcji, często kosztem porządnie obmyślonej fabuły. Druga część kinowej wersji „Ju-on” właściwie nie odbiega od tej prawidłowości, bowiem Shimizu podkręca śrubę filmowej grozy i porywa się na kilka zaskakujących fabularnych odstępstw, które różnie oceniano. A jednak „Klątwa Ju-on 2” nie tylko nie jest filmem gorszym niż pierwsza część wersji kinowej, ale zdaniem licznych fanów cyklu obrazem nawet bardziej interesującym.

Fabuła tradycyjnie podzielona jest na sześć epizodów, z który każdy ma innego głównego bohatera, ale tym razem znacznie łatwiej wskazać na wspólną oś wszystkich historii. Co ciekawe bynajmniej nie jest nią klątwa – główny bohater poprzednich filmów, lecz Kyoko Harase, aktorka zwana „Królową Horrorów”. Okazuje się, że Kayako i Toshio mają wobec bohaterki ukryte plany, pragną uczynić ją matką odrodzonej Kayako. W tym celu chłopczyk-upiór powoduje wypadek, w którym Kyoko traci nienarodzone dziecko, ale po jakimiś czasie okazuje się, że ponownie jest w ciąży (na skutek dotyku Toshio!). Dziecko, w dość makabrycznych okolicznościach, przychodzi na świat, dzięki czemu Kayako odradza się w nowym ciele.

Oczywiście losy Kyoko, która staje się wbrew sobie matką, nie wypełniają całkowicie filmu. Bohaterka zostaje zaangażowana do telewizyjnego show Heart-Stopping Backgrounds, w którym prezentowane są różnego rodzaju paranormalne zjawiska. Reżyser programu, Keisuke dociera do informacji o nawiedzonym domu w Nerimie (tym razem niezamieszkanym) i postanawia kolejny odcinek zrealizować w owym miejscu. Aby uatrakcyjnić show, angażuje Kyoko, jakby nie było, „Królową Horrorów”. Cała ekipa wraz z prowadzącą program dziennikarką Tomoką, jej przyjaciółką charakteryzatorką Megumi oraz oczywiście Kyoko kręci zdjęcia we wnętrzu domu, w którym przed lat Takeo Saeki zamordował swoją żonę. Podczas zdjęć dźwiękowiec słyszy tajemniczy odgłos (czytaj: charakterystyczny charkot Kayako), co staje się oczywistym znakiem, że wszyscy członkowie ekipy zostają „zainfekowani” klątwą Ju-on.

„Klątwa Ju-on 2” wyróżnia się nie tylko znacznie wyraźniej zarysowaną linią fabularną, lecz także niesamowitymi, groteskowymi i makabrycznymi scenami grozy. Niektóre epizody – „Tomoka” czy „Chiharu” to mistrzowskie popisy filmowego surrealizmu i filmowej wyobraźni Shimizu. W pierwszym we wspomnianych „rozdziałów” Japończyk prowadzi wyrafinowaną grę z czasem i narracją. Dziennikarka Tomoka słyszy co wieczór stukot dobywający się zza ściany. Wydaje się jej to dziwne, bo zza ścianą nie ma żadnego mieszkania. Odkrycie tajemnicy niepokojących conocnych dźwięków okaże się tyleż zaskakujące, co przerażające. Tomoka słyszała bowiem odgłos dobiegający z chwili jej …śmierci. Przy okazji Shimizu funduje widzom, nie pierwszą w tej części, surrealistyczno-groteskową scenę. Sufit pokoju zostaje szczelnie oblepionymi rozrośniętymi włosami Kayako, które jednocześnie okazują się być narzędziem zbrodni – wisielczą pętlą.

Jeszcze bardziej „zakręcony” jest epizod „Chiharu” (Chiharu to imię jednej z koleżanek Izumi, znanej z „Klątwy Ju-on”). Shimizu z niebywałą wprawą żongluje już nie tylko czasem, ale także przestrzenią, łącząc wydarzenia z rzeczywistością, z wydarzeniami ze sennego koszmaru i świata pozagrobowego. Żonglerka jest tak błyskotliwa, że doprawdy odróżnić co dzieje się „naprawdę” a co dzieje się „w głowie bohaterki” jest nie lada wyzwaniem. Ale to świadoma strategia reżysera, który chciał zakwestionować oczywistość rzeczywistości. Perełka filmowego oniryzmu i jeden z najlepszych momentów w całej serii „Ju-on”.

Jak dowodzi epizod „Tomoka” Kayako przybiera kolejne coraz bardziej niezwykłe formy. Jest nie tylko głową z włosami rozpostartymi na całym suficie niczym bluszcz oblepiający ściany budynku, lecz na przykład „wyrasta” z …peruki, pełzającej po podłodze, wydostaje się z czarnej plamy na dywanie czy pojawia się pod postacią widma twarzy. Zawsze uważałem, że jeśli pragniemy nadać scenom grozy większą intensywność i uczynić je oryginalniejszymi, to trzeba zaszczepić im dawkę surrealizmu, najlepiej wzmocnioną krwawymi efektami. Recepta Shimizu na strach jest bardzo podobna, dlatego scena, gdy konwulsyjnie się poruszając, makabrycznie wyglądająca, Kayako „wyrasta” z podłogi (epizod „Megumi”), osiągają niebywałą intensywność. Bo sięgają do naszego pierwotnego lęku przed czymś, co wymyka się nie tylko ludzkiemu poznaniu, lecz także filmowej konwencji. Być może z tego powodu „Klątwa Ju-on 2” uważna jest za najstraszniejszą części serri „Ju-on”?

Jest jednak pewien problem z tym filmem. W finale, w niezwykłej, przerażającej scenie porodu, z brzucha Kyoko wypełza zakrwawiona dorosła Kayako, która pozostawia po sobie małe zawiniątko–dziecko. Wyrasta z niego mała dziewczynka, do złudzenia przypominająca…małą Sadako. Dziewczynka, zrzuca ze schodów swą „matkę” Kyoko, a następnie trzymając pod pachą dziennik wyrusza w miasto. Nie za bardzo wiadomo jak odebrać tę finałową puentę. Czyżby słynna bohaterka „The Ring-Krąg” była kolejnym wcieleniem Kayako? Czy to raczej kpina Shimizu z filmowych, sadakopodobnych duchów? No i dlaczego Kayako zapragnęła odrodzić się w ludzkiej postaci, skoro w tej pośmiertnej dysponowała nadludzką mocą i miała się bardzo dobrze?

Otchłań bez dna

Sukces japońskich horrorów Shimizu nie mógł pozostać niezauważony przez Hollywood, wyczulony na wszelkie mody. To też włodarze Fabryki Snów skonstatowali, że na azjatyckiej grozie można nieźle zarobić. „The Ring” Gore Verbinsky`ego, amerykańska przeróbka filmu Hideo Nakaty, zarobiła na świecie, ponad dwieście pięćdziesiąt milionów dolarów. Wystarczająco dużo by za remake`m „Ringu” przyszła kolej na następne. Oczywiście amerykańskie wersje przebojów azjatyckiego kina grozy dostosowano do potrzeb i możliwości rodzimej, nastoletniej publiczności, znacznie zubożając treść w stosunku do oryginałów. Takimi też filmami były obie amerykańskie przeróbki „Klątwy Ju-on”. Obydwa filmy zrealizowano w Tokio, przez Shimizu i japońską ekipę. „The Grudge” z 2004 był obrazem całkiem przyzwoitym i zarobił ok. stu dziewięćdziesięciu milionów dolarów na świecie, zaś sequel z 2006 r. okazał się obrazem znacznie gorszym (może dlatego, ze za dużo zostało w nim wyjaśnione?). Shimizu, poza realizacją hollywoodzkich wersji swoich filmów, stanął zza kamerą także innych horrorów, m.in „Marebito”(2004), „Reincarnation” (2005) oraz „The Shock Labyrinth 3D” (2009). Cały czas przebąkiwał jednak o zamiarze wyreżyserowania trzeciego pełnometrażowego horroru o klątwie ju-on. „Chciałbym się rozwijać i próbować różnych rzeczy w kinie – i dodał przewrotnie - być może więc, kiedy ludzie przestaną kojarzyć mnie z serią ”Ju-on”, będę mógł wrócić i zrobić trzecią cześć „Ju-on”.

W dziesiątą rocznicę zainicjowania serii o straszliwej klątwie rzuconej przez okrutnie zamordowaną Kayako i jej bliskich, na ekranach japońskich kin, tego samego dnia, 27 czerwca 2009 r. zadebiutowały dwa kolejne filmy w tytułach, których pojawiło się słowo „ju-on”. Shimizu zrezygnował z reżyserii na rzecz objęcia funkcji producenta. „Ju-on. Lady in White” („Ju-on: Shiroi Roujo”, reż. Ryûta Miyake) oraz „Ju-on. The Black Ghost” (“Ju-on: Kuroi Shoujo”, reż. Mari Asato ), zrealizowane pod czujnym okiem Shimizu, zaskoczyły fanów serii. Wydawało się, że opowieść o zamordowanej rodzinie Saekich z nawiedzonego domu w Nerimie nie może się udać po raz piąty i szósty (wliczając wersje wideo). A jednak!

„Ju-on. Lady in White” powtarza strukturę fabularną doskonale znaną z filmów Shimizu. Poznajemy wielu bohaterów, którym twórcy poświęcają poszczególne epizody (jest ich tym razem aż osiem). Co więcej można odnieść wrażenie, że znów najważniejszym bohaterem jest klątwa, której źródłem staje się nawiedzony dom. A jednak to nieprawda. Obraz Miyake ma co prawda konstrukcję mozaikową, lecz akcja filmu koncentruje się nie wokół kolejnych tajemniczych zgonów ofiar klątwy, lecz wokół masowego mordu, który wydarzył się w domu w Suginami (podobny do tego z Nerimy, ale tylko podobny). Poznajemy zarówno skutki tego makabrycznego zdarzenia rozgrywające się w przyszłości (ofiary klątwy), jak też okoliczności, poprzedzające zbrodnie oraz sam przebieg masakry popełnionej na rodzinie Isobe. Chronologia jest zachwiana, ale poszczególne epizody można bez problemu poskładać w spójną, przyczynowo-skutkową całość. Być może dlatego, że zgodnie z japońskimi wierzeniami, Miyake pokazuje duchy, które nie są związane z miejscem, lecz z osobami. Pojawia się również nawiązanie do znanych japońskiemu folklorowi przeklętych przedmiotów, furisode - w filmie jest nim kaseta magnetofonowa z zapisem słów wypowiadanych przez umierającego mordercę. Owa kasta, nota bene stanowiąc, wyraźną aluzję do kasety video z „Ringu”, zbiera krwawe żniwo wśród tych, którzy nieopatrznie ją przesłuchali. Nie ona jednak interesuje twórców filmu, ale pomordowani członkowie rodziny Isobe, które jako przepełnione urazą do żywych onryō, zabijają każdego, kto miał z nimi styczność. W tej materii przoduje zwłaszcza tytułowy „biały duch”. Wbrew oczekiwaniom nie jest nim pokazująca się m.in. w długiej białej sukni Kayako, lecz ….staruszka.

Rezygnacja z udziału Kayako w serii filmów, których jest niewątpliwym symbolem, była zabiegiem ryzykownym. Ale Takako Fuji była już zmęczona pełzaniem po schodach w kolejnych odsłonach „Ju-on”, więc zdecydowano zastąpić słynnego upiora inną postacią mściwego ducha. Zastępstwo się powiodło, bowiem starsza kobieta (zdziecinniała babcia rodziny Isobe), z czarnymi oczodołami, wydająca z siebie podobny charkot co Kayako – prezentuje się iście demonicznie. Być może to sprawa surrealistycznego „dodatku” w postaci piłki do koszykówki trzymanej przez upiora w dłoniach. Ta, jak powiedziałby Noel Caroll, „kategorialna nieczystość” (duch i piłka), potęgują grozę tej postaci.

Skoro wspomnieliśmy o grozie, to reżyserowi „Ju-on. Lady in White” należą się brawa za zgromadzony i wykorzystany potencjał horrorowych atrakcji, które znajdziemy w filmie. Pod względem straszenia widzów obraz Miyake to jeden z najjaśniejszych punktów w całej serii. Już pierwszy „rozdział” – „Fumiya” oferuje widzom rewelacyjnie zaaranżowane momenty filmowego strachu. Widać, że Miyake doskonale rozumie istotę filmowej grozy. Nie spieszy się zatem, nie przytłacza widza mechanicznym strachem, idiotycznymi jump scenami, nadmiernym efekciarstwem, lecz tworzy realistyczny obraz irracjonalnego zła stopniowo odkrywającego swe coraz bardziej przerażające oblicze. Co ciekawe wysoki poziom napięcia i grozy udaje się utrzymać przez cały czas trwania filmu. Nawet tak banalne chwyty jak nagle otwierające się oczy zmarłego czy ręka chwytająca znienacka bohatera itp. sprawdzają się znakomicie. Być może dlatego, że reżyser włącza do scen grozy także surrealistyczne akcenty (włosy „rozkwitające” w torbie, odbicie osoby w lustrze pozostające mimo, iż nikt nie stoi przed nim, odcięta głowa w torbie itp.). Efekt jest niesamowity, bowiem z tej mieszanki wyłania się gęsta od napięcia i grozy atmosfera wszechobecnego zagrożenia.

Nie sposób nie wspomnieć o najlepszej w filmie sekwencji masowego mordu na rodzinie Isobe. Najstarszy syn, Atsushi Isobe, najwyraźniej opętany przez demona, z zimną krwią morduje kolejnych członków rodzinny. Najokrutniejszy los spotyka siostry chłopaka. Starszą szaleniec oblewa benzyną i podpala a młodszej, kilkuletniej ( i żyjącej) odcina piłą głowę, która wrzuca do torby i zabiera ze sobą. Choć Miyake oszczędza widzom szczegółów zbrodni, to beznamiętność sprawcy, jego metodyczność a nade wszystko irracjonalność tego okrutnego czynu autentycznie wstrząsają.

O „Ju-on. Lady in White” mówi się, że z horrorami Shimizu łączy ją tylko tytuł i zwarte w nich słowa „ju-on”. Nie zgadzam się z tą opinią. Choć istnieją oczywiste różnice (inni bohaterowie, inne nawiedzone miejsce, inne duchy i inne wydarzenie wokół, którego toczy się akcja) obraz Miyake można śmiało dopisać do serii o straszliwej klątwie. Zbyt wiele podobieństw do poprzednich horrorów z serii pojawia się w filmie z 2009 r. - od tak łatwo zauważalnych jak mord na rodzinie, motyw śmierci, która rodzi następną śmierć, czy ujęcia Toshio miauczącego do psa-zabawki, po subtelne. Te subtelne aluzje rozsiane są po całym filmie. Gdy rodzina Isobe wprowadza się do niezamieszkałego domu, znajoma pani Isobe podsuwa myśl, że wyjątkowo okazyjna cena za kupno domu, może mieć związek z faktem, że „zdarzyło się w nim coś strasznego”. Tak jak w domu w Nerimie z „Klatwy Ju-on”. Zastanawiające jest również zachowanie babci Isobe, w której nagle budzi się wybujała seksualność. Kobieta chce być dotykana przez wnuczka, maluje usta czerwoną szminką, zakłada czarnowłosą perukę. Czy to tylko starcze zdziecinnienie czy staruszka została opętana przez ducha młodej kobiety? Na przykład przez Kayako, która fantazjowała o uwodzeniu nauczyciela Kobayashiego. Podobnie rzecz ma się z Atsushim. Co się stało, że wymordował bez racjonalnego powodu własną rodzinę? Chłopak znajduje w jednym z pokoi wielkie stojące lustro. W pewnym momencie „odbicie” Atsushiego chwyta go za rękę. Wieloznaczna scena. Istnieje rozpowszechniona wiara, że w lustrze można zatrzymać ducha. Kto jest duchem? Duch Atsushiego a może duch Takeo Saeki, tyle że pod postacią chłopaka. Obu bohaterów wiele łączy - wszak Takeo popełnił podobną makabryczną zbrodnię, którą popełni Isobe. Gest, kiedy ręka lustrzanego odbicia bohatera chwyta go za rękę można odebrać jako „zainfekowanie” złą energią, złą karmą, którą przekazuje Takeo. Interpretacji motywów, które kierowały mordercą z „White Ghost” jest, rzecz jasna, więcej (sensownie brzmią np. te odwołująca się do freudyzmu oraz psychologii), ale z pewnością aluzji do postaci zabójcy Kayako nie można wykluczyć. I wreszcie mamy w horrorze Miyake, podobny posępny, egzystencjalny pesymizm – życie jest kruche, krótkie, absurdalne i jedyne, co jest w nim pewne to śmierć.

Na szczęście niezależnie od tego ile dopatrzylibyśmy się podobieństw lub różnic, „Ju-on. Lady in White” pozostaje znakomitym, autentycznie budzącym grozę i trzymającym w napięciu horrorem. Jest to też najbardziej ponura część cyklu, w sugestywny sposób ukazująca, że ludzka dusza jest mroczną otchłanią bez dna.

Duch w brzuchu

Równocześnie z horrorem Miyake realizowany był obraz w reżyserii Mari Asato, „Ju-on. The Black Ghost”. Asato to jedna z nielicznych kobiet w zawodzie reżysera filmów grozy, choć pojawiła się także jako aktorka w horrorze „Sodom. The Killler” – debiutu słynnego scenarzysty Hiroshi Takahashiego. Czy fakt, że jak do tej pory, za ostatnią część, serii „Ju-on” zabrała się kobieta ma znaczenie dla ostatecznego kształtu obrazu Asato? Trudno ocenić, w każdym razie „Ju-on. The Black Ghost” jest niestety jednym z najsłabszych ogniw opowieści o straszliwej klątwie.

Fabuła przyrządzona jest według doskonale znanego schematu – siedem epizodów i wiele postaci a w tle klątwa umarłego zbierająca krwawe żniwo. W przeciwieństwie jednak do obrazów wyreżyserowanych przez Shimizu, podobnie za to „Ju-on. Lady in White”, „rozsypana” fabuła układa się w spójną całość. Tym razem w centrum historii przedstawionej w filmie znajduje się nastoletnia dziewczynka Fukie. Pewnego razu, po zakończonych zajęciach szkolnych, przytrafiło się jej coś dziwnego – jakaś potężna, wroga siła zawładnęła jej ciałem. Dziewczynka znalazła się w szpitalu. Badania rtg wykryły u niej cystę – pozostałość jeszcze z czasów, gdy Fukie była płodem w łonie jej matki, Kiwako. Lekarz wyjaśnia, że cysta mogła powstać na skutek wchłonięcia przez embrion dziewczynki jej siostry-bliźniaczki. Nienarodzona bliźniaczka Fukie fizycznie umarła, wchłonięta przez silniejszą Fukie, lecz jej dusza bynajmniej nie. Jako mściwy duch powraca by odebrać ciało żyjącej nastoletniej siostry i odrodzić się w realnym świecie. Gniew nienarodzonej dziewczynki jest tak wielki, że „zaraża” klątwa nie tylko Fukie i jej rodziców, lecz każdego, kto miał, choć przygodny czy pośredni kontakt z nieświadomą noszonego w sobie zła bohaterką.

Zacznijmy od plusów tej produkcji. Przede wszystkim w stopniu większym niż „Ju-on. Lady in White”, odwołują się do japońskich shintoistycznych wierzeń. Wzbogacenie fabuły od rodzimy folklor, w dodatku całkiem zgrabnie wpleciony w opowiadaną historię, uważam za zaletę horroru Asato. Poza oczywiście obecnymi w całej serii nawiązaniami do mściwych duchów onryō, buddyjskich wierzeń związanych z „nadprzyrodzoną mocą” ostatniej woli umierającego oraz prawem karmy, „Ju-on: Black Ghost” odwołuje się do koncepcji dusz nienarodzonych dzieci, mizuko. Dusze te nie mogę kontynuować reinkarnacji, ponieważ utknęły na brzegach Rzeki Cierpienia Sai no kawara, oddzielającej świat żywych od martwych. Mizuko mogą okazać się niebezpieczne i sprowadzać na ludzi nieszczęścia oraz kłopoty. Dlatego też na ich cześć odprawia się specjalny rytuał zwany mizuko jizō, by przebłagać dusze nienarodzonych dzieci i odsunąć od rodziny nieszczęście. Matka Fukie, jak dowiadujemy się z filmu, takiej uroczystości nie odprawiła, toteż nic dziwnego, że nie mogła powstrzymać mściwego ducha nienarodzonej córki.

Mimo iż obraz Asato oferuje stosunkowo niewiele przerażających momentów grozy na miarę Kayako spełzającej ze schodów czy sekwencji masakry z horroru Miyake, to kilka scen jest autentycznie niepokojących („rozdział” „Yokota” i „Mariko”) Powolne tempo akcji, pozwalające się sączyć atmosferze niesamowitości, niezrozumiałe wydarzenia i zachowania bohaterów, kilka niezwykłych surrealistycznych pomysłów (dziecięca twarz wydostająca się z brzucha Fukie) – wszystko to godne jest zauważenia. Niestety postać i pomysł na tytułowego ducha budzi już mieszane odczucia.

Upiór jest niewątpliwie oryginalny, bo rzadko można natrafić w azjatyckim kinie na…czarnego ducha. Jednak czy ta oryginalność nie ociera się o kicz? Podobnie rzecz ma się z karkołomnym pomysłem, by siedzibą złego ducha uczynić…cystę w brzuchu. Co prawda brzuch to zgodnie z japońskimi wierzeniami miejsce schronienia duszy (dlatego podczas seppuku samurajowie rozpłatywali sobie brzuch), ale i tak koncept wydaje się dziwaczny i nazbyt wymyślny. „Ju-on: Black Ghost” jest też obrazem bardziej konwencjonalny niż pozostałe filmy z serii, a nade wszystko nie potrafi, poza wspomnianym niepokojem, wywoływać silnych emocji, które towarzyszyły wcześniejszym opowieściom o klątwie „ju-on”. I w końcu już tylko w niewielkim stopniu nawiązuje do horrorów Shimizu (fani powinni wypatrzeć m.in. nie tylko ujęcie z Toshio, ale bardzo wyraźne, wręcz na granicy plagiatu, nawiązanie do epizodu „Tomoka” z „Klątwy Ju-on 2”, które pojawia się w rozdziale „Tetsuya”).

Cień śmierci

Seria „Ju-on” doczekała się sześciu japońskich filmów i trzech amerykańskich, co najlepiej świadczy o jej popularności i żywotności. Na sukces opowieści o klątwie rzuconej przez osoby zmarłe w gniewie i żalu składa się wiele czynników. O niektórych z nich już wspominałem – mozaikowa struktura opowieści, realizm i formalny ascetyzm, mistrzowski miraż między nastrojową grozą a mocnymi, krwawymi efektami i elementami surrealizmu. Ale to nie wszystko. W serii „Ju-on” pojawił się kilkudziesięcioosobowy tłum bohaterów, ale nie przeżył z niego nikt. Nawet matka odrodzonej Kayako, Kyoko Harase, główna postać „Klątwy Ju-on 2”, została zamordowana. Ponieważ tak naprawdę najważniejszym bohaterem filmu nie jest ani klątwa, ani filmowe postacie, lecz śmierć. Jej uosobieniem stają się duchy zmarłych, i to bynajmniej nie tylko morderców, lecz niewinnych kobiet i dzieci. Kontakt z istotą nadprzyrodzoną oznacza dla każdego śmiertelnika kres jego życia. Bo jak pisze Piotr Kletkowski w artykule o Takashim Shimizu: „A śmierć - świat nie objęty rozumem - budzi jedynie grozę, bezwzględną, nie pozostawiającą nadziei. Cykl "Ju-on" w zamierzeniu Shimizu ma przypominać, że nasze życie przebiega w cieniu śmierci.” Ów cień, którego staramy się ignorować w naszym codziennym życiu, uświadamia nam jak krucha i nietrwała jest ziemska egzystencja.

Ale głęboki, niemal egzystencjalny pesymizm seri „Ju-on”, wynika także z czegoś jeszcze. Filmy Shimizu oraz Miyake i Asato opowiadają o konfrontacji człowieka z transcendencją – śmiercią i ostatecznością. Z tej konfrontacji ludzie nie mogą wyjść cało, bowiem ich życie upływające na codziennej rutynie, na pogoni za karierą i sukcesami zawodowymi i na egoistycznym traktowaniu innych czyni nas nieprzygotowanym i nieodpornym na to, co wykracza poza ludzkie poznanie i subiektywne odczucia. Transcendencja po prostu nas zabija, bo tak mało żyjemy świadomością jej istnienia, bo tak obce są dla nas wartości, które symbolizuje. Zapomnieliśmy, że człowiek jest także istotą duchową, a śmierć nie ominie nikogo z nas. Dopiero, gdy staniemy twarzą w twarz z czymś tak niepojętym jak śmierć, zaczynamy postrzegać jak puste było nasze życie, jak bardzo ulegliśmy mirażom trwałości i niezmienności naszej egzystencji. Budda nauczał: Jest na tym świecie pięć rzeczy niewykonalnych: po pierwsze — powstrzymanie starzenia się w podeszłym wieku; po drugie — powstrzymanie choroby; po trzecie — odsunięcie śmierci; po czwarte — uniknięcie rozpadu, gdy już następuje; po piąte — uniknięcie unicestwienia. Filmowa seria „Ju-on”, choć wpisuje się w szeroki nurt kina rozrywkowego, pokazując bezradność człowieka wobec wszechobecności śmierci, dowodzi słuszności słów wielkiego mędrca Wschodu.

dodano do bazy - 31.05.10

BONUS: Kto jest kim w serii „Ju-On”

Ju-on The Curse (2000)

Kayako Saeki – zamordowana małżonka Takeo Saekiego, matka Toshio, po śmierci stała się najgroźniejszym duchem, mściwym ōnryo

Takeo Saeki – mąż morderca, obsesyjnie zazdrosny o Kayako, w szale zamordowała Kayako a także Toshio (choć jest to tylko sugestia), jest również odpowiedzialny za śmierć żony nauczyciela i jej nienarodzonego dziecka, nawiedza ludzi jako ōnryo, najczęściej opętując mężczyzn.

Toshio Saeki – syn Kayako i Takeo, w filmie jest mowa o jego zniknięciu, ale prawdopodobnie został zabity przez swego ojca, jego ulubionym kotem był Mar, po śmierci dusza chłopca i kota połączyły się ze sobą.

Shunsuke Kobayashi – nauczyciel Toshio, obsesyjnie zakochana była w nim Kayako.

Kanna Murakami – córka Noriki Murakami, siostra Tsuyoshiego Murakmi, „dziewczyna z wyrwaną szczęką”, pojawiła się wcześniej w „Katasumi” jako jedna z uczennic

Tsuyoshi Murakami – brat Kanny, pojawił się wcześniej jako bohater „44444444”

Noriko Murakami – matka Kanny i Tsuyoshiego, pierwsza opętana osoba przez Kayako.

Yuki – korepetytorka Kanny.

Mizuho Tamura – koleżanka Tsuyoshiego, ma spotkanie z Tosuyoshim w szkole.

Kyoko Suzuki – egzorcystka, mieszkała z bratankiem w apartamencie, w którym Takeo zamordował żonę Kobayashiego.

Tatsuya Suzuki – brat Kyoko, pośrednik nieruchomości.

Yoshikawa – detektyw, który bada sprawę potwornego okaleczenia Kanny (brak szczęki), pojawi się w następnej części.

Ju-on The Curse 2 (2000)

Yoshimi Kitada – następną lokatorka po Murakamich, zostaje opętana przez Kayako, morduje męża oraz brata Kyoko, Tatsuyę.

Hiroshi Kitada – mąż Yoshimi

Kamio – detektyw policji, który prowadzi śledztwo w sprawie zniknięcia rodziny Murakamich i Kitada, zostaje opętany przez Kayako przez zdjęcie, Kayako przychodzi po niego do komisariatu.

Yoshikawa – pierwszy detektyw, który prowadził śledztwo w sprawie zniknięcia rodziny Murakamich i Kitada.

Izuka – młodszy oficer, partner detektywa Kamio.

Noboyuki Suzuki - bratanek Kyoko, mieszkał w apartamencie, w którym Takeo zamordował żonę Kobyashiego.

Saori (głos) – pojawia się w ostatnim epizodzie, nie widać jej, słychać, tylko pełen przerażenia głos oraz „charkot” zbliżającej się Kayako.

Ojciec Kyoko i Tatsuyi – posiadał dar widzenia duchów, który przekazał swej córce.

Matka Kyoko i Tatsuyi – opiekuje się opętaną Kyoko.

Klątwa Ju-on (2002)

Katsuya Tokunaga – kolejny lokator domu, zostaje opętany przez Takeo

Kazumi Tokunaga – żona Katsuyi i kolejna ofiara klątwy.

Hitomi Tokunaga – siostra Kazumi, nawiedzona w apartamentowcu przez Kayako.

Pani Sachie – zniedołężniała, milcząca matka Kazumi i Hitomi.

Rika Nishina – woluntariuszka pracująca w opiece, odwiedza panią Sachie.

Hirohashi – pracownik opieki, przełożony Riki.

Mariko – koleżanka Riki, która nieopatrznie odwiedza nawiedzony dom.

Toyama – detektyw, prowadził sprawę mordu na Saekich ( w „Ju-on The Curse 2” był nim
Yoshikawa), próbuje podpalić dom, ale ginie zabity przez duchy-lokatorów.

Izumi – córka Toyamy, jej głos pojawił się w ep. „Saori” w „Ju-on The Curse 2”, pozostawiła koleżanki w nawiedzonym domu na pastwę Kayako, prześladowały ją wyrzuty sumienia, w końcu pojawiły się zmarłe koleżanki, które „wydały” ją Kayako.

Chiharu – jedna z żyjących koleżanek Izumi, pojawi się w „Klątwie 2”

Miyuki - jedna z żyjących koleżanek Izumi, pojawi się w „Klątwie 2”

Klątwa Ju-on 2 (2003)

Kyoko Harase – aktorka, „królowa horrorów”, matka odrodzonej Kayako

Tomoka Miura – dziennikarka, prowadzi program Heart-Stopping Backgrounds.

Megumi Ôbayashi – charakteryzatorka, pracuje przy Heart-Stopping Backgrounds, widzi duchy a czasem gra je na potrzeby programu, znika porwana przez Kayako.

Keisuke Ôkuni – reżyser Heart-Stopping Backgrounds.

Chiharu – koleżanka Izumi, zapada w dziwny koszmar, który trudno odróżnić od jawy

Hiromi – koleżanka Chiharu

Masashi Ishikura– narzeczony Kyoko Harase

Noritaka Yamashita – narzeczony Tomoki Miury

Matka Kyoko – jej duch chroni córkę przed Kayako.

Ju-on. Lady in White (2009)

Atsushi Isobe – jedyny syn w rodzinie Isobe i najstarsze dziecko, przygotowuje się na studia (bez powodzenia), zostaje opętany przez swoje odbicie w lustrze, masowy morderca,

Mirai Isobe – młodsza, kilkuletnia siostra Atsushiego, przyjaciółka Akane Kashiwagi.

Kentarô Isobe – głowa rodziny Isobe.

Miho Isobe – żona Kentarô, macocha Atsushiego.

Junko Isobe – starsza siostra Mirai i siostra Atsushiego

Babcia – zdziecinniała babcia Isobe, chodzi z piłką od kosza, wydaje się jej, że jest młodą, atrakcyjną kobietą (opętana przez Kayako?), po śmierci staje się duchem starej kobiety w bieli, opętuje Fumiyę, zabija jedną z koleżanek Akane.

Fumiya Hagimoto – dostawca pizzy, chłopak Chiho.

Chiho Tanemura – dziewczyna Fumiyi.

Hajime Kashiwagi – ojciec Akane Kashiwagi, taksówkarz, który wiózł Atsushiego Isobe z torbą.

Akane Kashiwagi – córka taksówkarza, jest medium, była przyjaciółką w dzieciństwie Mirai.

Hideki Yasukawa – detektyw prowadzący sprawę mordu na rodzinie Isobe, nawiedzany przez przeklętą kasetę magnetronową.

Keisuke Kawabata – detektyw, młodszy kolega Yasukawy, odnalazł nawiedzoną kasetę.

Yuka Kanehara – koleżanka ze szkoły Akane Kashiwagi.

Mayumi Yoshikawa - koleżanka ze szkoły Akane Kashiwagi.


Ju-on The Black Ghost (2009)

Fukie – dziewczynka leczona w szpitalu z powodu dziwnej cysty w jej brzuchu, jest opętana przez ducha nienarodzonej siostry-bliźniaczki.

Yokota – ojciec Fukie

Kiwako – matka Fukie

Mariko – siostra matki Fukie, egzorcystka

Ayano – kochanka Yokoty

Yuko – pielęgniarka zajmująca się Fukie.

Tetsuya – nastolatek, sąsiad Yuko

Ryûta – kolega Tetsuyi.

Mutsumi – koleżanka Tetsuyi.

W sumie w sześciu filmach wystąpiło – 139 pierwszo- i drugoplanowych bohaterów



Źrodła:
Cytaty pochodzą z:

Wywiadu z Takashim Shimizu dla Japattack. com
http://japattack.com/japattack/film/juon_itv.html

L. Hearn (tłum. J. Rzewuski), Kwaidan: Opowieści niezwykłe, Bydgoszcz 2008

Wywiadu z Takashim Shimizu dla Horror.com
http://www.horror.com/php/article-605-1.html

P. Kletowski, The Grudge - Klątwa. Filmowa klątwa Takashi Shimizu, Kino, Nr 1 2005

Materiały dodatkowe do filmu „The Grudge” (Vision)

(zbiór) Nauka Buddy, Bukkyo Dendo Kyokai, Tokio, 1984


HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”
HO, Publicystyka - W cieniu śmierci – seria „Ju-on”

Horror Online 2007 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

Second Life forum